Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Czego uczy szkoła?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Społeczeństwo dnia 03.06.2010 | Komentarze (8) »

W naszym kraju istnieje dość często spotykane szufladkowanie ludzi wg majątku.

Biedny, to znaczy uczciwy i dobry.

Bogaty, to na pewno złodziej, oszust.

Tyle ze sztuki meblarskiej. Ale właściwie to skąd wzięły się te stereotypy? Większość rodaków ma je od swoich przodków – rodziców, dziadków itp.

No ale u nich też musiało się to skądś wziąć. A skąd? Jedną z możliwych odpowiedzi jest…

… ze szkoły!

Nie chcę w tym miejscu nawiązywać do teorii głoszonych przez Kiyosaki’ego, że w szkole specjalnie uczy się ludzi tak, by byli pracownikami i płacili podatki itp. tym, którzy znają tajemnicę ujawnianą przez tego autora na łamach jego publikacji.

W każdym razie, nawet jeśli to prawda, to tajemnica już tajemnicą nie jest, bo każdy może sobie o niej przeczytać w Internecie, nie trzeba nawet kupować książek pana Boba z Hawajów.

Wróćmy do Polski. Jakiej wiedzy dostarcza Nam szkoła? Na przykład taki język polski?

Uczy ortografii, oswaja z czytaniem książek. Przeglądając fora dyskusyjne muszę stwierdzić, że obie te rzeczy są dzisiaj jak nigdy dotąd potrzebne. Ale język polski wpaja też jakieś wzorce postępowania.

I tak się jakoś składa, że większość bohaterów, przynajmniej tych, którzy gościli w spisie lektur, gdy ja chodziłem do szkoły, to byli biedacy (ewentualnie powstańcy koniec końców dorwani przez okupanta). Rzecz jasna, że mam na myśli postaci raczej w stylu Janko Muzykanta – w miarę realne, a nie Psa, który jeździł koleją, czy Doktora Dolittle. Przeważnie też był w ich książkach jakiś zły bogacz, który ich wyzyskiwał, gnębił i w ogóle dawał się we znaki.

Jak się nad tymi postaciami zastanawiam, to brakuje mi wśród nich takich, którym coś w życiu wyszło, miały jakiś fajny cel i w końcu go osiągnęły. Nie zazdroszczę Amerykanom ich stylu życia, ogólnie też nie chciałbym być Amerykaninem. Ale jest na pewno u nich jedna dobra rzecz, której im zazdroszczę, konkretnie jest to ich oklepany i może nieco naiwny American dream.

My za to mamy naszą “ukochaną” martyrologię, ale czy tak by jej zaszkodziło, gdyby chociaż jedną książkę o uciemiężonych biedakach, albo nieskutecznych powstańcach zastąpił np. Forrest Gump?

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (8) do "Czego uczy szkoła?"

  1. Iulius powiedział(a):

    Może coś Ayn Rand jako lektura obowiązkowa? :D

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Autorki nie znam i nie miałem okazji nic czytać, ale to co znajduję na jej temat w Wikipedii brzmi obiecująco.

  3. Iulius powiedział(a):

    Ale chyba tylko “Hymn” by się nadawał, bo nie wierzę, że uczniowie przebrnęliby przez “Źródło” albo “Atlasa”.

  4. Jacek25 powiedział(a):

    Heh, pamiętam, że odpuściłem sobie prawie wszystkie lektury obowiązkowe zamiast tego czytając dodatkowe- dużo ciekawsze i traktujące o rzeczach ważnych. Polska literatura a w szczególności romantyzm to Potop naiwności i emocjonalności.
    Z lektur obowiązkowych na detox po polskiej martyrologii polecam “Książe” Nicollo Machiavelli. Do znalezienia w necie.

  5. mirabelka powiedział(a):

    @ Jacek Skąd możesz wiedzieć czym jest romantyzm, jak nie czytałeś lektur? Najgorsze, że z literaturą jest jak z medycyną i polityką: mało kto ma o tym jakiekolwiek pojęcie, a każdy czuje się znawcą.No niestety, ale wypowiedzi o potopie naiwności i emocjonalności przypominają opinie typu “Panie, a bo wszystkie polityki to złodzieje”:)

    A co do lektur to rzeczywiście w dużej mierze są źle wybrane. Ale bez przesady, nie przeceniałabym ich wpływu na młodzież, bo przecież ich prawie nikt nie czyta, a jak już czyta, to nie rozumie:) A ta niewielka grupka, która przeczyta ze zrozumieniem jest na tyle inteligentna, że im nie zaszkodzi. Moim zdaniem pewne postawy kształtuje się jeszcze przed szkołą, w tym stosunek do pieniędzy, zaradności, przedsiębiorczości – oczywiście na poziomie emocjonalnym, bo na naukę ekonomii za wcześnie. Jak ktoś się w domu nauczy oszczędzania i inwestowania i od rodziców słyszy, że pieniądze to coś pozytywnego i mają do tego zdrowy stosunek, to mu nawet nie zaszkodzi, ze zaradny Wokulski był prymitywem z czerwonymi łapskami:)

  6. Cocomo powiedział(a):

    Moja ulubiona lektura z lat szkolnych byla Lalka, a w niej przeciez Stanisław Wokulski – czlowiek przedsiebiorczy, ktory sie dorobil… oczywiscie dorobili mu ‘ogon’, bo fortune zbil na dostawie dla wojska.
    Tak czy inaczej dla mnie pozytywny wzorzec, a lektura obowiazkowa (choc dluga).

  7. Cocomo powiedział(a):

    @mirabelka

    widze, ze w tym samym czasie podajemy to samo nazwisko :)

  8. Jacek25 powiedział(a):

    @ mirabelka
    Dlatego napisałem “prawie wszystkie lektury”. Jeżeli po przeczytaniu 3 potrafię określić schemat – wzór grecka tragedia, bohater główny to niespełniony Polak patriota, wszyscy mu przeszkadzają a on jest najinteligentniejszy w całej wsi- to wybacz ale nie mam ochoty zaglądać do reszty. W to miejsce wolę sobie przeczytać Palahniuka, Kazantakisa, Vonneguta, Hessego, Cortazara czy nawet Pratcheta, ponieważ ci autorzy mówią o problemach dla mnie ważkich i to w interesującym stylu.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player