W naszym kraju istnieje dość często spotykane szufladkowanie ludzi wg majątku.
Biedny, to znaczy uczciwy i dobry.
Bogaty, to na pewno złodziej, oszust.
Tyle ze sztuki meblarskiej. Ale właściwie to skąd wzięły się te stereotypy? Większość rodaków ma je od swoich przodków – rodziców, dziadków itp.
No ale u nich też musiało się to skądś wziąć. A skąd? Jedną z możliwych odpowiedzi jest…
… ze szkoły!
Nie chcę w tym miejscu nawiązywać do teorii głoszonych przez Kiyosaki’ego, że w szkole specjalnie uczy się ludzi tak, by byli pracownikami i płacili podatki itp. tym, którzy znają tajemnicę ujawnianą przez tego autora na łamach jego publikacji.
W każdym razie, nawet jeśli to prawda, to tajemnica już tajemnicą nie jest, bo każdy może sobie o niej przeczytać w Internecie, nie trzeba nawet kupować książek pana Boba z Hawajów.
Wróćmy do Polski. Jakiej wiedzy dostarcza Nam szkoła? Na przykład taki język polski?
Uczy ortografii, oswaja z czytaniem książek. Przeglądając fora dyskusyjne muszę stwierdzić, że obie te rzeczy są dzisiaj jak nigdy dotąd potrzebne. Ale język polski wpaja też jakieś wzorce postępowania.
I tak się jakoś składa, że większość bohaterów, przynajmniej tych, którzy gościli w spisie lektur, gdy ja chodziłem do szkoły, to byli biedacy (ewentualnie powstańcy koniec końców dorwani przez okupanta). Rzecz jasna, że mam na myśli postaci raczej w stylu Janko Muzykanta – w miarę realne, a nie Psa, który jeździł koleją, czy Doktora Dolittle. Przeważnie też był w ich książkach jakiś zły bogacz, który ich wyzyskiwał, gnębił i w ogóle dawał się we znaki.
Jak się nad tymi postaciami zastanawiam, to brakuje mi wśród nich takich, którym coś w życiu wyszło, miały jakiś fajny cel i w końcu go osiągnęły. Nie zazdroszczę Amerykanom ich stylu życia, ogólnie też nie chciałbym być Amerykaninem. Ale jest na pewno u nich jedna dobra rzecz, której im zazdroszczę, konkretnie jest to ich oklepany i może nieco naiwny American dream.
My za to mamy naszą “ukochaną” martyrologię, ale czy tak by jej zaszkodziło, gdyby chociaż jedną książkę o uciemiężonych biedakach, albo nieskutecznych powstańcach zastąpił np. Forrest Gump?
Pozdrawiam.


Może coś Ayn Rand jako lektura obowiązkowa? :D
Autorki nie znam i nie miałem okazji nic czytać, ale to co znajduję na jej temat w Wikipedii brzmi obiecująco.
Ale chyba tylko “Hymn” by się nadawał, bo nie wierzę, że uczniowie przebrnęliby przez “Źródło” albo “Atlasa”.
Heh, pamiętam, że odpuściłem sobie prawie wszystkie lektury obowiązkowe zamiast tego czytając dodatkowe- dużo ciekawsze i traktujące o rzeczach ważnych. Polska literatura a w szczególności romantyzm to Potop naiwności i emocjonalności.
Z lektur obowiązkowych na detox po polskiej martyrologii polecam “Książe” Nicollo Machiavelli. Do znalezienia w necie.
@ Jacek Skąd możesz wiedzieć czym jest romantyzm, jak nie czytałeś lektur? Najgorsze, że z literaturą jest jak z medycyną i polityką: mało kto ma o tym jakiekolwiek pojęcie, a każdy czuje się znawcą.No niestety, ale wypowiedzi o potopie naiwności i emocjonalności przypominają opinie typu “Panie, a bo wszystkie polityki to złodzieje”:)
A co do lektur to rzeczywiście w dużej mierze są źle wybrane. Ale bez przesady, nie przeceniałabym ich wpływu na młodzież, bo przecież ich prawie nikt nie czyta, a jak już czyta, to nie rozumie:) A ta niewielka grupka, która przeczyta ze zrozumieniem jest na tyle inteligentna, że im nie zaszkodzi. Moim zdaniem pewne postawy kształtuje się jeszcze przed szkołą, w tym stosunek do pieniędzy, zaradności, przedsiębiorczości – oczywiście na poziomie emocjonalnym, bo na naukę ekonomii za wcześnie. Jak ktoś się w domu nauczy oszczędzania i inwestowania i od rodziców słyszy, że pieniądze to coś pozytywnego i mają do tego zdrowy stosunek, to mu nawet nie zaszkodzi, ze zaradny Wokulski był prymitywem z czerwonymi łapskami:)
Moja ulubiona lektura z lat szkolnych byla Lalka, a w niej przeciez Stanisław Wokulski – czlowiek przedsiebiorczy, ktory sie dorobil… oczywiscie dorobili mu ‘ogon’, bo fortune zbil na dostawie dla wojska.
Tak czy inaczej dla mnie pozytywny wzorzec, a lektura obowiazkowa (choc dluga).
@mirabelka
widze, ze w tym samym czasie podajemy to samo nazwisko :)
@ mirabelka
Dlatego napisałem “prawie wszystkie lektury”. Jeżeli po przeczytaniu 3 potrafię określić schemat – wzór grecka tragedia, bohater główny to niespełniony Polak patriota, wszyscy mu przeszkadzają a on jest najinteligentniejszy w całej wsi- to wybacz ale nie mam ochoty zaglądać do reszty. W to miejsce wolę sobie przeczytać Palahniuka, Kazantakisa, Vonneguta, Hessego, Cortazara czy nawet Pratcheta, ponieważ ci autorzy mówią o problemach dla mnie ważkich i to w interesującym stylu.