Tak sobie spoglądam właśnie na czekające mnie jeszcze płatności, konfrontuję to ze stanem konta i widzę, że jest kiepsko.
Jasne, że mam fundusz bezpieczeństwa i pewnie z niego pokryję braki w bieżącym miesiącu. Ale główny cel, dla którego go posiadam nie jest taki, żeby sobie z niego “skubać” kiedy tylko braknie mi na coś kasy. No cóż, będzie trzeba w przyszłym miesiącu to skorygować.
Ale jak?
Więc po kolei:
- Na początku muszę zidentyfikować, gdzie wyciekły mi pieniądze. Spoglądam w rozpiskę swoich wydatków i już widzę. No tak, było parę imprez (więcej niż zazwyczaj), gdzie wiadomo – nie wypada przyjść z pustą ręką. Dalej mandat parę nieprzewidzianych wydatków związanych z samochodem, mały remont w mieszkaniu i już wszystko jasne. Nieplanowane wydatki przekroczyły kwotę, jaką dla nich zaplanowałem. Wiem, gdzie uciekło kilka stówek, wiedza przyda się w przyszłości do dalszego planowania.
- Do końca miesiąca pozostało jeszcze parę płatności. Jak je sfinansować już wiem, kasa poleci z mozolnie budowanego funduszu bezpieczeństwa. Założyłem sobie średni miesięczny przyrost funduszu bezpieczeństwa, a że lubię się trzymać planu, to swoje założenia mogę jedynie korygować w górę. Zostało jeszcze do przemyślenia, skąd w czerwcu wziąć dodatkową forsę na odbudowę do stanu wyjściowego i dalszą rozbudowę. Najpierw cięcie kosztów:
- Zrezygnuję z nadpłacania kredytów (tak tak, posiadam niestety dług). Chyba najprostszy sposób, ale nie do stosowania na dłuższą metę. Tzn. to moje subiektywne odczucie, kredyty mi nie ciążą jakoś szczególnie, po prostu tak sobie je nadpłacam, bo mam z czego. W długach nie tonę, więc na miesiąc mogę się z nadpłatami wstrzymać.
- Trzeba by też skombinować nieco więcej przychodu niż zazwyczaj. Nie chce mi się wymyślać jakichś nowych sposobów, po prostu popatrzę sobie po budżecie, gdzie w minionych miesiącach / latach organizowałem jakieś okazyjne pieniądze. Nie zdradzę tutaj, co to jest, w każdym razie kilka typów też mam. Jak dobrze pójdzie, to nawet nie będę musiał rezygnować z nadpłacania kredytów.
- No i ostatnia rzecz do zapamiętania na nowy miesiąc – nie szaleć za bardzo z wydatkami :)
Myślę, że na przedstawionym przykładzie udało mi się pokazać, że budżet domowy to nie tylko prosty rejestr wpływów i wydatków. Dobrze skonstruowany budżet (dobrze to znaczy pod indywidualne potrzeby), jak widać może pomóc w pokonaniu finansowego impasu, chociaż przecież budżet sam w sobie nie generuje żadnych pieniędzy. Za to wiedza, jaką daje, pomaga wygenerować nowe pieniądze (odkurzenie starych sposobów na kilka PLN – ów), albo też pomaga rozdysponować pieniądze w sposób optymalny dla danej sytuacji.
Pozdrawiam.

