W dążeniu do osiągnięcia każdego celu istotnych jest kilka rzeczy. Po pierwsze, trzeba jasno ów cel określić, bo skoro ma być osiągnięty, to trzeba wiedzieć, kiedy się to stanie. Zakładam, że zdecydowana większość Czytelników mojego bloga dąży do podobnych celów jak moje:
- Osiągnięcie finansowej niezależności
- Zwiększenie majątku, by był on przynajmniej ponadprzeciętny
Oba cele w zasadzie są zbieżne. Przypuśćmy, że osobnik A zamierza osiągnąć niezależność finansową poprzez jakąś formę e – biznesu. W zasadzie jest możliwe, że rozwinie swój biznes nie płacąc za to ani grosza, albo płacąć niewiele pieniędzy (chociażby dostęp do internetu nadal nie jest darmowy). Czy więc jego biznes (i idąc dalej – majątek) jest nic nie wart?
Oczywiście, że jest coś wart, jeśli przychody są duże, to może być wart nawet sporo, mimo, że przy jego tworzeniu nie brały udziału żadne pieniądze. To trochę jak z akcjami na giełdzie – skłaniam się ku twierdzeniu, że cena akcji, to nie to samo, co ich wartość. Przykładem może być spółka wiecznie generująca straty – w mojej ocenie zapłacenie za akcje takiej spółki jakichkolwiek pieniędzy, to i tak za dużo. Odwrotnie będzie ze spółką generującą rok w rok duże zyski – inwestorzy są skłonni zapłacić za jej akcje wielokrotność rocznych zysków, bo w ich ocenie taka spółka jest wartościowa. I podobnie będzie z naszym przykładowym e – biznesem, przez co dochodzimy do wniosku, że oba wyżej wymienione cele są zbieżne.
Idźmy dalej. Kolejną istotną rzeczą jest jak (w jaki sposób i w jakim terminie) zamierza się osiągnąć wybrany cel. W moim przypadku może to być jakaś forma szeroko rozumianego inwestowania, stworzenie jakiegoś zyskownego biznesu. Mówiąc krótko, trzeba stworzyć jakąś maszynkę – automat do generowania pieniędzy. Oczywiście może to być jeden automat, może też być to automatów kilka, lub jeszcze lepiej – wiele. Dziś tylko napiszę, że ten temat będzie w najbliższych wpisach rozwinięty. Kwestia czasu na osiągnięcie finansowej niezależności jest silnie skorelowana z metodą, która ma być użyta, ale to też przy okazji innego wpisu.
I ostatni element, w mojej ocenie najważniejszy w całej tej układance.
Dlaczego dążysz do osiągnięcia wybranego celu?
Element jest najważniejszy, bo on jest motorem całego przedsięwzięcia. Co z tego, że teoretycznie mógłbym zostać kapitanem statku kosmicznego, skoro w ogóle do niczego mi to niepotrzebne? Rozumiesz już?
Odpowiedź na pytanie “dlaczego?” powinna być jak najbardziej ścisła i szczegółowa. Może masz swój ulubiony rozkład zajęć w ciągu dnia, w realizacji którego przeszkadza Ci nielubiana praca, w której przełożeni wiecznie chcą mieć wszystko “na wczoraj”? Może chciałbyś zwiedzać Świat, prowadzić tzw. mobilny tryb zycia i nijak to nie pasuje do twojego etatu? Warto sobie te rzeczy uświadomić i możliwie często myśleć o kierujących Tobą powodach, na pewno nie zaszkodzi też odrobina wizualizacji.
Jeśli zaś odpowiedzią kogoś na pytanie “dlaczego chcesz być niezależny finansowo?” jest “bo chcę”, “bo byłoby fajnie”, “bo tak”, “bo sąsiad też chce i ja nie mogę być gorszy” – to prawdopodobnie taka osoba w gruncie rzeczy nie chce finansowej niezależności. Jest to dla niej taki niby – cel, stworzony tylko dlatego, że głupio jest tak egzystować bez celu, albo w towarzystwie nie ma się czym pochwalić.
Zwykło sie mawiać, że każda, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku. Jeśli chcesz dojść do tak rzadko osiąganego celu, jak finansowa niezależność, pierwszym krokiem winno być uświadomienie sobie, czy rzeczywiście masz ku temu wystarczająco silne powody. Bo chyba głupio byłoby stwierdzić po kilku latach, że w sumie, to tak na prawdę nie masz żadnych ku temu powodów i właściwie to już Ci się nie chce?…
Pozdrawiam.

