Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Dlaczego aż 40%?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 19.04.2010 | Komentarze (5) »

Ile z comiesięcznych wpływów należy oszczędzać? Jasne, że to zależy od jakichś różnych czynników, np. ile ktoś zarabia, jakie ma wydatki. Ale ile jest optymalnie? Kiedyś już dowiodłem, że 10% zarobków, to niezbędne minimum, które w zasadzie wielkich kokosów nie da. To taka bariera kryzysowa, poniżej której raczej nie powinno się schodzić, a zbliżać się do niej należy jak najrzadziej.

Prywatnie sądzę, że dobrym poziomem oszczędzania jest 40% comiesięcznych zarobków. Tak, wiem, to może wydawać się szokujące, zwłaszcza przy pracującej jednej osobie w kilkuosobowej rodzinie, w dodatku osobie zarabiającej średnią krajową. Jednak wyobraźmy sobie kogoś, kto zarabia powiedzmy 10 000 PLN miesięcznie. Dla takiej osoby oszczędzenie 40 czy nawet 50% miesięcznych zarobków to chyba nie będzie problem.

Na pewno pozostaje cała rzesza osób, które jednak tej dychy nie mają co miesiąc. No nic, trzeba pomyśleć nad zwiększeniem przychodów, czy to przez wykonywanie dodatkowego zajęcia, czy przez uzyskanie w jakikolwiek sposób większego wynagrodzenia za dotychczasową pracę. Mniejsza o sposób, byleby jakiś był, bo jakikolwiek zawsze jest lepszy niż żaden.

Wróćmy do 40% zaoszczędzonych z każdych 100% przychodów. Dlaczego aż tyle?

Warto pomyśleć o podziale tych pieniędzy na różne cele, po dziesięć procent na każdy stosik. I tak mogą to być:

  1. Emerytura – moim zdaniem najważniejszy element, swego rodzaju ubezpieczenie. Od czego ubezpieczenie? Te wszystkie cele, w postaci rychłej niezależności finansowej, to fajna sprawa, tylko trzeba przy tym wszystkim dopuszczać jeszcze do siebie myśl, że plany wyskoczenia z wyścigu szczurów przed sześćdziesiątką mogą nie wyjść. Wtedy chociaż na emeryturze będzie w miarę komfortowo.
  2. Fundusz bezpieczeństwa – chyba nie wymaga komentarza, ani uzasadnienia. Kiedyś na pewno nadejdzie moment, że fundusz zostanie w końcu zbudowany i wtedy nie będzie już trzeba akurat tych 10% zarobków oszczędzać, można więc tą część przerzucić na inny stos. Jednak za szybko to nie nastąpi. Zakładając fundusz bezpieczeństwa w wysokości sześciomiesięcznych zarobków, przy oszczędzaniu z nich co miesiąc 10%, budowanie funduszu bezpieczeństwa zajmie 50 – 60 miesięcy, zależnie gdzie te pieniądze się znajdą (konto, lokata, bezpieczny fundusz).
  3. Oszczędności długoterminowe, ale takie, których cel jest bliższy niż emerytura. Może to być kapitał na budowę domu, zakup mieszkania – jeśli ktoś nie chce brać kredytu hipotecznego. Może także być to jakiś kapitał do rozpoczęcia działalności we własnej firmie. Tutaj już trudno mi wymieniać coś bardziej konkretnego ponad to, co już wymieniłem, każdy może sobie wpisać w tym punkcie swoje własne cele.
  4. Oszczędności krótkoterminowe – na przykład na rozrywkę, hobby, słowem: przyjemności. Element też ważny, bo przecież oszczędzanie oszczędzaniem, a nie dziadowaniem. Jestem zagorzałym przeciwnikiem oszczędzania w modelu: tylko chleb ze smalcem, ciuchy tylko z secondhanda, żeby jak najszybciej się dorobić. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. nie tędy droga.

Kolejnoć nie jest przypadkowa, bo emerytura i tak każdego z Nas czeka, dalej drugi w kolejności jest fundusz bezpieczeństwa. Dałem go jako drugi, bo i tak, zanim się go zbuduje, to trochę czasu przecież mija i zanim o jego budowie będzie można mówić w czasie dokonanym, w razie “w” trzeba sobie będzie jakoś radzić na przykład liniami kredytowymi, czy kartami kredytowymi. Jest też możliwość, że najpierw przez rok ładuje się całe 40% w fundusz bezpieczeństwa i potem następuje oszczędzanie w modelu tutaj przedstawionym, ja jednak nie odkładałbym inwestowania na emeryturę “na potem”. Oszczędzanie długoterminowe to numer trzy, bo w sumie dobrze jest mieć np. własny dom, ale nie jest to najważniejsze – przecież śmiało można skombinować jakieś rozwiązania zastępcze w postaci najmu itp. Na samym końcu kasa na oszczędności, w sumie też ważna, bo przecież coś nam się od życia należy.

Jeśli ktoś ma jakieś swoje propozycje, co do podziału, to chętnie przeczytam w komentarzu.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (5) do "Dlaczego aż 405?"

  1. Wheelie powiedział(a):

    Hehe 40% to baaaardzo dużo – dla większości wydaje się nierealne (20% to w moim przypadku bardzo optymistyczne maksimum). Ja bym mimo wszystko kasę na rozrywkę i przyjemności (tutaj np. wakacje, weekend itd) dał wyżej – tak jak napisałeś: nie powinno się odkładać na 4 różne rodzaje oszczędności i przy tym bidować i siedzieć w domu.

  2. Kamil powiedział(a):

    Założe się, że nawet dla tych co maja te 10k na miesiac, to 40% i tak jest dla niewielu osiągalne ;) imho 40% to sporo, mi co miesiąc udaje się zaoszczędzić około 30% przychodzów i uważam to za bardzo dobry wynik, bez dziadowania i zbednego wysiłku ;) jeśli zaś chodzi o podział, to ja bym tutaj specjalnie nie dzielił oszczednosci na długo i krótkoterminowe, lepiej chyba odkładać to na jedną kupkę, wkoncu sami najlepiej wiemy na co te pieniadze chcemy przeznaczyc, a ich podział nie wiem w czym miałby pomóc ;)

  3. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Fakt, że 40% to dużo. Oczywiście może to być 30%, a na przyjemności wydawanie tego co pozostanie po oszczędzaniu, opłaceniu rachunków.
    Można też oszczędności nie dzielić, tylko ja akurat – nauczony doświadczeniem, jestem zwolennikiem postępowania:
    1. zaplanować
    2. określić kwotę do realizacji planów
    3. oszczędzać na ten cel na osobnym koncie / rachunku / funduszu.

    Kiedyś oszczędzałem i inwestowałem bez podziału, ale raz, że miałem zwyczajny nieporządek w portfelu, a dwa, że niekoniecznie dobierałem dobre aktywa do celów.
    Ja niczego nie narzucam, jedynie sugeruję, ale dobrze chłopaki, że piszecie to, co piszecie. Nie neguję waszych sposobów, bo KAŻDY z Nas jest inny i w zasadzie powinien robić wszystko tak, jak mu odpowiada.

  4. Kamil powiedział(a):

    Ja widze jedno zagrozenie w laczeniu oszczednosci, np. zalozmy ze mamy w planie uzbierac wklad wlasny na mieszkanie i wymiane samochodu, horyzont obu zakupow moze byc rozny, a trzymanie wszystkiego w jednym tworzy pokuse “a może by tak już zmienic ten samochod” albo “skoro mam tyle oszczednosci to moze kupie coś lepszego” co automatyczni wydłuza czas realizacji drugiego celu ;) W każdym razie ja tak tylko sobie tutaj w komentarzach głośno myślę na temat Twoich propozycji, a swoj plan mam nieco inny i sprowadza się do odkładania ustalonej z góry kwoty na fundusz awaryjny, ustalona kwota na emeryturę i reszta na oszczedności ;)

  5. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    @ Kamil: właśnie to miałem na myśli, co napisałeś z tym samochodem i mieszkaniem.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player