Dzisiaj rano starałem się dokonać przeglądu plusów i minusów zarabiania na etacie. Własciwie to skupiłem się bardziej na plusach, bo art miał być kontrą dla bezmyślnego powtarzania za amerykańskimi guru od finansów osobistych, że jedynie własna firma jest dobrym źródłem dochodu. Dzisiaj ciąg dalszy tej kontry, tyle że dzisiaj przegląd samego zarabiania na działalności gospodarczej.
Pierwszym minusem dla mnie jest, że szef – pracodawca ponosi całą odpowiedzialność za własną firmę, w tym za podległych pracowników. Wierzcie mi, że śmierć pracownika w pracy to dla pracodawcy późniejsza droga przez mękę, najpierw przesłuchania w prokuraturze, Inspekcji Pracy, potem prawdopodobne procesy z rodziną zmarłego itd. A pracownicy czasami potrafią zrobić rzeczy nieodpowiedzialne i co tu dużo mówić – głupie.
To oczywiście taki argument z grubej rury. Może być też inna odpowiedzialność, konkretnie finansowa za zobowiązania firmy – chociaż ten element zależy od formy prowadzonej działalności. Zwykły pracownik etatowy nie musi się takimi sprawami przejmować. Szef za to musi i dodatkowo musi czuwać nad tym, by firma miała zlecenia, co także może być źródłem stresu, bo zlecenie może być mniej lub bardziej zyskowne, w trakcie jego realizacji mogą wyniknąć jakieś nieprzewidziane okoliczności, kontrahent może nie zapłacić. Słowem jest sporo rzeczy do opanowania.
Oczywiście zlecenia dla firmy mogą być też plusem działalności gospodarczej, bo w zasadzie jest duża możliwość wpływania na to, by zlecenia, a zatem i źródło przychodu dla firmy jednak było. Natomiast pracownik etatowy, o ile jest zwalniany, może niewiele zrobić, w najlepszym przypadku pozostaje mu 3 miesiące okresu wypowiedzenia i tyle. Może jeszcze cwaniakować z lewymi zwolnieniami lekarskimi, ale to śliski temat i nie taki prosty do zrealizowania jakby się wydawało.
Drugim dużym plusem działalności gospodarczej jest możliwość optymalizowania płaconwgo podatku. Konkretnych sposobów nie będe tu wypisywał, bo nie jestem specjalistą od podatków, ważne, że warto by firma miała na usługach podatkowego speca, bo na ogół warto jest mu zapłacić. Pracownik etatowy generalnie może niewiele w kwestii podatków, bo wypłatę dostaje już po potrąceniach, a i w koszty uzyskania przychodu nie może sobie wpisać nic, żeby podatek obniżyć. Ulgi dla zwykłego etatowca niby jakieś są, ale i tak w porównaniu z działalnością gospodarczą jest to niewiele. Dość powiedzieć, że etatowiec – gdyby nie podatki, potrącenia, “ubezpieczenia” itp. – zarabiałby około 1,5 tego co z wliczonymi podatkami.
Na początku napisałem, że minusem jest odpowiedzialność za pracowników, ale sami pracownicy mogą być też sporym plusem, w sytuacji idealnej dla właściciela firmy (podkreślam: właściciela, a nie szefa – współpracownika) całą robotę, wraz z zarządzaniem firmą można komuś zlecić. Zapewne taki model miał na myśli Kiyosaki pisząc, że własna firma to idealny sposób zarobkowania. Nic, tylko rozkręcić biznes, a potem odcinać kupony na plaży w jakimś słonecznym miejscu z drinkiem w ręce. Odnoszę jednak wrażenie, że w Polsce do stanu “właściciel firmy spijający tylko śmietankę” prowadzi droga “wiele lat pracy po 12 – 16 godzin bez pewności, czy finalnie się uda”, dodatkowo trzeba mieć jako – taki talent do zarządzania rozrastającą się firmą, a niekoniecznie każdy taki talent ma.
Pozdrawiam.


Witam. Twój wpis porusza tematykę zbliżoną do tego, który popełniłem jakiś czas temu na swoim blogu, jednak Ty opisujesz temat bardziej szczegółowo.
Myślę, że zarówno własna firma, jak i praca na etacie posiadają wady oraz zalety. Każdy powinien przeanalizować swoją sytuację i samodzielnie zadecydować czy woli względne bezpieczeństwo, czy nieco większe ryzyko ale i większe potencjalne korzyści, zamiast ślepo podążać za radami Kiyosakiego i rzucać pracę zaraz po przeczytaniu “Bogatego ojca”.
No tak, oczywiście własne myślenie powinno być zawsze na pierwszym miejscu. Popełniłem te wpisy, bo bardzo nie lubię jak ktokolwiek powtarza cokolwiek bez namysłu, odrobiny refleksji, a w tym wypadku jeszcze bez dopasowania do polskich realiów.