Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Etat – czy oznacza bezpieczeństwo?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 13.04.2010 | Komentarze (2) »

W tym i w kolejnym wpisie konkretnie chodzi mi o bezpieczeństwo w sensie źródła dochodów. Poruszam ten temat, bo w internecie jest wielu zwolenników ślepego podążania za filozofią Kiyosakiego, a ten stanowczo twierdzi, że bezpieczeństwo to tylko własna firma. No cóż, Robert ma do tego prawo, ale i powody nieco inne od naszych – z tego co mi wiadomo, to w USA zwolnienie, ale i zatrudnienie pracownika jest sprawą o wiele łatwiejszą niż w Polsce. Być może to leży u źródeł stwierdzenia przez amerykańskich guru od finansowej niezależności, iż praca w czyjejś firmie nie jest szczególnie bezpieczna.

No, ale My żyjemy w Polsce, a nie w USA. Przyjrzyjmy się problemowi.

Przede wszystkim chciałem zaznaczyć, że jestem ogólnie przeciwnikiem ślepego naśladownictwa w jakiejkolwiek dziedzinie, a niestety zdarza mi się w internecie czytać na różnych forach internetowych, czy nawet na uznanych blogach właśnie takie bezmyślnie powielane stwierdzenia. Kluczem do zrozumienia, że nie dla wszystkich osób najlepszym rozwiązaniem będzie prowadzenie własnej firmy, jest to, że przecież wszyscy różnimy się od siebie pod wieloma względami. Te różnice widać na każdym kroku, przecież każdy z Nas jest inaczej ubrany, ma inną budowę ciała, wreszcie mamy różne predyspozycje do wykonywania różnych życiowych zajęć. Nie każdy lekarz, mimo skończenia studiów jest dobrym lekarzem, niektórzy są wręcz genialni w tym co robią i przychodzi im to bez wysiłku, innych można by raczej porównać do bezmyślnych urzędników, którzy jedynie umieją wypisywać recepty zgodnie z zaleceniami z jakiejś książki, zasłyszanymi na seminarium, czy od kolegów. A przecież wszyscy kończyli podobne studia.

Żeby nie było, że czepiam się lekarzy, powiem, że takie rozbieżności na płaszczyźnie zawodowej zdarzają sie w każdym zawodzie. W każdym. No to teraz przejdźmy do sedna sprawy, w tym poście tylko i wyłącznie rozważania na temat etatu, a mój punkt widzenia na temat posiadania własnej firmy w kolejnym.

Praca na etacie, o ile dobrze płatna, może być także w odpowiedniej perspektywie czasowej podstawą do osiągnięcia finansowej niezależności. Pisałem kiedyś, że osiągnięcie finansowej wolności tą metodą może być trudne, o ile odkładamy na przyszłość ledwie 10% swoich zarobków. Oczywiście jeśli ktoś zarabia najniższą krajową, może mieć problem i z owymi 10% do oszczędzenia, ale myślę, że jak kogoś zadowala tak niska płaca, to raczej nie ma aż takich ambicji, by wdrażać w życie proponowane na moim blogu rozwiązania.

Faktem jest, że rzeczywiście da się dojść do finansowej wolności pracując na etacie i generalnie byłbym daleki od stwierdzenia, że jest to trudniejsze niż przy posiadaniu własnej firmy.  Myślę jednak, że optymalnym poziomem oszczędzania będzie 40% miesięcznych dochodów, z podziałem oszczędzonych środków na przykład takim, jak zaproponowany w naszych poradach. Wiem, że dla osób nowych w temacie taka wartość może być szokiem, ale jest do zrealizowania. Samemu zdarzało mi się oszczędzać o wiele więcej, a przyznaję, że nie zarabiam kilkunastu – kilkudziesięciu tysięcy co miesiąc. Z drugiej strony powiem, że lubię wygodne życie, więc w moim przypadku ciułanie każdego grosika i odmawianie sobie wszelkich przyjemności nie wchodzi w grę, a mimo to oszczędzanie na tak wysokim poziomie nie jest dla mnie szczególnie trudne. Wystarczy prowadzić bilans i najzwyczajniej w świecie świadomie panować nad swoimi finansami.

Wracając do samego etatu – jego dużym plusem jest, że pracownik ponosi bardzo małą odpowiedzialność za losy firmy, a więc jest to rozwiązanie idealne dla osób, które nie lubią o wszystkim decydować. Oczywiście los każdej firmy zależy od tego, co robią pracownicy, ja miałem jednak na myśli, że pracownik etatowy ma jakieś swoje większe lub mniejsze poletko, na którym sobie działa i zazwyczaj błędne decyzje jednego pracownika nie doprowadzają do upadku firmy. Także odpowiedzialność finansowa pracownika jest ograniczona do minimum – można co najwyżej stracić premie, ewentualnie ponieść odpowiedzialność finansową za umyślnie zniszczony majątek firmy.

Plus numer dwa etatu – zwolnienie z firmy nie jest aż taką nagłą sprawą, o ile ktoś na przykład nie wyleci z pracy dyscyplinarnie. Kodeks Pracy bardzo mocno chroni w tym zakresie prawa pracowników, dając długi okres wypowiedzenia, w czasie którego można coś podziałać, aby kranik z PLN – ami nie wysechł zupełnie.

Ograniczony poziom zarobków – oczywiście jest to pewien problem, jednak nie ma problemów nie do rozwiązania. Tutaj ważne jest, jaką pracownik ma wartość dla firmy. Człowiek na najniższym stanowisku, z minimalnymi kwalifikacjami jest łatwo zastępowalny, czego już nie można powiedzieć o prezesie, dyrektorach itp. Oczywiście nie ma ludzi niezastąpionych, jednak przy odpowiednio wysokich kwalifikacjach, zwolniona osoba znajdzie łatwo pracę. Tak więc powiększając swój zasób wiedzy i swoje umiejętności zwiększamy szanse na sukces na rynku pracy, fakt, że to kosztuje, ale inwestycja we własne kwalifikacje chyba jak żadna inna prawie zawsze przynosi pewne i wysokie stopy zwrotu, dodatkowo zmniejszając ryzyko.

Podsumowując, myślę, że w odpowiednich warunkach (które możemy sami sobie stworzyć lub sami znaleźć stosowne miejsce pracy) etat wcale nie musi oznaczać zupełnej niewoli za marne grosze. Może być źródłem niezłych pieniędzy przy małym ryzyku i ograniczonym zaangażowaniu. Ale to wszystko oczywiście kwestie indywidualne.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (2) do "Etat – czy oznacza bezpieczeństwo?"

  1. deepyellow powiedział(a):

    To ja chciałbym zaznaczyć, że zanim Kiyosaki został rentierem, to wiele lat pracował między innymi w Xeroxie. Przedstawia tym samym punkt widzenia zbieżny z moim – praca na etacie to przede wszystkim doskonały sposób na zdobywnie kwalifikacji.

    Sam swego czasu się naczytałem różnych rzeczy i niechętnie się potem zatrudniałem w korporacji, w której pracuję do dziś. Kompletnie nie zdawałem sobie jednak sprawy, że w przeciwieństwie do studiów, w tej firmie nauczyłem się tak wiele (pracuję w wyuczonym zawodzie). A pracuję tam dopiero niecały rok.

    Oczywiście planuję postawić na swoim w przyszłości (docelowo 3-5 lat), ale nie wyobrażam sobie w jaki inny sposób mógłbym zdobyć doświadczenie, jak nie podczas pracy w takiej firmie (branża: budownictwo)

    Pozdrawiam.

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No tak, fakt, że Kiyosaki podstawy miał w Xeroxie, o czym sam zresztą pisał. Własna firma – fajna rzecz, ale od czegoś trzeba zacząć, a nie każdy ma firmę po rodzicach, albo duży spadek pozwalający na łatwiejszy start firmy.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player