Chciałem jeszcze dopisać kilka słów o inwestowaniu w pożyczki społecznościowe. Ale zacznijmy od początku.
Przy inwestowaniu na giełdach akcji, szczególnie w USA, popularne jest tzw. inwestowanie w indeks bądź fundusz indeksowy, mający naśladować zmiany wybranego indeksu. Biorąc pod uwagę, że większość funduszy inwestycyjnych nie pokonuje w USA indeksu, do którego się porównuje, nie jest głupim pomysłem zainwestowanie w indeks.
W Polsce takich funduszy nie ma. Prawdopodobnym powodem braku takich funduszy jest, że zarządzający tradycyjnym funduszem akcji wierzą w swój talent do pokonywania rynku. Wiara zarządzających to jedno, a statystyki (konkretnie statystyki polskich zarządzających funduszami – lepsze niż z funduszy w USA, ale i tak kiepskie), to drugie. Drugim, bardziej prawdopodobnym powodem jest, że fundusz indeksowy nie wymaga całego grona specjalistów, a więc i ma mniejsze koszty. Dla tradycyjnych funduszy oznacza to, że na plecach jednego funduszu utrzymywać się będzie mniej gęb, no i nie będzie powodu dla pobierania co roku aż 4% od zarządzanych środków (chociaż był w Polsce jeden fundusz indeksowy, któremu jego strategia wcale nie przeszkadzała w pobieraniu 4% za “zarządzanie”).
W każdym razie w polskich realiach mozna sobie samemu taki “niby – indeksowy” fundusz zrobić na różne sposoby (np. kupując w odpowiednich porcjach każdą z akcji wybranego indeksu), ewentualnie można zainwestować pieniądze w certyfikaty strukturyzowane śledzące wybrane indeksy giełd polskiej i zagranicznych.
Czy przy inwestowaniu w pożyczki dałoby się inwestować podobnie – niby – indeksowo, tzn. we wszystko “jak leci”?
Z odpowiedzią przyjdą statystyki spłacalności w serwisie kokos od jego startu w 2008 roku. Minęły już dwa lata od pierwszej spłaty pożyczek, więc jakaś porcja danych jest. Przyjrzyjmy się tej porcji:

Na podstawie danych z konkomp.pl
Średnio miesięcznie wychodzi więc 84,9914%. Dla jasności, przedstawiona średnia, jest średnią arytmetyczną, być może skuszę się kiedyś na średnią ważoną i zobaczymy, co z tego wyniknie (może jakaś sezonowa zależność :).
Z przedstawionych danych można wysnuć kilka wniosków:
- Inwestowanie we wszystko, co jest na kokosie, jest bez sensu. Nietrudno policzyć ile takie inwestowanie przyniesie zysków, zakładając oprocentowanie wszystkich pożyczek na 20% (w 2008 było możliwe nawet i na 32%, ale z kolei obecnie są i pożyczki na 10% w skali roku – stąd przyjmuję takie, a nie inne oprocentowanie):(100% + 20% ) • 84,9914% = 101,98968%
Wynika stąd, że rentowność takiego inwestowania wyniosła by niecałe 2% w skali roku. Niżej niż oficjalna inflacja.
- Trzeba dokładnie wybierać projekty pożyczkowe, w które chce się inwestować. Na szczęście jest to o niebo łatwiejsze niż wybranie spółki, która z równie wysokim prawdopodobieństwem spełni oczekiwania inwestora. Nie będę w tej chwili się rozpisywał n.t. kryteriów dobrej inwestycji, robiłem to już kilkakrotnie i w przyszłości jeszcze na pewno coś w tym temacie dopowiem.
- Jak komuś nie chce się wybierać starannie pożyczkobiorców, lepiej zrobi wrzucając pieniądze na lokatę, bo nawet kiepska lokata da 2 razy więcej niż zysk z inwestowania we wszystkie pożyczki. Jest to zresztą rada uniwersalna dla każdego typu inwestycji. Tak samo jest z inwestowaniem w fundusze, tak samo jest z inwestowaniem w spółki giełdowe.
Na dzisiaj dość statystyk.
Pozdrawiam.


Trzy rzeczy.
Po pierwsze otrzymasz lepszy wynik, gdy będziesz pożyczał tylko osobom, które mają >1 gwiazdkę. Teraz weryfikacje są bardzo dobrej jakości.
Po drugie patrzysz na stopę zwrotu 20% z jednorazowej inwestycji, ale zauważ, że:
- reinwestując pieniądze, które otrzymujesz z rat, po roku masz nie 20%, lecz 39%
- wiele osób spłaca PRZED terminem i masz szybciej pieniądze, które możesz zainwestować
Po trzecie, weź pod uwagę, że osoby, które nie spłacają pożyczek, po 2 miesiącach mają pożyczkę w stanie wymagalności (od razu muszą zapłacić wszystko). Idziesz z tym do sądu, a potem do komornika. Jeżeli koleś “nic nie ma” to odkładasz na półkę na 2 lata (odsetki rosną) i pukasz po raz drugi…
No ok, z wszystkim tym się zgadzam,ja ogólnie jestem zwolennikiem inwestowania na kokosie, nie chcę jednak samych artykułów promujących SL pisać. Odnośnie oprocentowania po prostu przyjąłem pewne uproszczenie, bo inaczej nie byłoby sposobu (tzn. pewnie by był, ale nie będę dokładnie przez dwa dni liczył, żeby potem opisać to w jednym artykule), żeby jakoś to0 zgrabnie i prosto podsumować.
W banku kasa zamrożona a na kokosie spłaty co miesiąc
Jak na razie 100 % wypłacalność