Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Dlaczego blok z wielkiej płyty to dobra inwestycja?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 25.03.2010 | Komentarze (6) »

Dzisiaj dla równowagi i dla pobudzenia dyskusji plusy tej technologii. Wbrew pozorom, jest ich dużo. Co więcej, można pewne założenia sprzed lat zweryfikować, czego o obecnie wznoszonych budynkach w coraz to nowszych technologiach powiedzieć się nie da.

Źródło: pl.wikipedia.org

Źródło: pl.wikipedia.org

No to wymienię:

  • Zazwyczaj dobra lokalizacja. Zwykło się w inwestowaniu w nieruchomości mawiać, że tak na prawdę istotne są tylko trzy czynniki: 1. Lokalizacja; 2. Lokalizacja; 3. Lokalizacja. Może lokalizacja to nie wszystko, ale z pewnością jest jedną z cech istotniejszych przy inwestowaniu w nieruchomości. I trzeba powiedzieć, że osiedla wielkopłytowe, przeciwnie niż nowe projekty deweloperskie, mają dobrą miejscówkę w miejskich planach. Obecnie deweloperzy budują tam, gdzie mają ziemię, lub gdzie jest ona tania. Wiadomo, że w centrach miast ani tej ziemi nie ma dużo, ani nie jest tania.
  • Kompletna infrastruktura. Nie wiem do końca, jak jest w innych miastach (podejrzewam, że tak samo), więc wypowiem się z perspektywy Opola, w którym mieszkam. Ze znanych mi, większych projektów deweloperskich, jeden jest w zupełnym polu (pardon, niedaleko jest zakład karny), bezpośrednio na osiedlu nie ma żadnych sklepów, bez samochodu raczej trzeba się sporo nadeptać, żeby do sklepu trafić. Dojazd do centrum bez samochodu także nie za wesoły, w pobliżu (do 500 m) chyba nie ma żadnych przystanków, ani służby zdrowia. Drugi podobnie (koło cmentarza), trzeci w miarę blisko centrum, ale nieukończony. Z drugiej strony na każdym z osiedli wielkopłytowych znajdują się placówki oświaty, sklepy, lokale rozrywkowe, kościoły, wszelkiego rodzaju punkty usługowe, banki i w miarę przyzwoita lub dobra komunikacja z centrum. W lato, kiedy jest sucho, można w klapkach obskoczyć większość codziennych spraw, jak kogoś najdzie ochota na piwo o 23, to nie ma problemu z jego nabyciem. Tu trzeba PRL – owskim architektom przyznać, że pomyśleli o wszystkim.
  • Większe powierzchnie. Tutaj w znaczeniu dwojakim. Po pierwsze, osiedla starszej daty nie są tak gęsto nastawiane jak dzisiaj, bo dzisiaj budynki stawia się dla zysku, więc z każdego metra trzeba wycisnąć maksimum rentowności. A potem lokatorzy muszą wykupować miejsca parkingowe. Druga sprawa to wnętrza budynków – obecnie w nowych projektach sprzedają się tylko metry kwadratowe mieszkań, a nie klatki schodowej, czy powierzchnia szybu windowego. Więc komunikacja stanowi niezbędne minimum. W wielkiej płycie korytarze o szerokości 2 – 3 metry nie są rzadkością.
  • Akustyka. Wiem, że wczoraj napisałem, że akustyka jest kiepska, a tutaj piszę, że jest dobra. To zależy do czego się ją porównuje, bo akurat nowoczesne ścianki z płyt gipsowo kartonowych są o wiele gorsze. W nowych budynkach szumnie reklamuje się izolację akustyczną ścian. Szkopuł jest taki, że izolacja akustyczna jest skuteczna wtedy, kiedy jest dobrze i starannie wykonana. Te jej cechy (prawidłowość i staranność wykonania) nie zawsze mają miejsce, bo deweloper się spieszy, żeby jak najszybciej zarobić, bo ma tanich, niewykwalifikowanych pracowników, nie umiejących odczytać rysunku. Jeśli więc izolacja akustyczna wykonana jest byle jak, to nie przyniesie żadnego pożytku, a stanowi koszt. Wiadomo, kto ten koszt ponosi.
  • Technologia wielkopłytowa jest sprawdzona – w przeciwieństwie do wielu nowoczesnych technologii, które za kilka – kilkanaście lat mogą okazać się bublem. Budownictwo ma to do siebie, że z początku niedoróbki można ukryć, ale prędzej czy później one wychodzą w postaci pęknięć, zaciekających ścian z ciągiem kominowym. No i koszty eksploatacyjne, których przy zakupie nowego, cieszącego oko mieszkania w najmodniejszych kolorach nie sposób dostrzec. Żeby była jasność, jeszcze kilka lat temu ja także byłem zwolennikiem nowych dachówek, ładnych kolorowych tynków. Tak jakoś się złożyło, że trochę takich budynków pooglądałem w jakiś czas po wzniesieniu, porozmawiałem z kilkoma ich lokatorami i już nie jestem aż takim entuzjastą mieszkań prosto od dewelopera.
  • Niższa cena – w porównaniu z nowymi mieszkaniami. Może i na giełdzie papierów wartościowych kupuje się pogłoski, a sprzedaje fakty, ale w inwestowaniu w mieszkania ja zrobiłbym dokładnie odwrotnie, czyli kupiłbym coś sprawdzonego. Tym bardziej, że wielka płyta od lat jest o wiele tańsza, niż mieszkania w nowych budynkach, przez co łatwiej jest uzyskać większą rentowność najmu. Chciałbym tu dodać, że ceny wielkiej płyty będą albo rosnąć wolniej niż ceny nowszych budynków, albo będą spadać, przez co zupełnie bez sensu jest kupowanie mieszkań wielkopłytowych w celach spekulacyjnych.

Przypominam, że wpis dzisiejszy i wczorajszy dotyczył kryteriów, jakie w mojej ocenie są istotne przy zakupie mieszkania pod wynajem. Jeśli ktoś zamierza kupić mieszkanie, w którym chce zamieszkać, to kryteria powinny być trochę inne, ale tak jak zawsze – to zależy, co dla kogo jest istotne. Są osoby, którym podoba się mieszkanie w wielkiej płycie, są i jej zdecydowani przeciwnicy. Na pewno jak ktoś chce zamieszkać w nowo nabytym mieszkaniu i pod takim kątem szuka swojego “M”, kwestie wizualne są istotne i tutaj na pewno wygrywa nowe budownictwo. Być może to kryterium będzie aż tak ważne, że ktoś zechce zapłacić o wiele drożej za mieszkanie w ładnym, kolorowym budyneczku.

Czy wielka płyta ma więcej plusów, czy minusów? Na to pytanie musisz odpowiedzieć już sobie osobiście.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (6) do "Dlaczego blok z wielkiej płyty to dobra inwestycja?"

  1. Pablo powiedział(a):

    ja wybralem wielka plyte ale w srodku bedzie lepiej niz nie u jednego dewelopera a zreszta sprawdzone i bez niespodzianek no stres.

  2. Bartek powiedział(a):

    Dużym minusem osiedli wielkopłytowych jest brak miejsc parkingowych w okolicy, brak hali garażowej lub standardowych garaży.
    To jest np. jeden z argumentów dla mnie, który przemawia na korzyść nowszych osiedli.

    Wydaje mi się, że najlepsze są budynki budowane pod koniec lat 90-tych.
    Nie są budowane “na szybko” posiadają już często nowsze rozwiązania.

  3. Jacek25 powiedział(a):

    Lokalizacja ma jednak kluczowe znaczenie o ile nie kupuje się mieszkania na wynajem. W Bydgoszczy, gdzie mieszkam, można wskazać dzielnice emerytów, emerytów i kiboli, socjalne oraz nowobogackie. Każdy wie, że część z nich powinno się omijać szerokim łukiem. I tak też kształtują się ceny. A deweloperki naoglądałem się u znajomych. W bloku który stoi 3 lata szpara na dwa palce w działówce itd. itp.

  4. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    @ Bartek: z tym bym się spierał, bo widziałem już nowe osiedla, w których projektant chyba zakładał jedynie chodzenie pieszo. U mnie na osiedlach ‘70 i ‘80 nie jest tak źle z parkowaniem, wiem nawet o jednym piętrowym parkingu (może jest więcej, ale nieszczególnie się tematem interesowałem). Oczywiście są miejsca gorsze i lepsze pod względem parkowania i wszystko zależy od ogólnego projektu i pomysłu na zagospodarowanie powierzchni, zarówno na starych, jak i na nowych osiedlach. Jednak z reguły w nowym budownictwie, musisz sobie dodatkowo za garaż zapłacić, co bardzo podnosi cenę inwestycji.
    @ Jacek: lokalizacja moim zdaniem jest ważna zawsze. Przypuśćmy, że chcesz kupić coś pod wynajem i kierujesz się głównie ceną. Wychodzi, że najtaniej jest na dzielnicy kiboli i tam kupujesz mieszkanie. Czy chętnych na wynajem będzie tyle samo, co w spokojniejszej dzielnicy, czy mniej? Ja jak miałbym mieszkać w wynajętym mieszkaniu, wolałbym nie oszczędzać, jeśli w perspektywie miałby być częsty wpieprz…

  5. Zdzichu powiedział(a):

    Na jednym końcu kategorii Wielka Plyta widzę bloki z 1990-91 roku, czteropiętrowe, zadbane, docieplone i z rozsądną ilością miejsc parkingowych, plus w dobrej lokalizacji blisko centrum.

    Na drugim – są blokowiska zlożone z 11-pietrowych wieżowców, pelne tzw. blokersów, ze zniszczonymi klatkami schodowymi, w których mieszkając czasem można oberwać nawet w niedzielę wracając z mszy o 12:00. Do tego nie ma gdzie zaparkować a jeśli ktoś chce, to może wynająć za 150 zl miejsce postojowe pod chmurką na niestrzeżonym parkingu.

    Tak więc plyta plycie nie równa. Czasem jednak ceny plyty są zbliżone, niezależnie od w/w uwarunkowań i wtedy tanie mieszkanie w plycie może być warte uwagi.

  6. Łukasz powiedział(a):

    @Leszek – cenę garażu czy miejsca postojowego trzeba od razu wliczyć w cenę i dopiero wtedy porównywać z wielką płytą. To nie jest tak, że “dobry deweloper” oferuje Ci tanio mieszkanie, ale na garażu zedrze. To po prostu pakiet, tylko rozbity na dwie części, żeby wydawało Ci się, że za metr mieszkania jest taniej i tyle.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player