Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Pytanie o SL

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 19.03.2010 | Komentarze (5) »

Pod jednym z postów opisujących Social Lending padło kilka pytań odnośnie tej formy inwestowania. Tak, jak podejrzewam, inwestowanie w pożyczki społecznościowe zapewne wzbudza w wielu osobach znaczną ciekawość, bo mimo ponad dwuletniego okresu istnienia tej formy lokowania pieniędzy, nadal nie znika ona z polskiego internetu, co więcej – rozwija się. Oznacza to, że ktoś musi na tym zarabiać, bo nadal są ludzie inwestujący kapitał (chętnych na wzięcie pożyczki podejrzewam nigdy nie braknie). Ponadto, mimo, że pożyczanie pieniędzy ma w Polsce już dwa lata z hakiem, nadal nie wyszła żadna sensowna publikacja opisująca jak należy inwestować.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Paweł zadał następujące pytania, do których ja dopisuję swoje odpowiedzi.

- na ile się to opłaca?

To wszystko zależy od bardzo wielu czynników i nie mogę tutaj skwitować pytania tak jak robią to sprzedawcy funduszy mówiąc, że w długim terminie zawsze się opłaci. Ale postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię. Najpierw o opłacalności finansowo.pl: Jak zapewne wiecie, na finansowo.pl istotne jest nie oprocentowanie, ale tzw. “bonusy”. Osobną sprawą jest ich ujawnienie w zeznaniu podatkowym, trochę jest z tym zabawy, ale da się to wpisać w PIT – a. Generalnie w mojej ocenie bezpiecznym poziomem zysku z tych bonusów jest 10% w skali 15 dni, bo i takie pożyczki na finansowo.pl mają miejsce. Teoretycznie w skali roku może to być i 300% (przy 100% spłacalności), jednak na finansowo konieczne jest uwzględnienie, że jakaś część pieniędzy już do Ciebie nie wróci. To, ile z nich już nie zobaczysz oczywiście jest zależne od tego, komu pożyczasz. Jako, że na finansowo jest system komentarzy, warto pożyczać osobom pomiędzy 100 a 300 komentarzy (pozytywnych rzecz jasna), z moich obserwacji wynika, że ktoś kto ma 100 komentów w jakiś sposób już się sprawdził w roli pożyczkobiorcy, a z kolei w okolicach 300 pożyczek wzrasta ryzyko, że człowiek po prostu nie będzie w stanie spłacać tak wysokich odsetek od zadłużenia. Oczywiście są od tego wyjątki, ale z grubsza tak przedstawiają sie moje obserwacje. Są jeszcze inne czynniki, które postaram się w niedalekiej przyszłości zebrać w jedną całość. Jeśli chodzi o statystyki spłacalności na finansowo: w ubiegłym roku 4 wtopy na łączną kwotę 250 PLN, w tym jedna przez moją głupotę i złamanie swoich własnych zasad. Czy będą spłacone, czy też nie, to już inna sprawa, chociaż z doświadczenia wiem, że niektórzy pożyczkobiorcy z zaległościami odzywają się i po roku, w czym dodatkowo pomaga im wpisanie do bazy niesolidnych dłużników. Z innych portali – za cały rok 2009 na kokosie mam dwie niespłacone pożyczki, które sprzedałem na rynku wtórnym za około połowę ceny, na smavie jedna niespłacona i dostałem info od windykatora, że pożyczkobiorca miesiąc temu zmarł. Czyli razem sześć niespłaconych pożyczek na blisko 130 udzielonych w ubiegłym roku.
Tutaj chciałbym jeszcze dodać, że pewne wskazówki odnośnie tego, jak inwestować opiszę w przyszłości, ale z mojego doświadczenia powiem, że najwięcej nauczyły mnie wpadki zaraz na samym początku, jeszcze w 2008, kosztowne niestety. Jak wiadomo, jest to biznes ryzykowny, podobnie jak giełda i na giełdzie też nie każdy może zarabiać.

- jaki potencjał do zysku drzemie w polskim SL?

Nie wiem, czy do końca zrozumiałem pytanie, ale odpowiem na to, co zrozumiałem. Póki co, SL nie jest studnią bez dna, do której można władować dowolną ilość kasy (tak jak np. na GPW). Chodzi o to, że są tam osoby z dużym kapitałem (nie ja niestety) i mam wrażenie, że udzielają pożyczek taśmowo, czyli każdemu jak leci. Oczywiście takie działanie wychodzi gorzej w statystykach niż podejście, jakie ja stosuję (staram się przemyśleć, komu udzielam pożyczki), ale trudno mi ocenić, czy na plus, czy na minus. Osobna sprawa, że takie osoby “taśmowo” inwestujące w pożyczki mają najczęściej założoną na to działalność gospodarczą, co trochę zmienia w paru kwestiach. Jednak dla kogoś, kto chce zaangażować kilka – kilkanaście tysięcy, na przykład jako dodatek do mniej ryzykownych aktywów, SL spokojnie może być fajnym i dość zyskownym dodatkiem. Dla mnie w każdym razie jest.

- czy można w ten sposób wyciągnąć choć 12% w skali roku?

Jak najbardziej, chociaż cały czas podkreślam, że to nie są obligacje skarbowe, można wyjść także sporo na minusie. Serwis Smava.pl, który takie rzeczy liczy i publikuje jako rankingi co miesiąc, ma cały czas w czołówce osoby których stopa zwrotu oscyluje w okolicach 20%, a więc maksymalnego dopuszczalnego obecnie oprocentowania. Do stóp zwrotu na smavie automatycznie wliczane są niespłacone i opóźnione w spłacie pożyczki i w moim panelu widnieje zwrot z inwestycji 15,3% – skorygowany o pożyczkobiorców opóźnionych i tego jednego, który zmarł. Dla pozostałych portali nie za bardzo mogę dokładnie określić stopę zwrotu za cały rok, bo moje zaangażowanie się zmieniało – na około 5 miesięcy w ciągu całego roku w związku z dużymi wydatkami na inne inwestycje miałem wyzerowane rachunki na SL – ach. Za ostatnie 3 miesiące na kokosie mam 19,28% przy spłacalności 100%.

- jaki jest u Ciebie stosunek zysku po uwzględnieniu podatku, do strat, poniesionych na skutek niespłaconych pożyczek?

Finansowo w okolicach 3, kokos tak samo, na smavie w ubiegłym roku nie miałem żadnych niespłaconych, ale też niewiele na niej inwestowałem. Tutaj są pewne odmienności w sposobie spłacania pożyczek. Na finansowo spłaca się w jednym kawałku, ale za to częściej można pożyczyć jedne i te same pieniądze ze względu na krótki okres czasu, na jaki pożyczka może być udzielona. Z drugiej strony na tym portalu, jeśli już pożyczka nie jest spłacona, to strata jest w 100% pożyczonej kwoty. Zaś na kokosie i na smavie, ze względu na spłacanie w ratach, można mieć częściowo pożyczkę spłaconą, a częściowo nie. Ja obie zaległe na kokosie pożyczki w 2009 miałem w zasadzie spłacone w 50% rat (czyli ogólnie odzyskałem 60% ulokowanego w nich kapitału – kokos nie liczy oprocentowania jak w banku, czyli od kapitału pozostającego do spłaty, tylko na zasadzie: kwota pożyczki + ustalony procent, to podzielić przez ilość rat), a pozostałe zadłużenie sprzedałem na ich rynku wtórnym, przez co jeszcze zmniejszyłem swoją stratę w zasadzie do kilkunastu procent kwoty ulokowanej w tych dwóch pożyczkach.

Dodam, że kasa jaką mam ulokowaną w Social Lending, stanowi dość małą część mojego portfela (a z tego najmniej mam na finansowo.pl). I wydaje mi się, że dość nierozważne byłoby ładowanie się w takie inwestycje po uszy, na 100% portfela. Wspominałem już o tym, ale napiszę jeszcze raz – social lending jest ryzykownym sposobem inwestowania i należy się z tym liczyć. Można na nim zarobić, można też stracić, podobnie jak na giełdzie. Tyle, że na giełdzie w czasie hossy nawet początkujący może zaliczyć zyski, a w pożyczaniu pieniędzy raczej trzeba się liczyć, że na początku będzie trzeba opłacić “frycowe”. No i chyba potrzebny jest do takiego inwestowania szczególny sposób podejścia – osoby znerwicowane, czy impulsywne lepiej zrobią inwestując gdzie indziej – chociażby ze względu na swoje zdrowie.

Ja tymczasem – dla własnego bezpieczeństwa i spokoju, napiszę, że to, co jest wyżej, nie stanowi żadnej rekomendacji, a więc nie biorę odpowiedzialności za czyjekolwiek, właściwe lub błędne decyzje inwestycyjne. Zgodnie z życzeniem Pawła, opisałem swoje doświadczenia z inwestowania w pożyczki, chciałbym by tak właśnie ten tekst był traktowany.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (5) do "Pytanie o SL"

  1. Arek powiedział(a):

    Przy rozsądnym wyborze pożyczkobiorców i dobrej dywersyfikacji osiągam poniżej 5% procent niespłaconych pożyczek, do tego z tych 5% niespłaconych pożyczek część jest w stanie odzyskać firma windykacyjna, a w ostateczności mogę sprzedać dług na nowym rynku wtórnym tnąc straty do minimum.
    Nie twierdze że 5% to wyłączny efekt dobrego doboru pożyczkobiorców, nie wykluczam że jest w tym także element szczęścia. Nie mniej jednak uważam że każdy może przy odrobinie starań o sprawdzenie pożyczkobiorcy osiągnąć współczynnik poniżej 10%.

  2. Paweł Kata powiedział(a):

    Leszku, dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi. Nie ma to jak posłuchać o tym, co ma do powiedzenia ktoś, kto posiada długotrwałe, praktyczne doświadczenie w temacie.

    Czekam z niecierpliwością na kolejne artykuły z tej tematyki :-)

  3. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Jeszcze kilka słów objaśnień, nie wklejałem screenów np. z kokosa ze statystyką spłat, bo mam bardzo nabrechane jeszcze z 2008 roku i łączna spłacalność od samego początku to 91.27%, wtedy, w 2008 dość lekko pożyczałem kasę i stąd kiepskie wyniki. Natomiast szkoliłem prywatnie paru znajomych, z jednym z nich mam nadal kontakt, ma spłacalność 100% na kokos (nigdzie indziej nie inwestuje) i średnie oprocentowanie 20%, czyli najwyższe możliwe w tym roku ze względu na stosowną ustawę.
    Tak więc nie taki diabeł straszny, jak go malują. Każdy biznes ma w sobie jakiś element ryzyka.

  4. finansowy hazardzista powiedział(a):

    Na finansowo zacząłem się bawić pół roku temu. Kwotą przeznaczoną na straty było 100 pln. Piszę straty – nie masz tu żadnego zabezpieczenia, jedna osoba zakłada konta na całą rodzinę, jakieś klany kilkuosobowe z jednej miejscowości… Rozeznać się w tym niełatwo.

    Z powodu małego kapitału skupiam się na pożyczkach 7-15 dni, w kwocie 50 pln, bonusy rzędu 3-10pln. Do tej pory udzieliłem ich niecałe -dzieści. 12% pożyczkobiorców spóźniło się ze spłatą (dziewięć do dwudziestu dni przy pożyczce na tydzień).
    Od dwóch miesięcy oczekuję jednej spłaty a kwota 50pln jest za niska by windykacja była opłacalna (to ta osoba nauczyła mnie, że bonusy rzędu 20% w tydzień są zbyt piękne by były prawdziwe).
    Samych odsetek: 3,78pln
    Bonusów: 130pln (strata 50pln) => 80pln w pół roku.

    Wygląda na dużo – 80% w pół roku (lichwa jak się patrzy!) ale nie mam pewności, że nie stracę tych pieniędzy w “kolejnym rozdaniu” – 20% moich dawnych pożyczkobiorców jest już niewypłacalnych. Kolejne 8% zaliczyło już wpadki – dostały pierwsze komentarze negatywne.

    Wg mnie nie jest to sposób na pomnażanie kapitału – jedynie rozrywka – jak obstawianie meczów czy granie w lotka…

  5. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No tak, finansowo to jest osobna kategoria, raczej początkujący zrobi lepiej kierując swe kroki na kokosa lub na smavę, jakby nie było, tam to o wiele uczciwiej wygląda.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player