Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Co czytać o nieruchomościach?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 14.03.2010 | Komentarze (2) »

Myślę, że dzisiaj, dla odmiany od funduszy inwestycyjnych, kilka słów o inwestowaniu w nieruchomości, a ściślej, o tym, co czytać o inwestowaniu w nieruchomości. Osoby zainteresowane tematem, zapewne znają takie “dzieła” jak książki Kiyosaki’ego, które może są dobre jako treści motywujące lub wskazujące na pewien tok myślenia, ale na pewno nie jako poradniki “krok po kroku”. Po pierwsze – opisują one realia amerykańskie, które od polskiej rzeczywistości różnią się znacznie, przez co zastosowanie w Polsce rad z “Bogatego ojca, biednego ojca” jest niekoniecznie możliwe. Po drugie, odnoszę wrażenie, że książki Kiyosakiego są pisane zgodnie z zasadą, że łatwo jest dopasować teorię do zjawiska, które już wystąpiło, a nie na odwrót. I po trzecie – ich autor dorobił się na sprzedaży książek (w których de facto zawarta jest fikcja literacka – w USA niektórzy próbowali znaleźć osoby pasujące do profilu “bogatego ojca”, bez skutku), a nie na nieruchomościach, co trochę podkopuje jego wiarygodność.

Co zatem powinien przeczytać polski nieruchomościowy inwestor?

Przede wszystkim książki napisane przez polskich autorów, najlepiej praktyków. Sam wyznaję zasadę, że lepiej jest wydać pieniądze na kiepską książkę niż na dobre papierosy, toteż parę tytułów w temacie nieruchomości za sobą już mam, lepszych i gorszych. Przyznaję, że wśród nich są także tytuły z popularnego u Nas wydawnictwa ebook – owego (z mniej popularnych też) i o dziwo jest w nich więcej praktycznych porad (szczególnie, że opisujących polskie realia), niż w książkach Kiosakiego.  Jednak książki, które chciałem polecić, są dużo bardziej obszerne i po prostu lepiej napisane:

  • Pierwsza pozycja, to “Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” napisana przez Sławomira Muturi i Roberta Zduńczyka. Tytuł mówi o inwestowaniu w nieruchomości, jednak tak na prawdę książka jest o inwestowaniu w nieruchomości mieszkaniowe na wynajem, nie ma zaś ani słowa o inwestowaniu w grunty, czy spekulowaniu mieszkaniami. Napisana jest w dość nietypowy sposób, bo autorzy zwracają się do czytelnika w rodzaju żeńskim, przez co mnie, jako mężczyźnie czyta się ją trochę dziwnie. Ale nie to stanowi o jej wartości. Na wstępie autorzy opisują, o co chodzi z budowaniem wolności finansowej (nie każdy przecież wie, co to jest) i krótko charakteryzują “nieruchomościowe portfele” Polaków, wskazując na ich wady. Dalsze części, to powiedziałbym – sama esencja – prowadzenie przyszłego inwestora prawie “za rączkę”, od szukania, aż do wynajęcia nieruchomości. Nie mam oczywiście zamiaru rozpisywać tutaj spisu treści, bo to każdy może znaleźć sobie sam na stronach księgarni internetowych. Ważne jest, że autorzy sami inwestują w mieszkania na wynajem, przez co mogą powiedzieć z własnego (i w dodatku nabytego w Polsce) doświadczenia, co jest ważne, co mniej, gdzie kryją się szanse, a gdzie pułapki. Jedyną wadą, jaką mi udało się zauważyć, to fakt, że książka opisuje samo inwestowanie w trochę zbyt optymistyczny sposób, jednak ja wybaczam to autorom. I tak w porównaniu ze wspomnianym wyżej Robertem K. z Hawajów, jest to całkiem uczciwy ton, no i jak się domyślam, książka nie jest napisana po to, by zniechęcać do inwestowania.
  • Pozycja nr 2, może być zaskoczeniem po moim wywodzie na temat Kiyosakiego, bo wydana jest przez wydawnictwo Bogaty Ojciec. Mowa o książce “Jak inwestować w nieruchomości“, szczęściem, jej autorem nie jest Kiosaki, a Ken McElroy – jak wynika z treści, aktywny nieruchomościowy inwestor. Ta akurat lektura jest typowo amerykańska, chociaż nie dlatego, że napisana w typowy dla amerykańskich poradników stylu. Po prostu autor opisuje swoje inwestycje w USA, w dodatku są to inwestycje w iście amerykańskim stylu – na dużą skalę. Muszę tutaj dodać, że opisy są na tyle rzetelne i szczegółowe, iż wzbudzają moje zaufanie (bliżej pana McElroya nie znam), przeciwnie niż zbliżone do marzycielskich wywodów treści “Bogatego ojca, biednego ojca”. Co jeszcze pozytywnie zaskoczyło mnie w tej książce? Pan McElroy nie pisze, jakie to miliony można zarobić inwestując w nieruchomości, nie pisze także bajek w stylu “jak bez pieniędzy i bez kredytu kupić ileśtam nieruchomości” (co może da się jakoś wykonać w USA, ale przypominam, że mieszkamy w PL). W książce jest jasno i uczciwie napisane, czego się spodziewać inwestując w nieruchomości na wynajem finansowane kredytem (jeden z przykładów z książki mówi o zysku z wynajmu całego, bodajże kilkunasto- czy kilkudziesięciomieszkaniowego domu, na poziomie kilku tysięcy dolarów), a co można włożyć między bajki. Jest to zatem dobra lektura na otrzeźwienie dla tych, którzy po przeczytaniu np. “Bogatego ojca…” myślą, że w ciągu miesiąca uda im się zostać milionerem / rentierem. Wreszcie, jest to kopalnia ciekawych pomysłów, które z powodzeniem można po niewielkim przystosowaniu wprowadzić na grunt polski. Powiem szczerze – jeśli ktoś chce inwestować, kupując pojedyncze mieszkania co jakiś czas, to lepiej zrobi nabywając inną książkę na ten temat, jednak na prawdę warto poznać odmienną stronę inwestowania w nieruchomości, jak dotąd nieznaną w polskim słowie pisanym.

Zestaw, jak tutaj przedstawiłem, oczywiście można uzupełnić innymi pozycjami. Jest na rynku parę książek, skupiających się na przykład bardziej na kwestiach technicznych, typowo budowlanych, jest także pewna grupa tytułów skupiających się na aspektach prawnych inwestowania w nieruchomości na wynajem. Ja jednak nie będe ich wymieniał, bo nie wszystkie przeczytałem, a z przeczytanych nie wszystkie chcę polecać. Ponadto z tych nieprzeczytanych, wiele tytułów budzi moje podejrzenia, że są po prostu powieleniem wiedzy zawartej w książkach Roberta Allena (”Jak pomnożyć źródła dochodów“), czy Van Tharpa (”Bezpieczne strategie inwestycyjne“) o niezależności finansowej, wiedzy być może użytecznej w USA, za to w Polsce raczej wątpliwej wartości praktycznej. Chętnie zaś poczytam Wasze propozycje tytułów w komentarzach.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (2) do "Co czytać o nieruchomościach?"

  1. Pablo powiedział(a):

    cos swiezego:http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7667143,Irlandczycy_beda_burzyc_puste_osiedla.html

    nie licza sie ludzie tylko system bankowy ktory sam wytworzyl te banke.u nas to samo rodzina na swoim(bank na swoim)ma pewnie ten sam cel bo juz dawno powinnismy isc sladem usa skoro mielismy banke na nieruch.

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Wiesz Pablo, mi też marzyłyby się tanie domy i mieszkania, ale póki co, obaj nie mamy na to zbyt wielkiego wpływu. Zgadza się, że w twoim przykładzie banki rozdają karty, ale tak było zawsze – w każdym kraju są równi i równiejsi – ci drudzy zazwyczaj z uwagi na posiadaną przez nich kasę.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player