W dzisiejszej Rzepie pojawił się artykuł o nieruchomościach w USA, o tym jak bardzo ucierpiały wskutek kryzysu.
Modelowym przykładem jest Detroit – miasto, w którym niegdysiejsza liczba ludności sięgała 2 milionów. Obecnie – ledwie 800 tysięcy.
Co takiego stało się w Detroit?
Otóż, punkt pierwszy dotyczy nie tylko Detroit, pierwszym elementem który przyczynił się do kiepskiej jego kondycji było coś, co spowodowało kryzysową zawieruchę. Element ten to udzielanie kredytów na domy tzw. NINJA, czyli osobom bez dochodów, pracy i jakiegokolwiek majątku (NINJA to skrót od: no income, no job & asset). Taki proceder MUSIAŁ się zemścić na bankierach za ich chciwość – udzielanie kredytów na potęgę zwiększało popyt, ten zaś zwiększał ceny, czyli banki udzielały coraz większych kredytów, za które powinny kasować teoretycznie odsetki. Niestety, żeby kasować odsetki od udzielonej pożyczki potrzeba jeszcze, by była ona spłacana.
Teraz banki, żeby wykreślić z ksiąg nieruchomość, za którą trzeba płacić podatek – sprzedają domy, stanowiące niegdyś zabezpieczenie udzielanych kredytów. Nie muszę chyba dodawać, że w wielu przypadkach wartość kredytu, jest większa od wartości domu – pisał o tym kiedyś Trystero. Co gorsza dla banków, w wypadku pożaru takiego domu, spłatę zaciągniętego na jego zakup kredytu przejąć winien ubezpieczyciel. “Sprytni” Amerykanie podpalają więc część domów, by jakoś wymydlić się z finansowego impasu.
Wszystko to sprawia, że obecnie można w tym mieście nabyć “dom” (cudzysłów celowy) nawet za 1 dolara i popyt w zasadzie jest dość spory, chodzą w sieci słuchy, że Europejczycy “inwestują” w całe ulice. Ciekawi mnie tylko, jak będzie wyglądać rentowność takiej inwestycji, przecież trzeba za nią płacić podatek.
Jest jeszcze w zasadzie jedno pytanie, które chodzi mi po głowie, mianowicie: Czy w Europie, bądź w Polsce czekają nas podobne skutki jakichś kolejnych kryzysów w przyszłości?
Na zakończenie wrzucę jeszcze dwa filmy z YT, zobaczcie i powiedzcie, jakie są szanse, że w najbliższym czasie te nieruchomości mają szanse pełnić rolę normalnych domów, które można będzie potem sprzedać:
I drugi:
I jak się Wam podoba?
Pozdrawiam.
Edycja:
Polecam jeszcze lekturę tego artykułu.


to wyglada jak po wojnie , nie trzeba konfliktow zbrojnych aby siac zniszczenie wiec finanse to ogromna bron trzeba patrzec bankom na rece bo one raczej z wlasnego doswiadczenia sa maszynkami do zarabiania kosztem zwyklych ludzi bez skrupolow.ludzie zostali zmanipulowani to samo bylo w polsce np.tfi 2007 czy kredyty 120% w chf w okolicach 2zl tylko u nas nie ma takiej mozliwosci zostawic kluczyki i zapomniec o problemie bank najpierw musi zdoic polaka na maxa ile sie da .
No tak, u nas nie ma takiej możliwości, a w sumie trochę szkoda, fajnie byłoby kupić dom za 1 PLN w Polsce…
Te nieruchomości za 1 USD nadają się głównie tylko do rozbiórki. Jak było podane w jednym z innych filmików, koszt utrzymania nawet zrujnowanego domu to 1-4 tys USD rocznie za sam podatek a do tego abonamenty za inne media, typu prąd. Jednocześnie działki pod domami nie są na tyle duze by kupować to pod ziemię rolną bo koszty rozbiórki są wysokie. Na pewno trafiają się okazje, lecz nie jest to tak oczywiste.
No ja też tak myślę, że gdyby to była aż taka super okazja, to przecież ktoś już by na to wpadł. Ja jednak słyszałem (albo czytałem?) że ludziska z innych krajów kupują sobie całe ulice za 50 USD, nawet ich nie oglądając. Zastanawia mnie, co takimi ludźmi kieruje?
I jeszcze jedno, o czym zapomniałem dopisać w artykule – zastanawiam się też, do czego doprowadzi Nas obecny system finansowy, skoro już się takie rzeczy dzieją jak w Detroit?…
do czego system finansowy moze doprowadzic trudno powiedziec wedlug mnie nieliczni zarobia wiekszosc traci zawsze ktos jest na poczatku piramidki ale wiekszosc przylacza sie pod koniec zwlaszcza tych zwyklych ludzi ktorzy przewaznie ciezko pracuja na chleb.
Kilka lat temu będąc w Detroit moją uwagę zwrócił specyficzny rozkład rozmieszczenia ludności. Tak jak w naszych polskich miastach często uderza to ,ze “wszystko” (np. praca, zycie kulturalne, lekarz, centra handlowe) skupia się w centrum miasta tak w Detroit mamy radykalnie odwrotność (do przesady tzn. małe znaczenie dla wszelkich instytucji). Tak naprawde w centrum miasta, moze w ogole nie bywać klasa średnia bo i w jakim celu? Mieszka na przedmieściach, które ciągną się kilometrami – zakłady pracy, centra medyczne itp. takze spotyka spotyka sie raczej na obrzezach.
“Ja jednak słyszałem (albo czytałem?) że ludziska z innych krajów kupują sobie całe ulice za 50 USD, nawet ich nie oglądając. Zastanawia mnie, co takimi ludźmi kieruje?”
O (nie)racjonarności ludzi wystarczająco często powtarza Trystero więc wydaję się, ze takie zachowanie nie powinno Ciebie dziwić. Niemniej jednak wystarczy spojrzeć na zarobki, a za chwilę na koszt 1m2 (w Polsce to szczególnie bije po oczach) to moze jednak takie mało kosztowna inwestycja mimo skrajnej naiwności mnie jakoś szczególnie nie dziwi.
“I jeszcze jedno, o czym zapomniałem dopisać w artykule – zastanawiam się też, do czego doprowadzi Nas obecny system finansowy, skoro już się takie rzeczy dzieją jak w Detroit?…”
To ze miasto było dawniej potęgą przemysłową (ogromną role odgrywał przemysł motoryzacyjny – nie na darmo nazywane jest/było miastem (Motor City”) czy to wszystko, aby przez system finansowy? I co z tego, ze dzieją się w Detroit i w innych miastach, a dlaczego jeszcze w innych obserwujemy odwrotność tego procesu?
Polecam Ci wejść na stronę agendy rządowej – US Census Bureau zajmującej się spisami ludności http://www.census.gov/popest/cities/SUB-EST2008.html masz tutaj statystyki z lat 2000-2008. W szczególności radziłbym Ci zapoznac się z “Cumulative Estimates of Resident Population Change for Incorporated Places over 100,000, Ranked by Percent Change: April 1, 2000 to July 1, 2008 (SUB-EST2008-02)”.
P.S Polecam świetną foto stronę o Detroit – http://www.detroitfunk.com