Postanowiłem pociągnąć temat strategii inwestowania w fundusze, tym bardziej, że jak dotąd wszystkie strategie skierowane były tylko na uśrednianie kosztów nabycia. Takie podejście ma swoje plusy, ma i swoje minusy, ale na pewno nie każdemu musi ono odpowiadać. Trzeba pamiętać, że jest też wielu zwolenników strategii podążających za trendem.
Ok, to jaka powinna być dobra strategia inwestowania w fundusze, polegająca na podążaniu za trendem?
Oto moje subiektywne sugestie:
- Wskaźnik informujący o zmianie trendu powinien być dość łatwo zrozumiały. Na przykład może to być jakaś średnia – przecięcie kursu przez średnią jest sygnałem chyba dla każdego jasnym, ale dla pewności dopiszę, że kurs przecinający średnią od góry to sygnał sprzedaży, a od dołu – sygnał zakupu.
- Wskaźnik nie powinien dawać zbyt częstych sygnałów, powodów jest kilka. Pierwszy, powiedziałbym techniczny powód jest taki, że transakcja w funduszu trochę trwa, od złożenia zlecenia do jego pełnej realizacji może minąć nawet i tydzień. Przez to wskaźnik, który zbyt często daje sygnał jest bezużyteczny – zanim złożone zlecenie zostanie zrealizowane, wskaźnik może dać kilka sygnałów – i co wtedy? Trzeba jednak powiedzieć, że są w PL fundusze, które realizują zlecenia niezwłocznie – Opera TFI, na której swego czasu wieszano psy za ich FIZ – y, akurat w wypadku funduszy otwartych realizuje zlecenie bodajże na drugi dzień od jego zlecenia. Być może są i inne podobnie działające TFI. Powód numer 2 – z mojej obserwacji wynika, że im częściej wskaźnik daje sygnały, tym więcej jest sygnałów fałszywych. Dla początkujących inwestorów może to być gwóźdź do inwestycyjnej trumny – zobaczą serię strat generowanych przez ich wskaźnik i mogą na przykład zacząć się kierować intuicją, czy subiektywnymi odczuciami na temat rynku. Do czego może prowadzić niedoświadczonych inwestorów metoda “na nosa”, chyba nie muszę pisać. I powód numer trzy: Ktoś, kto zleca nabywanie papierów wartościowych funduszowi, prawdopodobnie nie za bardzo chce się angażować czasowo w giełdę, więc sygnał do przeprowadzenia transakcji raz na kilka miesięcy – kilka lat, po prostu będzie dla niego wygodny.
Dobra, zostawmy wskazówki dla wskaźnika :)
Jeśli ktoś miałby się mnie zapytać, jakiego wskaźnika użyłbym, to moja odpowiedź mogła by brzmieć: średnia SMA z 200 okresów na układzie dziennym (bądź z 45 okresów na tygodniowym). W mojej ocenie taka średnia spełnia opisane wyżej kryteria i może być sprawdzana raz na tydzień, a w dodatku jej sprawdzenie nie nastręcza większych trudności.
No to przejdźmy do samej strategii. W jej założeniach jest – jak się pewnie domyślasz – zmienne zaangażowanie w fundusz akcji i fundusz obligacji – najlepiej w parasolu funduszy (względy podatkowe). Jako przykład jej zastosowania – zamiast niepotrzebnie się rozpisywać, podam rysuneczek:

Na wykresie (w tym przykładzie posłużyłem się wykresem indeksu WIG w układzie tygodniowym ze średnią SMA 45 okresową) zaznaczyłem strzałkami momenty, w których wedle strategii należało żłożyć zlecenie. Strzałka skierowana w górę oznacza sygnał zakupu, strzałka w dół oznaczała sygnał sprzedaży. Oczywiście zamiast wykresu WIG – u należy użyć wykresu funduszu, w który się inwestuje. Zamiast zakupu i sprzedaży jednostek można zaś składać odpowiadające im zlecenia konwersji jednostek funduszu bezpiecznego na agresywny i odwrotnie.
I teraz – ile jednostek konwertować?
Można konwertować oczywiście wszystkie jednostki w momencie pojawienia się sygnału, ale ja sugerowałbym, by zawsze pozostawic sobie chociaż trochę pieniędzy w funduszu bezpiecznym i zawsze chociaż kapkę pieniędzy w funduszu akcyjnym. Na przykład zaangażowanie w część akcyjną mogłoby się zmieniać od 25% (kiedy jest drogo i wskaźnik daje sygnał konwersji j.u. na jednostki funduszu bezpiecznego) do 75% kiedy jest tanio i występuje odpowiedni sygnał ze strony wskaźnika (w przykładzie będzie to przecięcie średniej od dołu przez wykres funduszu). Powód? Są nim sygnały fałszywe, których za wiele nie ma, ale jakieś są. Jednak – tak jak napisałem, jest to kwestia indywidualna, najlepiej poparta analizą skłonności do podejmowania ryzyka.
Opisana strategia jest banalnie prosta i wymaga na prawdę minimalnych nakładów czasu. Dodatkowo, jeśli inwestor wie, że źle się czuje z uśrednianiem ceny nabycia w dół, a jednocześnie nie ma ochoty / czasu by spędzać przed monitorem kilka godzin dziennie śledząc wyniki sesji giełdowej, to ta strategia jest jak znalazł. I jak z każdą strategią można w nią wkomponować regularne dokonywanie zakupów, np. po wystąpieniu sygnału zakupu nabywa się tylko jednostki funduszu akcyjnego, a po wystapieniu sygnału sprzedaży – tylko bezpiecznego.
Muszę w tym momencie dodać, że jest jeszcze jedna możliwość “stuningowania” tej strategii. Otóż, w USA przykładowo są fundusze zarabiające w momencie spadków na rynkach akcji. Jak łatwo się domyślić, w momecnie, kiedy zostaje wygenerowany sygnał sprzedaży funduszu akcji, jego jednostki można zamienić na jednostki właśnie takiego funduszu, który zarabia na spadkach giełdy. W Polsce jest dostęp do jednego tylko funduszu zarabiającego na spadkach – Aegon Bessa, który jak łatwo się domyślić, dostępny jest jedynie w polisie inwestycyjnej Aegon. Można więc z jego pomocą (o ile ktoś ma taką polisę) zamiast zarabiania kilku procent w skali roku (fundusz obligacji / pieniężny) podczas bessy, zarabiać kilkanaście – kilkadziesiąt procent.
Tymczasem miejmy nadzieję, że wyjdziemy z inwestycyjnego ciemnogrodu i fundusze zarabiające na spadkach będą szerzej obecne. W końcu w czym Usiaki są lepsze od Nas?
Pozdrawiam.


Bardzo podobają mi się Twoje ostatnie wpisy dotyczące funduszy inwestycyjnych, zwłaszcza że właśnie przymierzam się do inwestowania za ich pomocą :-) Mam nadzieję, że wybaczysz początkującemu kilka pytań…
1. Czy przedstawione przez Ciebie strategie stworzyłeś sam, czy też może czerpiesz pomysły z innych źródeł?
2. Mam także pytanie co do SMA – skąd ją brać? Oczywiście samo wyliczenie średniej jest banalne, ale skąd wziąć dane historyczne? Albo jeszcze lepiej, może mógłbyś polecić jakieś (najlepiej darmowe) narzędzia obliczające tą średnią (a także inne – czytałem o EMA i WMA) za nas?
Hej!
Więc tak: nie ja jestem twórcą tych strategii, jest to zbiór z różnych źródeł, pewne elementy wprowadziłem sam na podstawie swojej wiedzy, czy praktyki.
Średnią SMA można znaleźć dla wybranego funduszu na stronie z narzędziami funduszowymi na bankier.pl, konkretnie tutaj:
http://www.bankier.pl/inwestowanie/fundusze/narzedzia/ispag/java.html?szer=1280&wys=770
Musisz zaznaczyć jaką chcesz średnią (obojętnie, czy SMA1 czy SMA2), potem w okienku obok trzeba wpisać “200″ i enter – i już masz.
Dziękuję za odpowiedź i wskazanie świetnego narzędzia :-) Razem z narzędziami do automatyzacji, które opisałeś wcześniej, robi się już przyjemny zestaw ;-) Przy okazji, może w przyszłości, poświęciłbyś wpis na taki krótki przegląd narzędzi, które uważasz za najbardziej przydatne?
Nom, jak najbardziej coś takiego chodziło mi już po głowie, myślę, że się cosik pojawi, jak skończę ten cykl
witam,oprócz wyboru strategi inwestowania ważny jest wybór funduszu. w jaki sposób znaleźć najlepszy (najefektywniejszy) fundusz np. akcji? Jakimi kryteriami się kierować? Czym jeszcze, oprócz wysokiego wskaźnika Sharpe`a, powinien się charakteryzować ? czy może ważniejszy jest wskaźnik Treynora lub odchylenie standardowe? Z jakich stron internetowych korzystać (najlepiej darmowych)?
Konrad:
Odpowiem w nowym poście.