Stali czytelnicy bloga już pewnie wiedzą, że nie oglądam TV. Dla ścisłości – nie oglądam z własnej inicjatywy, chociaż czasem zdarza mi się coś tam zobaczyć w różnych momentach, w różnych miejscach. No i zdarzyło mi się wczoraj wieczorem (a może to było przedwczoraj? nieważne).

<mam nadzieję, że nie zajechało za bardzo Orwell’em>
W zasadzie to nie było oglądanie telewizora, tylko po prostu zasłyszałem co nieco w tle, co też nasza kochana telewizja ma mi do powiedzenia.
A serwowane treści, rzeczywiście – sam miód. I nie mam tu na myśli triliardowej edycji tego czy innego serialu, akurat leciał jakiś program informacyjny, a po nim jeszcze jakiś taki z reportażami.
Najpierw “wiadomości” – treści jakie zapadły mi w głowę to mniej więcej coś w ten deseń:
- Kaczyński ma haka na Tuska i co gorsza, Tusk o nim wie i nadal jest tak bezczelny, że jeszcze nie podał się do dymisji (no dobra, to chyba nieco wcześniejsze)
- Tusk twierdzi, że Kaczyński kłamie
- Komorowski dla interesu swojej partii przetrzymuje projekty ustaw innych partii
- Mordersto nr 1
- Mordersto nr 2
- Pogrzeb kogoś zaciukanego tydzień temu przez bandziorów
I dla “równowagi”, żeby nie było samych negatywnych newsów: - Polscy sportowcy zajęli jakieśtam miejsca na igrzyskach
Analizę zacznę może od końca – to fajnie, że Małysz sobie radzi, że Justyna Kowalczyk chyba też (fanów przepraszam za moją niewiedzę), jednak akurat to, że są oni dobrymi i docenianymi w kraju i za granicą sportowcami nie ma na moje życie żadnego wpływu. Zresztą – w Kraju Rad było więcej wybitnych sportowców, a jakoś na życie obywateli w żaden sposób nie rzutowało to pozytywnie (poza miłą świadomością). Śmiem więc twierdzić, że sukcesy Adama i Justyny są jak na mój gust trochę za małe (głównie ze względu na kategorię, w jakiej zostały odniesione), by zrównoważyć pozostałe wiadomości.
A z nich wynika niezbicie, że tylko osoba, która podczas ostatnich wyborów oddała pusty głos, miała rację w kwestii wyboru polityków. Bo przecież na scenie politycznej sami łgarze, szantażyści i tym podobne szuje. Zaś na ulicach, tylko przemoc, morderstwa, podpalenia (też coś chyba było mówione), strach na ulice wychodzić!
Jakby tego było mało, po programie informacyjnym, cykl krótkich, kilkunastominutowych reportaży, a w nim:
- śmierć
- choroby
- niesprawiedliwość
…
Zwykło się mawiać, że Polska jest krajem “narzekaczy” – umiemy na wszystko narzekać. Jednak, jak ktoś dzień w dzień ogląda tylko, jak to innym źle się powodzi, to przecież jego umysł w końcu przyjmie do wiadomości: jest źle, bardzo źle, a może być tylko gorzej.
Kiedyś dziwiło mnie to. Ludzie, którzy w PRL – u mieli tylko wydzielane porcje mięsa, w dodatku musieli czekać w kilometrowych kolejkach, żeby z dostawy mięsa cokolwiek uszczknąć i na koniec jeszcze nieraz kobita z mięsnego dawała im mniej niż było “na kartce” (niby skąd sprzedawano “spod lady”?), teraz narzekają jak bardzo jest im źle. Przecież nawet ja w swoim krótkim życiu mogę śmiało powiedzieć, że kiedyś było na prawdę kiepsko, a szczerze mówiąc nigdy nie stałem w kolejce po chleb czy mięso.
Teraz jednak już mnie to nie dziwi. Nie dziwi, że jak się ludzie napatrzą na same nieszczęścia, to już potem nie mają ochoty na nic (nie tylko o oszczędzaniu i inwestowaniu mowa). I w tym miejscu zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli chcesz, by było Ci lepiej (obojętnie pod jakim względem) wyłącz (wyrzuć, sprzedaj) telewizor. Wysiłek żaden, a masz świadomość wykonania na prawdę dużego kroku w dobrą stronę. Po roku nieoglądania zdziwisz się, jak w ogóle mogłaś / mogłeś to oglądać.
Pozdrawiam.


Fajny tekst. Bardzo prawdziwy, zwłaszcza stwierdzenia o narzekaniu Polaków. Widać to doskonale, gdy pobędzie się trochę za granicą.
Co do ludzi z PRL’u, którzy narzekają na sytuację w kapitalizmie, wydaje mi się, że po prostu większość z nich mentalnie zatrzymała się w filozofii socjalistycznej. Żyją z przekonaniem “mi się należy”, a świat poszedł do przodu i kapitalizm narzucił inne wymogi.
Co do wywalenia telewizora – coś w tym jest. Może nie posuwałbym się do aż takich ekstremów, ale odkąd przestałem śledzić wiadomości moje życie faktycznie jest spokojniejsze i mniej się przejmuję sprawami, które nie są w zasięgu moich wpływów. Niemniej jednak lubię od czasu do czasu pooglądać Discovery i Travel Chanel. Zwłaszcza Travel :-)
Leszku, w innych krajach w tv pokazują dokładnie to samo. I tam ludzie narzekają, ale masz rację – u nas to chyba specjalnośc, choć odnoszę wrażenie, że teraz to już tylko domena ludzi starszej daty – ot, taki styl życia. Ta młodsza generacja po prostu bierze się do roboty. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie, ale może być ono przekolorowane in plus.
PS. my też nie mamy tv w domu, wyrzucilismy prawie 4 lata temu i, o dziwo, żyjemy :)
Takie telewizyjne wiadomości tak na prawdę nie wnoszą nic pomocnego do naszego życia.
@ Paweł – oczywiście, postawa roszczeniowa też na pewno gra tu jakąś rolę, no i oczywiście warto oglądać TV, ale wyselekcjonowane programy. Ja na przykład jak mam okazję, to na prawdę lubię pooglądać programy o inwestowaniu w nieruchomości, zawsze coś ciekawego można się dowiedzieć i nie jest to stracony czas.
@ Łukasz – w porze wiadomości na pewno lecą podobne treści, jednak tak jak napisałem wyżej – lubię oglądać programy o inwestowaniu w nieruchomości i zastanawia mnie, dlaczego polskie telewizje nie mogą puścić podobnych programów? Zamiast serii o inwestowaniu w nieruchomości (inne ciekawe to serie o diecie, czy o wychodzeniu z finansowych kłopotów), u nas serial nr 1, nr 2 i tak po pięć sztuk na prawdę kiepskich seriali na każdej stacji…
@ Arek – no właśnie, interesujące mnie wiadomości mogę znaleźć w necie, a nie muszę się karmić przepychankami polityków
to prawda ale nie tak łatwo wyłączyć TV kiedy jest się kibicem.
co do programów “informacyjnych” pełna zgoda ( z wyjatkiem pko ostatniego ;)
1 marca mija rok odkąd żyję bez telewizora. Telewizję oglądam od czasu do czasu – głównie jakies discovery lub czasem jakiś serial na odmóżdżenie po ciężkim tygodniu pracy przez internet.
Polecam wszystkim dookoła pozbycie się telewizora. Nagle znajdujemy dużo więcej czasu na to na co chcemy no i nie słuchamy głupot typu Fakty/Wiadomości.
z moich obserwacji za duzo serwuje sie programow ktore doluja ludzi typu:telekurier itd a to stad ze ludzie wola zle od dobrych info bedac pare lat za granica nie ogladalem polskich programow i bylem taki wyluzowany ze nie docieralo do mnie jaka jest rzeczywistosc w kraju ,slyszalem tylko od znajomych ze politycy oszukuja i kradna i zreszta zlodziej na zlodzieju.niestety teraz mam okazje tego doswiadczyc i naprawde wole tego nie ogladac co sie w tym kraju wyprawia bo normalny czlowiek jak to widzi to nabiera obrzydzenia do tego kraju wiec lepiej nie ogladac tego.