Czy lepiej jest mieć jedną pracę, w której jesteś specjalistą i zarabiasz bardzo dużo, czy lepiej mieć jedną główną, a na dodatek jakieś drugie zajęcie?
Spotkałem się już z opiniami, że jeśli ktoś pracuje w dwóch miejscach, to jest jak koń wyścigowy, który zamiast biec do mety, biegnie na oślep w dowolnym kierunku, czy tym podobne w tonie:
Pracuj ciężko u swojego pracodawcy, zostawaj po godzinach, ucz się tylko swojego fachu, a na pewno dostaniesz podwyżkę / zostaniesz dostrzeżony.
Nie chcę powiedzieć, że jest to podejście złe, bo nie jest. Jednak, jak wszystko ma swoje dobre i złe strony. O dobrych napisałem już wyżej – podwyżka, prestiż, cieszenie się opinią eksperta. O złych częściowo także napisałem wyżej – praca w pełnym skupieniu cały czas, poświęcanie prywatnego czasu na rozwój, przesiadywanie w pracy w nadgodzinach. Nie ma w tym w zasadzie nic złego, o ile uwielbiasz swoją pracę. Jednak wszystkim innym niespecjalnie musi to odpowiadać.
No i jest jeszcze jeden słaby punkt tej strategii, o wiele gorszy niż spędzanie nad pracą 10 godzin dziennie…
Zawsze przecież jest taka możliwość, że pracodawca przestanie istnieć. Jasne – w państwowych firmach takie ryzyko jest znikome, tylko jakie tak na prawdę są możliwości uzyskania wysokiego zarobku i szybkiego awansu w jakimś państwowym molochu bez tzw. “pleców” (przypominam sprawę kuzyna p. Kaczyńskiego)? Odpowiedz sobie sama / sam.
Kiepskim rozwiązaniem jest także posiadanie dwóch płatnych zajęć, zajmujących dużo czasu. W zasadzie od poprzedniej sytuacji różni się tym, że są mniejsze szanse, że wylecisz z dwóch firm na raz, ewentualnie obie firmy naraz zaliczą wywrotkę. A tak poza tym, nie ma różnic pomiędzy harowaniem 10 godzin w jednej firmie, czy w dwóch firmach.
Płatne dodatkowe zajęcie - tak, jak najbardziej, ale w przypadku gdy:
- jest mało czasochłonne
- jest czasochłonne, ale posiadasz na tyle pieniędzy, żeby na starcie zlecić pracę innym osobom
- wiąże się w jakiś sposób z twoim hobby, zainteresowaniami
- zaczynasz kasować pieniądze za coś, co wcześniej robiłeś i tak, tyle że za darmo
- da się zautomatyzować, przynajmniej częściowo
No to teraz – główkowanie należy do Ciebie. Jak dla mnie – najlepszym wyjściem byłby własny biznes, bo nawet jeśli jest czasochłonny, to poszczególne jego części składowe można łatwo i co ważniejsze – tanio powierzyć do wykonania specjalistom. Chcesz prowadzić swój własny sklep internetowy – nie ma sprawy. W sieci jest wiele gotowych, często darmowych rozwiązań. Często wystarczy tylko podpiąć swoją domenę (którą też można czasami dostać za darmo), żeby wyglądało to w miarę profesjonalnie, wypełnić treścią na temat sprzedawanych produktów i gotowe. Taki sklep na razie nie będzie dawał jakichś szczególnych profitów, trzeba go wypromować, jednak wszystko to za Ciebie mogą zrobić informatyk + ktoś, kto napisze treść.
Są też rozwiązania sklepów jeszcze łatwiejsze do zastosowania w praktyce, tzw. sklepy partnerskie. Jednak zostawię już te internetowe sklepy, bo powoli zaczyna się z tego artykułu robić poradnik “jak zarabiac w internecie”, a nie taki jest jego cel. Po prostu internet daje najwięcej możliwości i najłatwiej jest mi wymyślić coś z tego zakresu.
Generalnie chodzi mi o to, żeby najpierw zastanowić się, co sprawia Ci przyjemność – wtedy nie będzie dla Ciebie problemem rozwinięcie biznesu o takim profilu, bo przeciez będziesz robić to, co lubisz. Idealną sytuacją byłoby, gdyby twój biznes dostarczał Ci także rozrywki, chyba nie ma nic lepszego, niż się świetnie bawić i jeszcze kasować za to pieniądze. Dalej, warto pomyśleć, jak ograniczyć – mimo wszystko – ilość czasu poświęcaną na to zajęcie. Chyba nie muszę mówić, że nawet najsmaczniejsze danie, jeśli spożywane codziennie – kiedyś przestanie smakować.
Dobrym sposobem na ograniczenie czasu poświęcanego firmie jest zautomatyzowanie wszystkiego, co się da. Tutaj także usługi informatyka mogą okazać się pomocne, mimo iż z początku ich koszt może być wysoki. Na koniec, czego nie da się zautomatyzować, zleć innym ludziom. Zdaję sobie sprawę, że w początkowej fazie biznesu, kiedy ryzyko niepowodzenia jest największe, może po prostu nie być Cię stać na pracowników. I wcale nie zachęcam do ich zatrudniania, możesz za to zlecić wykonanie dowolnego zadania tzw. “wolnym strzelcom”, których w internecie znaleźć można na pęczki (i dzięki temu ich usługi są tak tanie).
No i jak zwykle podsumowanie.
Wiem, że to może być nieco uciążliwe, rozwinąć własny biznes. Wiele osób wolałoby zostac ekspertem w dziedzinie, jaką zajmują się zawodowo, nawet jeśli po prostu nie lubią swojej pracy. I teraz najlepsze – nie widzę tutaj żadnego konfliktu – jak zautomatyzujesz swój mały interesik i pozlecasz wszystko co się da na zewnątrz, będziesz mu poświęcał na prawdę minimum czasu. A wtedy – jeśli masz na to ochotę, możesz siedzieć dłużej w pracy, możesz się rozwijać, budując markę eksperta w danej dziedzinie. A jeśli coś nie wyjdzie – zawsze masz jakąś furtkę, którą wydostaniesz się z impasu.
W końcu w inwestowaniu na giełdzie nikogo nie dziwi, że w portfelu przeciętnego inwestora jest kilka – kilkanaście spółek. Nawet sam Buffet, który inwestuje rzekomo w najlepsze firmy, posiada ich kilka. Mnie natomiast dziwi, że ludzie wierzą, że dadzą radę zbudować karierę, zabezpieczyć swoją przyszłość i teraźniejszość pracując w jednej firmie. Wystarczy wspomnieć, jak skończyły miejscowości “popegeerowskie”.
Pozdrawiam.


Zgadzam się w zupełności. Warto mieć obok pracy etacie jakieś dodatkowe źródło dochodu (nawet jeżeli jest on bardzo niewielki). Dzięki temu uczymy się przede wszystkim pracować na swoim i dla siebie, a to sprawia bardzo dużo satysfakcji.
Zabrakło mi tu opisania jeszcze jednej możliwości; praca na etacie, albo praca na etacie + dodatkowe zajęcie to nie wszystkie możliwości zarabiania. Jest jeszcze freelancing, czyli posiadanie kilku niezależnych źródeł dochodów, a w praktyce współpraca z różnymi podmiotami. Główna zaleta: o ile jedna czy dwie firmy mogą jednocześnie upaść/redukować zatrudnienie, to praktycznie nierealne jest, żeby wszyscy moi zleceniodawcy zrezygnowali ze współpracy jednocześnie. Oczywiście freelancing ma tez swoje wady, ale to już osobny temat…
Czasem wystarczy tylko założyć bloga związanego z hobby na darmowym serwisie, wrzucić adsense + kilka pp i można dorobić kilka stówek miesięcznie niewielkim nakładem pracy, bez konieczności zakładania firmy.
“jak zautomatyzujesz swój mały interesik i pozlecasz wszystko co się da na zewnątrz, będziesz mu poświęcał na prawdę minimum czasu.” To jest chyba przepis na doprowadzenie swojego “małego interesiku” do klapy. Nie da się czegoś robić dobrze nie poświęcając temu czasu/uwagi. Rynek ewoluuje, potrzeby klientów się zmieniają, wyrasta konkurencja. Żaden najemny pracownik za nas nie załatwi twórczego myślenia, którego biznes wymaga – do tego potrzebny jest nie tylko wysiłek ale i motywacja. Nawet udział w zyskach dla pracownika nie załatwia tu sprawy – bo jeśli “najemnik” zajmuje się za nas wszystkim, to czemu nie miałby robić tego na własny rachunek? Chyba, że zatrudniamy kogoś niezbyt bystrego – tylko po co.
Moim zdaniem – albo biznes na serio i zyski z niego też, albo konsekwentne budowanie kariery. Dobry ekspert (doświadczony i ciągle się rozwijający) nie jest skazany na pracę u jednego pracodawcy – sam wybiera gdzie pracuje i na jakich warunkach.
Jeszcze mały P.S. wyjątkiem jest sytuacja gdy zarabianie po godzinach jest rozwinięciem naszych zawodowych zainteresowań. Wtedy jest pozytywne sprzężenie zwrotne między obydwoma zajęciami – i w rezultacie konsekwentny rozwój w wybranym kierunku.
@ mirabelka – pisząc “mały biznes” niekoniecznie miałem na myśli działalność gospodarczą w takiej formie, w jakiej mówi o tym ustawodawstwo, freelancing też w pewnym stopniu jest taką własną działalnością, chociaż jak widzę np. w zlecenia.przez.net ceny za 1000 znaków (mowa o pisaniu artykułów), to mi ręce opadają….
@ snuggle: wiesz, określenie “minimum czasu” można interpretować różnie, wróćmy do sklepu internetowego, najlepiej partnerskiego – wtedy nie musisz się martwić dostawami itp. Jasne, że trzeba poświęcać mu czas, chociażby na pozycjonowanie, ale do tego jest na prawdę sporo automatów w internecie (ich skuteczność to druga sprawa), wreszcie możesz dogadać się z firmą pozycjonującą, mówiąc tak: mam to i to, chciałbym mieć jakiś większy ruch, póki co mogę poświęcić tyle a tyle, jak ruch wzrośnie, możemy podziałać na większą skalę i za większe pieniądze. Wiem, że nie do każdego taki rodzaj biznesu przemawia, nie każdemu odpowiada, ale przykłady na sklepie internetowym się nie kończą.
kazdy do swojego zycia podchodzi indywidualnie wiadomo trzeba pracowac zeby miec pieniadze ale trzeba tez sie nimi cieszyc czyli miec czas na wydawanie spedzanie czasu z rodzina czy znajomymi jakas rozrywka czlowiekowi sie nalezy moj znajomy caly czas robi kariere dalej mieszka z mama ,rodziny nie zalozyl a podchodzi pod 40 w wekendy w domu sleczy nad zadaniem z pracy a na urlopie nie wie co ma ze soba zrobic -tez jest specjalista i cieszy sie uznaniem swojego pracodawcy prywatnie jest znerwicowany i nieszczesliwy twierdzi ze jest wykorzystywany w pracy i niezastopiony ,podejrzewam ze troche sie wypalil i moze miec problemy ze soba no ale ten wyscig szczurow i kariera…tak wiedz kariera zawodowa to nie wszystko trzeba umiec wyposrodkowac czas i dla siebie i dla pracy.
Pablo, dlaczego Twoj znajomy nie przerwie tego błednego koła? Takie historie mnie przerażaja.
Maciek
wydaje mi sie ze on czuje sie dowartosciowany przez to ze ma duzo roboty i czuje sie spelniony zawodowo niestety zle sie to odbija na jego prywatnym zyciu ,po prostu chyba finanse i jakas pozycja zawodowa przeslonily mu oczy ,mowi czesto o pracy co nudzi innych ale coz jak sie zyje tylko praca to tak to wyglada.
@ Maciej – wiesz, ludziska umieją wynaleźć miliony powodów, dla których nie powinni zmieniać obecnej złej sytuacji. Weźmy chociaż powiedzenie “szanuj szefa swego, bo możesz mieć gorszego” – akurat ja mam na prawdę fajnych szefów i rzeczywiście ich szanuję, ale ilu ludzi ma szefów – despotów i nic z tym nie robi w obawie przed zmianą?
Co do zlecenia.przez.net to wiele razy zdobyłam tam fajne zlecenie, pisząc bezpośrednio do osoby zamieszczającej ofertę i przesyłając swoje portfolio. To pozwoliło mi wygrać z osobami proponującymi 1zł/1000 znaków bez spacji. Na tej stronie są naprawdę dobre zlecenia, tylko trzeba umieć je zdobywać. To akurat najlepszy przykład na to, że zamiast wymówek lepiej szukać rozwiązań:)