Co chwila jesteśmy zasypywani informacjami w stylu: “kupuj mieszkania, taniej już nie będzie!“. Podobne teksty można przeczytać i usłyszeć w dowolnych mediach. Nie ważne, co jest przedmiotem nagonki, czy założenie własnej firmy, wzięcie kredytu, czy zainwestowanie w akcje. Jest tego po prostu mnóstwo.
Nic więc dziwnego, że tylu ludzi ciągle się waha przed podjęciem jakiejś ważnej decyzji. Nie wiadomo, czy jeszcze opłaca się założyć lokatę, a może już zainwestować w akcje czy fundusz akcyjny? A może własnie teraz – po tak mocnych wzrostach jest to akurat najgorszy moment na inwestycję opartą o akcje?
Nie tylko inwestowanie jest obarczone tym zasadniczym pytaniem: kiedy?
Zwlekamy ze zmianą pracy, zwlekamy z podjęciem ważnych decyzji, bo liczymy na lepszy moment na jej podjęcie.
Co gorsza, odkładamy pracę na później (o ile ją mamy) w nadziei, że jeszcze chwilka zwlekania nie spowoduje żadnych szkód, a potem to już na pewno będzie idealny moment na jej wykonanie. Ale potem, jeszcze nie teraz. Potem sama świadomość, ile jest do nadrobienia działa demotywująco. Siedzimy więc przytłoczeni i pogrążamy się w niemocy.
Na domiar złego, znowu szef docenił podwyżką pracę kogoś innego, a twoją być może kolejny raz ocenił miernie. Do zmartwień nadmiarem pracy, wynikającym z zaległości dochodzi jeszcze jedno zmartwienie – czy nie wylecisz z pracy?
Na te wszystkie kłopoty jest tylko jedna rada: podjąć ważne decyzje jak najszybciej. Jeśli będziesz przyciśnięty do muru (czytaj: np. musisz kupić mieszkanie, bo nie masz gdzie mieszkać), to przecież nie będziesz się zastanawiać, czy akurat jest hossa, czy bessa na rynku. Musisz mieszkać i koniec.
Jednak pole do odwlekania pojawia się wtedy, kiedy czegoś nie musisz zrobić na już. To że czegoś nie musisz zrobić teraz, nie oznacza, że w ogóle nie musisz tego robić. Nawet czekanie z inwestycją na lepszy moment niekoniecznie musi być dobrym wyjściem. Jeśli masz zamiar kupić mieszkanie na wynajem i z kalkulacji wychodzi Ci dodatni przepływ pieniężny z tego interesu – nie ma co czekać. Właśnie jest odpowiedni moment, by zdecydować się na taką inwestycję.
Podobnie ze wszystkim innym, co odwlekasz. Jeśli jednak wybierasz odwlekanie, to może “czekanie na lepszy moment” jest po prostu twoją wymówką maskującą zwykłe lenistwo?
Na koniec przytoczę tylko co kiedyś przeczytałem:
“moment na podjęcie tej decyzji obecnie nie jest najlepszy, ale z drugiej strony – póki co lepszego nie masz“.
Jeśli wiec odwlekasz wszystko na później, może warto stawić czoła wyzwaniom?
Pozdrawiam.


witam ,ja tak odwlekalem od 2007 i dopiero teraz kupilem a dla czego bo wtedy byla niezdrowa sytuacja ludzie kupowali dziury w ziemi bedac pare lat za granica kiedy wrocilem zobaczylem te ceny i zarobki to nie moglem uwierzyc co sie tu wyprawia :istne napedzanie jeleni wiadomo ile za przecietna pensje w polsce a ile za granica mozna kupic metrow mieszkania.pomimo ze w koncu teraz sie zdecydowalem to i tak twierdze ze jakbym nie mial na nie kasy to by mnie tu nie bylo no bo po co sie meczyc,wiem jak sie pracuje w cywilizowanym kraju i ile sie zarabia dalej uwazam ze w polsce jest wyzysk pracownika i wyscig szczurow na szczescie mnie to nie dotyczy bo nie musze sie juz scigac banki wyrolowalem oraz deweloperow nic ze mnie nie zedra jak mi sie znudzi i zmecze sie naszym grajdolem to pojade odreagowac za granice i gowno dostana z podatkow w polsce.aha druga sprawa jest taka skoro euro bylo i po3.4zl to mieszkania byly podwojnie drogie dla zachodu wiec droga dedukcji doszlem do wniosku ze albo ostro poleca mieszkania albo zlotowka postawilem na ta druga opcje i wygralem nastepne mieszkanie bo zamienilem zlote na euro ,wszyscy sie dziwili ze jeszcze nie kupilem wtedy mieszkania tylko nabijam kabze wynajmujacemu nie rozumieli ze w polsce jest cos nie tak (powszechna euforia).wiec czasy kryzysu tak naprawde sa najlepsze do inwestycji tylko trzeba wyczuc w co.
teraz zlotowka powinna sie stopniowo umacniac jezeli znowu dojdzie na jakims rynku do przegiecia to trzeba zajac odwrotna pozycje wiec wniosek z tego taki tak czy siak czlowiek musi miec kase na inwestycje nie mozna sie calkiem zablokowac z kasa.jezeli tej kasy nie mozesz zarobic w polsce to trza poszukac za granica a potem mozna inwestowac .sorry ze sie tak rozpisalem ale zycie jest okrutne i pelne pulapek zastawianych na nas wiec trzeba uwaznie je omijac.
Nie ma sprawy, obszerne komentarze są szczególnie mile widziane, a z drugiej strony, dobrze, że to piszesz, odwlekanie swoją drogą, ale jak ktoś już ma jakieś doświadczenie i umie się wstrzelić w odpowiedni moment lub umie mimo ogólnie wysokich cen znaleźć coś bardzo taniego – jak Ty – to oczywiście warto spróbować takiego “timingu”. Byle wynikał on ze znajomości rynku, a nie z odkładania spraw na później.
czy kupilem tanio to wcale nie jestem taki pewny ale w kazdym razie nie za drogo i za swoje tzn. bonus z inwestycji wiec jakis tam cel osiagnalem druga sprawa ze jakosc zycia tu i np.na zachodzie jest nieporownywalna do cen mieszkan.u nas wynajem jest jeszcze drogi a tam spoko mozna zarabiac odkladac i wynajmowac,a tak na marginesie najtrudniej to bedzie policzyc dziury po tej zimie w naszych drozkach niestety dziurawych jak ser szwajcarski.