Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Mieszkanie od dewelopera, czyli lepsze wrogiem dobrego.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 11.02.2010 | Komentarze (9) »

Zakup mieszkania od dewelopera w ostatniej dekadzie cieszył się chyba dość znaczną popularnością. Poparciem tego stwierdzenia na pewno będzie silna pozycja firm deweloperskich na giełdzie podczas poprzedniej hossy. Znaczna część kupujących mieszkania zachłystuje się nowością deweloperskich projektów. Ciekawa forma, nowy tynk pomalowany na ładny, żywy kolor rzeczywiście może robić wrażenie. Wiem, bo ja sam – budowlaniec z wykształcenia – prawie dałem się nabrać na to ładne opakowanie, niekoniecznie smacznego cukierka.

Do tego wpisu zainspirował mnie przykład pewnego dewelopera, działającego niegdyś w okolicy mojego miejsca zamieszkania. Piszę “działającego”, bo deweloper zaliczył już wywrotkę.

Historia zaczęła się wiosną ubiegłego roku, kiedy rozpocząłęm poszukiwania własnego “m”. Mieszkanie u wspomnianego dewelopera było jednym z pierwszych jakie oglądałem, przede wszystkim ze względu na dość niską cenę za metr kwadratowy. Podczas “oglądania” mnie i agentce z biura pośrednictwa towarzyszył kierownik budowy – jeden z bloków nadal był w stanie surowym i prace na nim trwały.

Pan kierownik zachwalał, ile to jest mieszkań sprzedanych, jak to się mam spieszyć, żeby w ogóle jeszcze na coś zdążyć. Akurat takie kiepskie chwyty marketingowe, rodem z kabaretu o zupce chińskiej, to ja znam. Pan kierownik zamiast mnie nakręcić na zakup, tylko wzbudził czujność. Na szczęście. W bloku rzekomo zakończonym, zacząłem zauważać niedoróbki, wilgoć na kanałach wentylacyjnych (lub bardziej dosadnie – wodę lejącą się w kominie) i jeszcze parę “kwiatków”, które wedle mojej wiedzy mogły świadczyć o tym, że albo użyto w budowie kiepskich materiałów, albo budowali kiepscy fachowcy, a najpewniej jedno i drugie.

Na drugim bloku, jaki oglądałem (niewykończonym) obawy tylko się potwierdziły. Nie chcę zbytnio wchodzić w szczegóły techniczne, bo nie każdy jest budowlańcem, przeto i nie każdy zrozumie stricte techniczne opisy. Powiem tylko, że to co zobaczyłem, nijak miało się do czegoś, co nazywamy “sztuką budowlaną”.

Po tym otrzeźwiającym doświadczeniu zastanowiłem się i postanowiłem skupić się na budynkach mogących pochwalić się już jakąś historią. Wszak nic nie pokazuje lepiej niedoróbek i fuszerki, niż lata użytkowania budynku.

Żeby jednak nie wyszło stronniczo – oglądałem też mieszkania wzniesione przez innego dewelopera – Gant – a i tam wyglądało to o wiele lepiej. Tyle, że Gant – nie wiem, czy za lepszą jakość, czy za znaną markę – zaśpiewał nieciekawe dla mnie ceny i sprzedawane przez niego mieszkania oglądałem sobie raczej w ramach obycia się z tematem i w ramach dość specyficznej rozrywki. Na pewno Gant nie liczył sobie więcej za lepszą lokalizację, bo obaj wspomniani deweloperzy wybrali miejsce na swoje inwestycje w zagadkowy – rzekłbym – sposób. Jeden wybudował w okolicy więzienia, a drugi przy największym w mieście cmentarzu, co więcej – obaj z dala od centrum.

Zostawmy jednak Ganta, a powróćmy do dewelopera nr 1 – tego od byle jakiej roboty. Tak się złożyło, że kilka miesięcy później, już po zakupie innego mieszkania, miałem okazję rozmawiać z byłym pracownikiem dewelopera – fuszeranta. Wspomnę tylko stosowanie materiałów rozbiórkowych (cegła już za pierwszą wizytą wyglądała mi jakoś podejrzanie), czy praktyki w stylu “nie ważne czy umiesz, jak chcesz murować to muruj, lepszych murarzy i tak nie mamy” (wypłaty ponoć odbywały się co tydzień w wysokości 200 zł, co też daje pewien obraz firmy).
Efekt: ściany były nieudolną próbą naśladownictwa stylu Gaudiego, niezamierzoną, jak mogę się domyślać.

Co więcej – wczoraj poznałem osobę, która na tym osiedlu kupiła mieszkanie. W niecały rok od ukończenia, ma na ścianie grzyb, a część płytek na balkonie ma za sobą już drugie klejenie.

Morał tej historii jest taki, że chyba zbyt duże ryzyko podjąłbym, kupując w zasadzie niesprawdzone w użyciu przez nikogo rozwiązanie, dodatkowo obarczając się kredytem hipotecznym na długie lata. Myślę, że warto to wziąć pod uwagę przy zakupie mieszkania. Jeśli rozważasz nabycie mieszkania na rynku pierwotnym, weź ze sobą jakiegoś budowlańca, całkiem prawdopodobne, że zauważy wczesne sygnały późniejszych poważnych problemów. Myślę, że nawet zapłacenie fachowcowi za rzeczową opinię nie będzie tu głupim rozwiązaniem. Wszak po stronie ryzyka mogą kryć się poważne kłopoty, które być może niechcący kupisz sobie za kupę forsy.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (9) do "Mieszkanie od dewelopera, czyli lepsze wrogiem dobrego."

  1. Pablo powiedział(a):

    witam Lechu.Wlasnie kupuje mieszkanko 61m w okolicach wrocka uwaga za 3100zl 30 minut do wrocka.chociaz stac mnie na wrocek nigdy nie wyrzuce tyle pieniedzy poniewaz wole druga polowe miec na koncie niz utopiona w smrodzie wielkiego miasta.owszem blok z wielkiej plyty 83 3 pietro w 4 pietrowcu bez windy piekny balkon super lokalizacja od znajomej osoby w remont wrzuce okolo 50 tys.minus brak windy i czynsz ale po co topic 2 razy wiecej kasy zeby mieszkac we wrocku a zycie krotkie wole korzystac z tej kasy teraz.co o tym sadzisz kolego.?

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No, chylę czoła, ja kupowałem w zeszłym roku za 3300 za metr (średnia była 4000 – 4200) i wiem ile musiałem się nachodzić po mieszkaniach, żeby znaleźć to jedno. Masz rację, że nie warto przepłacać, może wreszcie sprzedający przestaną żyć marzeniami, kiedy kupujący po prostu przestaną kupować tą drożyznę.
    Jeszcze odnośnie twojego mieszkania – myślę, że nie ma co kupować klitek kilkunastometrowych, jakoś mam przeczucie, że z czasem, jak Polacy się wzbogacą, nie będą chcieli już mieszkać w norach po 17 m2. Wtedy łatwiej będzie sprzedać większe mieszkanie. Fajne też jest 3 piętro, najniższe jest kiepskie z uwagi na możliwość włamań, a najwyższe ma tę wadę, że w zimie może być zimno, a w lato gorąco, więc myślę, że w 4 – piętrowcach 2-3 piętro jest optymalne. Nic tylko pozostaje mi pogratulować.

  3. Pablo powiedział(a):

    dzieki wielkie w sumie to dostalem cynk od rodziny teraz troche wrzuce kasy bo robie kapitalke inst byla miedz ale hydraulike wymienilem, gladzie juz nie bawem i przerobka pokoju troche roboty jest ale posuwa sie zgodnie z planem.poki co na gpw bryndza strasza wszedzie wiec latwo nie bedzie wiec troche zysku trza wrzucic w nieruchomosc ale nie poto zeby zarobic tylko mieszkac lepiej.deweloperzy mnie zalamywali swoimi propozycjami wiec postanowilem nie kupowac ale trafila sie ta oferta tak jak w zyciu okazje sie trafiaja np.kghm po 22zl lub dolar po 2zl.co sadzisz o rynku czy ta korekta bedzie gleboka?

  4. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Szczerze nie wiem, co sądzić o korekcie, ostatnie 2 tygodnie w pracy przemknęły mi tak intensywnie, że nawet nie zauważałem weekendów, stąd brak czasu żeby pooglądać co w szulerni słychać. Niepokoi mnie trochę fakt, że WIG odbił się (a właściwie nie dotknął) od 50% ruchu spadkowego z lat 07-08, ale myślę że czas pokaże. Rzeczywiście wyglądają sprawy niewesoło, szczególnie, że ceny w stosunku do zysków są po prostu wysokie i to nie tylko u Nas. Miejmy nadzieję, że czarny scenariusz się nie ziści.

  5. Pablo powiedział(a):

    slowo szulernia to pasuje ale gdyby nie gpw niestac by mnie bylo na zakup mieszkanka fakt ze nerwow troche jest a i ryzyko zawsze istnieje straty wiec moze znowu jakies okazje sie trafia jak lotos po 8zl choc watpie ale trzeba sie rozgladac.

  6. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No cała nadzieja w jakiejś fajnej zwałce, że będzie znowu tanio. Zresztą nie ma co gdybać, jak zdrożeje to sprzedam, jak stanieje, to kupię. Czyli obojętnie co się stanie będzie dobrze :)

  7. Jacek25 powiedział(a):

    Deweloperka słynie z niedoróbek. Ostatnio byłem u znajomej w Poznaniu na dwuletnim osiedlu. Rysy przez ścianę działową od sufitu do połowy wysokości, rozwarcie na palec. Inne znane cuda to parking podziemny z podjazdami betonowymi na zewnątrz( ta zima dała się pewnie we znaki). Czy cudna architektura bloków, która zamiast tradycyjnych 4 mieszkań szczytowych ewoluowała w 8 (skrajne w rzucie parterowe mieszkania były wsparte na słupach ;). Słuszna uwaga żeby kupić sprawdzone najlepiej kilkuletnie mieszkanie. Robili fachowcy którzy jeszcze nie słyszeli o Anglii.

  8. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    “parking podziemny z podjazdami betonowymi na zewnątrz” hehe to pewnie w środku da się na sankach jeździć, dzieci mają frajdę :P

  9. Ewka powiedział(a):

    Co do Ganta to się nie zgodzę z cenami, jak dla mnie są w miare ok, porównywałam inne inwestycje, to miał mieszkania najtańsze na rynku np. warszawska Wola, oczywiście patrząc na lokalizację, nie wiem jak inne miasta. Wiadomo cena dla nas nigdy nie będzie “dobra”, bo kogo stać w tych czasach na mieszkanie.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player