Każdy z Nas ma w życiu różne skrzywienia zawodowe lub związane z zainteresowaniami. Przykładowo budowlaniec – konstruktor patrząc na budynek, podświadomie będzie bardziej zwracać uwagę na wszelkie uchybienia i nieprawidłowości w konstrukcji tegoż budynku. Ale już budowlaniec specjalizujący się w instalacjach spojrzy raczej na kaloryfery, krany i wentylację. Architekt zaś może w ogóle nie zwrócić uwagi na to co jego poprzednicy, on raczej oceni budynek pod kątem kształtu, wykończenia, odszuka analogii z znanymi stylami w budownictwie. A wszyscy trzej są budowlańcami.

Źródło: garbno.com.pl
Przyznam, że nie bardzo miałem pomysł na dzisiejszy wpis, więc wybrałem się na spacer, żeby chociaż trochę tlenu się nałykać. Chwilowo znajduję się poza Opolem, w małej miejscowości, w której pełno zabudowań gospodarczych. Wiadomo, że teraz już rolnictwo nie jest tak powszechne jak jeszcze 30 – 50 lat temu, toteż spora część budynków nie jest używana. Po prostu sobie stoi.
Tak idąc zobaczyłem całkiem duży, kilkurodzinny budynek mieszkalny, a do niego dołączona ogromna stodoła. Skądinąd wiem, że stodoła stoi od lat pusta, mimo dobrego stanu technicznego.
W tym momencie muszę powiedziec, że jestem z wykształcenia budowlańcem konstruktorem, co w połączeniu z moim zainteresowaniem inwestycjami (ze szczególnym naciskiem na giełdę i nieruchomości) czasami daje ciekawe wnioski.
Idąc dalej, tak sobie o niej rozmyślałem:
Stodoła jest wysoka, więc spokojnie dałoby się w niej zrobić dwie kondygnacje, mury wizualnie bez zarzutu, dodałoby się tylko jakieś pasujące do takiej wiejskiej zabudowy okna, w środku pomieszczenia powydzielałoby się lekkimi ściankami. Spokojnie wysżłyby cztery duże mieszkania, albo sześć średnich. Z tyłu jest dosyć spore podwórko, nie byłoby problemów z parkowaniem. Może nawet i dałoby się z tej stodoły zrobić coś na kształt lofta.
Potem tylko sprzedać, lub wynająć.
Sprzedać?
Wynająć?
Przyznam się też, że wiem, iż w owej miejscowości raczej jest mało ludzi. Duża część wyjechała za chlebem za granicę i od lat nie wraca. Ci którzy pozostali, są mieszkańcami z dziada pradziada, co oznacza na ogół tyle, że mieszkają we własnym domu. Często zbyt dużym domu, patrząc na liczbę zamieszkujących ludzi. Zresztą, jakby był aż taki niedostatek mieszkań, to na pewno już ktoś własnym sumptem poprzerabiał część z pustych stodół na mieszkania. Co więcej: W okolicy jest tylko jeden duży pracodawca, no chyba, że patrząc w promieniu 40 – 50 kilometrów, to znalazłoby się coś więcej. Ten jeden pracodawca, z tego co wiem, też nie płaci jakoś super.
Zadałem sobie więc pytanie:
Komu sprzedałbym te mieszkania?
Komu bym je wynajął?
Warto pamiętać, że w każdej transakcji, przy każdej umowie są co najmniej dwie strony. A ja, czy Ty, jesteś tylko jedną z nich. Wracając do rynku nieruchomości – w okresie spadków (nie wiadomo, czy już zakończonym) chyba nie wszyscy sprzedawcy sobie zdawali z tej zależności sprawę. Zresztą do giełdy się to też odnosi, warto wziąć pod uwagę choćby w kontekście tego artykułu.
Pozdrawiam.


Byłem kiedyś na weselu w podobnej stodole. Pamiętam ją jeszcze przed remontem. Była to po prostu rudera. Po przebudowie wnętrze wyglądało lepiej niżbym mógł przypuszczać. Z tym że stodoła znajduje się również w zapomnianej wioseczce, ale tylko 15 kilometrów od jednego z większych miast w Polsce. Wg mnie nikt nie wynająłby mieszkania na takich peryferiach, ale na wesele nadaje się znakomicie.
a sniegu nie widac na tej stodole nie to ze sie czepiam ale mamy zime wiec lekko sie zdziwilem hehe to oczywiscie tak dla zartow.
@ Adam: wiesz, skoro to 15 km od dużego miasta, to wcale nie tak dużo, myślę, że odpowiednia reklama przy w miarę dobrej koniunkturze zrobiłaby swoje
@ Pablo: zdjęcie zamieszczone na blogu nie jest zdjęc iem tej stodoły, a wczoraj u mnie był 2 – gi dzień odwilży i cały śnieg leżał już na ziemi.