Kropla drąży skałę
Kto z Nas nie zna tego powiedzonka? Myślę, że każdy chociaż raz w życiu je słyszał. Ale czy zdajemy sobie sprawę z jego sensu? Myślę, że nie. A jakie można znaleźć analogie do kropli drążącej skałę w życiu?
Jest ich wiele, chyba najwięcej w odniesieniu do zdrowia. Nawet nie chcę już gnębić palaczy, na pewno sami wiedzą, że na swoje zdrowie “pracują” przy każdym pojedynczym zaciągnięciu się dymem tytoniowym. W drugą stronę patrząc – unikanie niezdrowego jedzenia i stosowanie w miarę poprawnej diety na pewno procentuje lepszą jakością życia, szczególnie na starość. Znane są u Nas przypadki stulatków, którzy całe życie jedli nieprzetworzoną żywność i dzięki temu zachowali sprawność na jesieni życia.

Źródło: ziarenka.blox.pl
Przykłady z analogiami do kropli można by mnożyć, bo jest to mechanizm uniwersalny, do zastosowania w wielu dziedzinach.
Ciebie na pewno interesuje, jak to się ma do stanu majątkowego. Otóż, nie mam dzisiaj zamiaru snuć wizji typu “rzuć palenie i odkładaj zaoszczędzoną kasę“, takich planów w necie jest wiele i nie ma sensu się powtarzać. Zresztą, nie każdy jest palaczem, a ja nie piszę tylko dla palaczy, ale dla wszystkich, bez względu na przyzwyczajenia.
No więc o co mi chodzi:
Zdarza mi się co jakiś czas słyszeć, że nie ma sensu odkładać po kilka złotych, bo przecież co zmieni tak mała kwota? Swoją drogą osoby niewiele zarabiające najczęściej tak tłumaczą, dlaczego nie oszczędzają 10% swoich przychodów.
Albo: Nie inwestuję, bo na moim kapitale (np. 500 PLN) nawet jakby udało mi się osiągnąć 100% zysku, to i tak jest to tylko kolejne nic nie znaczące 500 PLN.
Ogólnie przykładami można sypać jak z rękawa. Jakiś czas temu w zasadzie myślałem podobnie, że mała kwota to tylko mała kwota i do niczego dużego mnie nie doprowadzi. Nawiązując kolejny raz do palenia papierosów: w moim przypadku odmiana takiego myślenia przyszła w momencie, jak przeliczyłem, ile w ubiegłym (znaczy się ubiegłym wtedy, teraz już bardziej ubiegłym:) roku wydałem na fajki. Dodam, że akurat był to czas, kiedy cena paczki fajek była bliższa 5 PLN niż 10 PLN, bo chyba tyle teraz w sklepie trzeba dać za papierosy.
Innym przykładem małych zysków, które po zsumowaniu mogą dać już jakąś sensowna kwotę, są zyski z pożyczek społecznościowych. Spotkałem się z opinią, że po co ktoś ma się tym zajmować, skoro można zarobić ledwie kilka złotych na pożyczce. Okej, kilka złotych na jednej, ale kto zabrania, żeby tych pożyczek było w miesiącu 60? Taką ilość pożyczek na miesiąc można bardzo łatwo uzyskać na przykład na finansowo.pl i wcale nie potrzeba do tego 3 000 PLN (60 pożyczek * minimalna kwota pożyczki, czyli 50 PLN), są przecież pożyczki na jeden tydzień. Licząc po 3 PLN zysku z każdej pożyczki, 60 * 3 PLN = 180 PLN. Te 180 PLN można (i jest to wskazane) reinwestować, osiągając zyski z pieniędzy, których normalnie byśmy w ogóle nie mieli.
Nie tylko pożyczki mogą dać małe (duże też mogą), ale regularne dochody. Weźmy programy partnerskie – można na nie nie wyłożyć ani grosza, a jeśliby się udało z nich wyciągnąć średnio 5 PLN na dzień, to w skali miesiąca daje już to 150 PLN. I znowu można reinwestować.
Żeby nie przedłużać posta – sposobów jest wiele. Wiele, zarówno na utratę dużych pieniędzy w kawałkach po kilka PLN, jak i na zdobywanie pieniędzy w małych częściach, ale często. Jakim sposobem się będzie to odbywało, to już sprawa drugorzędna, nie muszą to być wcale programy partnerskie, nie muszą to być wcale pożyczki społecznościowe. Na początek jeśli palisz lub codziennie pozwalasz sobie na fast – foody, może to być oklepany sposób wpłacania sobie dziennie równowartości kasy wydawanej na fajki lub niezdrowe żarcie na konto lub nawet wrzucanie do słoika. Może nawet uda Ci się tym sposobem zerwać z nałogiem (rosnąca zawartość słoika motywuje :P). Jak ruszysz dobrze głową, na pewno jakiś sposób wymyślisz.
A przykłady znanych osób?
Heh, od razu przychodzi mi do głowy Scott Bauer, amerykański listonosz wpłacający przez 47 lat po dolarze na fundusze inwestycyjne. Kiedyś już wymieniłem jego nazwisko na ifin24 i jeden z Czytelników zapytał w komentarzu, czy jestem pewien, że Scott Bauer na prawdę istnieje. Musze przyznać, że dobre pytanie. Jednak odpowiedź na nie tak na prawdę nie ma znaczenia. Nawet jeśli Scott Bauer jest tylko legendą, to bardzo pożyteczną legendą i jak dla mnie może sobie być fikcją. Jego przykład, prawdziwy, czy zmyślony, mnie motywuje, a zarazem żaden przykład nikogo nie zwalnia z samodzielnego myślenia.
Na pewno rzeczywistym przykładem są bloggerzy którzy z pisania uczynili źródło niemałego zarobku (z giełdowych bloggerów znany jest Appfunds, a z nie – giełdowych Krzysztof Lis, czy Tomasz Urban), a także cała masa osób świadczących drobne usługi – wyprowadzenie psa, przyniesienie zakupów, udzielenie korepetycji. Właściwie jak poszukać, jest całkiem sporo ludzi, którzy nie gardzą niewielkimi, ale częstymi wpływami.
I na koniec jeszcze jedna sztuczka, przekonująca o słuszności metody małych lub raczej mikro kroczków. Wszystkie drobne zyski przelewaj na jeden wyznaczony specjalnie do tego celu rachunek. Jak masz w banku do jednego konta kilka rachunków, na pewno nie będzie problemu. Wtedy jeden rzut oka w chwili zwątpienia na pewno zmotywuje.
Pozdrawiam.


Jednym z moich postanowień jest, że kiedy zachce mi się przekąsek w stylu paczki czipsów albo napojów w stylu coca-coli, to na przekór instynktowi skieruję swoje kroki do działu ‘Owoce i warzywa’ w celu nabycia grejpfruta czy pomarańczy lub do działu ‘Soki’ w celu zaopatrzenia się w sok miąższowy z jednego z w/w cytrusów.
Jedno i drugie lubię ale jak to mówią, zakazany owoc smakuje lepiej, tylko że ten instynkt kosztowania zakazanych owoców wpędził już niejednego w tarapaty, nietylko zdrowotne.
Leszku, a czy Ty rzuciłeś już palenie? ;)
Tak, palenie rzuciłem, tylko nie wiem o które rzucanie pytasz hehehe
A na serio, to wygląda na to, że mi się udało.