Wspominałem już tutaj, na blogu o innych bloggerach, którzy mają ułożony na przykład plan zdobycia 1 000 000 PLN w ciągu powiedzmy 10 lat. O ile plan w postaci konkretnej kwoty do zdobycia nie koniecznie jest dobrym planem na osiągnięcie finansowej niezależności (a dlaczego? Po odpowiedź odsyłam do wpisu Czy ja potrzebuję miliona?), o tyle posiadanie planu jest jak najbardziej na miejscu. Powszechnie wiadomo, że brak planowania to planowanie porażki. Dlaczego dzisiaj o tym wspominam? Tak się jakoś w naszej kulturze złożyło, że kiedy odchodzi stary rok, a nadchodzi nowy, składamy sami sobie obietnice. Najczęstsze to chyba:
- Rzucę palenie
- Zacznę dbać o zdrowie
- Zacznę ćwiczyć
- Zrzucę zbędne kilogramy
I jaki jest najczęściej efekt? W kolejnego Sylwestra, z papierosem w ręce, grubsi o kolejnych kilka kilogramów składamy sobie te same obietnice, jako winowajcę porażek wskazując brak samozaparcia. Może i to racja, jednak są sposoby na zminimalizowanie zgubnego wpływu “braku samozaparcia”. Te sposoby mogą być wykorzystane nie tylko do walki z nadwagą, nałogiem, czy niezdrowym stylem życia, chociaż na pewno właściwe postępowanie na tych polach na pewno wspomoże dążenia do… oczywiście do lepszego stanu majątkowego, lepszych przepływów pieniężnych i ogólnie spraw związanych z Twoimi finansami. No to jakie są to elementy?

- Po pierwsze musisz mieć plan długoterminowy. Jeśli go nie masz, to tak, jakbyś jechał samochodem zupełnie bez celu, ot – wsiadłeś do samochodu i gdzieś jedziesz, licząc że trafisz w jakieś fajne miejsce. Oczywistym jest, że tak się stać nie musi. Więc na początek ustal sobie plan długoterminowy, ważnymi elementami w każdym planie (niekoniecznie długoterminowym) powinny być dwie rzeczy – określenie ilościowe i określenie czasu, w jakim plan, czy dany etap planu ma być zrealizowany. Dlatego postanowienie “rzucę palenie” tak często kończy się fiaskiem, bo niby kiedy mam przestać palić? Palacze najczęściej odpowiadają, że “od jutra” i chociażby dlatego prawie nigdy nic z tego nie wychodzi. Żeby wszystko było bardziej zrozumiałe, podam przykład, taki sobie wymyślony, ale nie o paleniu fajek, tylko o finansach osobistych.
Będzie on taki, że zakładam za 10 lat (element czasowy), że będę posiadać 5 mieszkań (element ilościowy), z których kredyty będa już w ponad 50% spłacone (element ilościowy, maksymalnie ścisłe określenie na chwilę planowania, bo jeszcze nie wiem, ile będzie kosztowało pierwsze, drugie i każde następne mieszkanie). - Kolejny element, to podzielenie planu długoterminowego na mniejsze kawałki, powiedzmy roczne. Może to wyglądać w naszym przykładzie tak: Co 2 lata kupuję kolejne mieszkanie, przerwy między zakupami przeznaczam na zdobycie wkładu własnego na kolejne mieszkanie w wysokości 15 – 20 % wartości mieszkania. Zakupione mieszkania wynajmuję za taką kwotę, by przynajmniej spłacała się rata kredytu.
- Jak już mamy z grubsza określone etapy z punktu 2, to teraz czas na określenie, jak ma wyglądac najbliższy etap. W przykładzie może wyglądać to tak: W ciągu najbliższych 6 miesięcy znajdę pierwsze mieszkanie za kwotę około 125 000, w międzyczasie odłożę 25 tysięcy PLN (warto dodać w jaki sposób) na wkład własny, sfinalizuję transakcję i wynajmę mieszkanie za kwotę co najmniej równą racie kredytu, która w przybliżeniu wyniesie 670 PLN (w necie są dość dobre kalkulatory). Następnie do raty kredytu będe nadpłacać dodatkowe 300 PLN (o ile moge sobie na nie pozwolić – warto także i tutaj zaznaczyć skąd te 300 PLN co miesiąc).
Akurat element nadpłacania to takie wczesne działanie w celu szybkiego zmniejszenia kapitału, jaki stanowi zadłużenie na kredycie hipotecznym.
Oczywiście cel roczny także można podzielić na mniejsze etapy – miesięczne albo kwartalne. Takie przydają się szczególnie do ustalenia kwoty, jaką należy oszczędzić, chociażby na przyszły wkład własny, jak w przykładzie wyżej. Podział dużego celu na mniejsze kawałki jest ważny z kilku powodów, po pierwsze może się okazać po rozłożeniu “dużego celu” na etapy, że przy zadanym czasie realizacji jest on po prostu niewykonalny. Wtedy trzeba zweryfikować albo cel, albo czas jego osiągnięcia. Po drugie – im więcej punktów kontrolnych, tym intensywniej myślisz o osiągnięciu ich założeń, a ponadto, cel na najbliższy miesiąc w postaci odłożenia kilku stówek nie jest aż tak wielkim i przerażającym celem jak kupienie 5 mieszkań, mimo że do ich zakupu także zbliża. To jest ważne z punktu widzenia psychiki, bo gdyby każdy budowniczy myślał, że budowa domu to cały rok i masę roboty, kosztów itp. to zapewne w naszym kraju brakowałoby więcej niż trzy miliony mieszkań. A tak, każdy kierownik budowy zna cel ostateczny, jakim jest wzniesienie domu, ale skupia się na realizacji najbliższego etapu i tak każda budowa posuwa się powoli, ale do przodu. Nie inaczej powinno być z osiąganiem celów w finansach osobistych.
Zachęcam więc, byś przeznaczył jeszcze te 3 najbliższe dni na gruntowniejsze określenie celów na najbliższy rok. Wtedy sylwestrowe obietnice na pewno nie staną sie też obietnicami na następnego Sylwestra.
Pozdrawiam.

