Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Czym różni się fundusz od samodzielnej inwestycji?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 25.12.2009 | Komentarze (2) »

W jednym z moich wcześniejszych wpisów, tym o funduszu bezpieczeństwa Czytelnik Maciej zadał pytanie: Czym różni się fundusz obligacji od samodzielnego inwestowania w obligacje? W pewnej części odpowiedziałem mu już tam, pod wpisem. Ten komentarz, za który zresztą Maciejowi bardzo dziękuję bez względu na to, co nim powodowało, wzbudził we mnie pewną refleksję: przecież nie wszyscy czytelnicy mojego bloga mają długi staż w inwestowaniu. Wreszcie – nawet ludzie inwestujący od jakiegoś czasu nie są w stanie dokładnie określić różnic, wszelkich “za” i “przeciw”, albo też sugerują się przeczytanymi gdzieś w internecie sloganami, typu “fundusze są drogie, bo mają wysokie opłaty”. Nie wiem, czy Czytelnik Maciej nie wiedział rzeczywiście jaka jest między nimi różnica, czy po prostu pytał na zasadzie “po co o tym piszesz, skoro to to samo”. Otóż moim zdaniem, to nie to samo.  Inwestowanie samodzielne i poprzez fundusz ma pewne podobne cechy, ale nigdy nie jest tym samym. A oto, dlaczego tak właśnie myślę:

  • Opłaty. Postanowiłem od razu dać z grubej rury, bo to najczęstszy argument przeciw funduszom. Przyjmijmy, że bierzemy pod uwagę inwestowanie w fundusz akcji, z opłatą za zarządzanie na poziomie 5% w skali roku, opłata za zakup i sprzedaż jednostek nie jest brana pod uwagę, gdyż są łatwo dostępne platformy, gdzie te opłaty są zniesione. Alternatywą jest samodzielne inwestowanie w akcje, gdzie prowizja za zakup i za sprzedaż akcji wynosi 0,38% wartości zlecenia, nie mniej jak 3 złote (warunki spotykane w wielu biurach maklerskich przy handlu przez internet).  Nieraz bawi mnie narzekanie inwestorów na te 5% w funduszu akcji, podczas gdy wykonują przynajmniej jeden pełny handelek akcjami w ciągu tygodnia (czyli zakup i sprzedaż akcji), zakładając, że w ciągu roku jest 40 tygodni handlowania na giełdzie, to łącznie inwestor samodzielny na samych prowizjach zabuli:
    40 * (0,39%+0,39%) = 31,2 % !
    Zatem, żeby osobisty handelek inwestora był mniej kosztowny, może on wykonać co najwyżej 6,5 transakcji kupna i następnie sprzedaży w ciągu roku. Oczywiście – wprawny spekulant wyjdzie i tak na swoje. Tylko ilu jest tak na prawdę czytelników, którzy regularnie zarabiają na spekulacjach akcjami, zwłaszcza krótkoterminowych?
    Ja się zupełnie zgadzam z postulatem, by obniżyć opłaty w funduszach. Nie zmienia to jednak faktu, że inwestując samodzielnie w akcje raczej trudno jest zapłacić mniej. Co innego przy kontraktach, ale chyba nikt nie porównuje handlu kontraktami z funduszem.
  • Minimalna kwota inwestycji.
    Dla funduszu, czy to akcji, czy obligacji, najmniejsza spotykana kwota inwestycji to 50 PLN. Wstępne wpłaty oczywiście mogą być wyższe, ale dalej, to raczej normą jest 50 – 100 PLN. Dla kogo są akurat takie limity? Przecież można dozbierac parę złotych, chociaż do kilku stówek, żeby na gpw nie było śmiechu i u internetowego maklera złożyć zlecenie. Jasne, ale są też ludzie, których “pieniądze parzą” - chociażby ja – raczej unikam gotówki w portfelu (tym, co go mam w kieszeni), bo zawsze jakoś się na coś rozejdzie, albo akurat będziem mi po drodze do fast – food ‘ a, mimo, że w domu lodówa pełna. Podobnie może u innych być z nadwyżkami na koncie – dopóki te 50 PLN “kłują w oczy” na stronie banku, zawsze może sie znaleźć coś, na co warto je wydać. Dla takich osób lepiej wrzucić chociażby w fundusz obligacji te pięć dych (funduszy zazwyczaj nie widać zaraz po zalogowaniu się do banku, przewaznie trochę trzeba poklikać), niż podświadomie szukać okazji do wydania, choćby na allegro.
    Jest jeszcze druga strona medalu – jeśliby pójść z pięcioma dychami na giełdę, to oczywiście można złożyć zlecenie, niektórych akcji chodzących po jednym groszu można nabyć nawet sporo. Ale – jest przecież prowizja minimalna, z reguły są to 3 PLN lub wiecej. Dla 50 złotych na zleceniu, 3 złote prowizji, to już nie 0,38% , a 6%!
  • Ryzyko. Wiem wiem, przeciwnicy funduszy przywołają zaraz taki wykres funduszu rynku pieniężnego:
    skarbiec gotowkowy
    Albo taki, jeszcze lepszy:
    dws płynna lokata
    Jasne, że to się zawsze może zdarzyć i inwestor funduszowy nigdy nie ma pełnej kontroli nad tym, w co inwestuje, bo docelowo kupuje akcje,  obligacje, czy zakłada lokaty fundusz, nie pytając o zdanie pojedynczych inwestorów. Jednak – równie dobrze co w przypadku nagłego zjazdu funduszu pieniężnego, może akurat wywrócić się bank, któremu na lokacie powierzyliśmy pieniądze. Wcale nie jest to tak odległy scenariusz. Z obligacjami tak samo – istnieje ryzyko emitenta, że stanie się on niewypłacalny – patrz Islandia a.d. 2008/2009, Rosja a.d. 1998, coś jeszcze by się znalazło. W przypadku samodzielnego inwestowania w akcje – jest ryzyko kursowe, chociażby takie:
    wig vs optopol
    Celowo na screenie obok niebieskiej linii – wykresu kursu Optopol – a wrzuciłem porównanie z WIG, bo fundusze akcji – co by nie powiedzieć, mają dość zbliżone wyniki do tego indeksu. Oczywiście przykład specjalnie wybrany taki, a nie inny. Może też być, że fundusz w bessie będzie podążał za WIG – iem w dół, a komuś uda się znaleźć szybującą pod niebiosa spółkę. Może, chociaż w myśl, zasady, że ze stołu łatwo ściągnąć nawet ciężką osobę, ale już ze wciągnięciem nawet lekkiej jest kłopot, jest to mało prawdopodobne.
    Pewnie padną głosy, że pojedyncza spółka ma większy potencjał wzrostu – też tak może być, tylko zaliczenie z dnia na dzień wtopy 10% i więcej na spółce (a wraz z tym presji psychicznej i w jej konsekwencji podejmowanie nieprzemyślanych decyzji inwestycyjnych) jest bardziej możliwe, niż na quasi – indeksowym funduszu.
  • Unikalna strategia w funduszu. Wiem, zwykły fundusz ma zwykłą strategię, czyli kupuje wszystko jak leci, kiedy dostaje pieniądze od klientów i sprzedaje wszystko po kolei, kiedy musi zrealizować na szybko odkupienia. Mam na myśli jednak inne fundusze – z “ochroną kapitału”, o których niedawno pisałem, czy takich, jak Superfund. Zwykły drobny inwestor raczej będzie mieć kłopot z wprowadzeniem strategi CPPI, czy takiej, jaką realizuje Superfund (podobno jakiś automat grający na kontraktach). Mozna też realizować samodzielnie lepszą, bardziej wyszukaną strategię samodzielnego handlu akcjami, czy obligacjami, tylko kto ma czas na stworzenie systemu i potem umie opanować emocje, kiedy system daje gorsze wyniki? Podejrzewam, że niewielu, a Ci, co potrafią, to nie muszą czytać tego posta bo i bez niego sobie poradzą.

To tak z grubsza porównanie dwóch form inwestowania – samodzielnej i zbiorowej, w funduszu. Ten art nie miał wskazywać która forma inwestowania jest lepsza. Ma najzwyczajniej charakter informacyjny / edukacyjny, przy okazji pokusiłem się o parę własnych komentarzy. Zawsze staram się pobudzać Czytelnika do myślenia i wyciągania własnych wniosków, czasem nawet pisząc treści kontrowersyjne (chociażby tutaj, czy tutaj), dzisiaj nie inaczej. W końcu nic nie pobudza do myślenia tak dobrze, jak odrobina wzburzenia i razem z nią trochę adrenaliny :)
Chcę też dodać, że osobiście korzystam z samodzielnego inwestowania i inwestowania poprzez fundusze, co więcej, znam zwolenników inwestowania poprzez fundusz, którzy mimo wad funduszy na nich nieźle zarabiają, znam i zwolenników samodzielnego handlu, którzy regularnie coś zyskują, chociaż przyznac się muszę, że osób w tej drugiej grupie jest widocznie mniej.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (2) do "Czym różni się fundusz od samodzielnej inwestycji?"

  1. Kijek powiedział(a):

    1.
    Inwestujac na GPW ustalam stoplossa i WIEM ile moge max stracic na tej tranzakcji (jesli gram na plynnych spolkach to poslizgi duze nie sa, ale doliczmy te 2% na slippage)
    Przy funduszu jest to niemozliwe – opoznienia sa 2-3 dniowe co najmniej i nie ma gwarancji ceny.

    2.
    Fundusz to jest czarna skrzynka. Nie wiem jak zarzadzajacy kupuje, nie znam jego strategii. Ba – nawet nie wiem czy zarzadzajacy sie nie zmienil wlasnie wczoraj.
    Zarzadzajacy to kolejna geba do wykarmienia, a ponad polowa ma wyniki gorsza niz rynek.

    3.
    Zaden zarzadzajacy nie powie czy juz idzie krach i zeby wyplacac z funduszy – trzeba to sledzic samodzielnie.
    Jaki jest wtedy sens zatrudniania eksperta, skoro i tak musimy sami sledzic rynek.

    4.
    Fundusze bankrutuja i moga zamrozic wyplaty w najgorszym momencie.
    O WLASNE pieniadze martwimy sie SAMI.

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    @Kijek – oczywiście, jeśli znasz się na inwestowaniu w akcje, to wcale nie namawiam Cię na fundusz akcyjny, jednak pozwolę sobie odnieść się do tego, co wypunktowałeś:
    Ad 1. A jak będzie krach na giełdzie i na dwa dni zawieszone zostaną notowania, jak na początku 2009 na giełdach rosyjskich? Skąd wiesz, że akurat twoje zlecenie zdąży się zrealizować w kolejce podobnych zleceń? Wtedy możesz mieć sporo większy poślizg niż 2%. Ale to tylko tak jako temat do przemyślenia, nie jako negowanie twojej taktyki.
    Ad 2. Oczywiście, przecież napisałem o tym, że inwestor nie ma żadnej kontroli nad tym w co inwestuje fundusz. Ale podkreślam – jak ktoś umie samodzielnie handlować akcjami, to raczej fundusz będzie dla niego tylko dodatkiem, o ile w ogóle znajdzie się w portfelu. Wyniki zarządzających gorsze niż rynek? Jasne, zgadzam się i z tym, własnie po to chciałbym utworzenia funduszu indeksowego w PL. Z drugiej strony – nie znamy statystyk ilu inwestorów indywidualnych na rynku akcji wygrywa z rynkiem, a biorąc pod uwagę, że inwestowanie jest grą o sumie ujemnej (prowizje dla biur maklerskich), statystyka winna wskazywać, że ponad połowa inwestorów jest także gorsza od rynku, pytanie tylko jak bardzo gorsza?
    Ad 3. Nie takie jest zadanie zarządzającego, jego zadaniem jest obrót pieniędzmi (też o tym napisałem), a nie doradzanie klientom w sprawach trendów rynkowych. Fundusz zwalnia inwestora z konieczności samodzielnego doboru spółek, po prostu nie każdemu chce się grzebać w sprawozdaniach tej czy innej spółki, czytać całe dnie komunikaty i porównywać wskaźniki fundamentalne, czy analizować wskaźniki techniczne. Przy trendzie długoterminowym na rynku akcji ja mam bardzo prosty sposób – SMA 200, przy jej zastosowaniu sygnałów zmiany trendu jest na tyle mało, że nie przeszkadza mi nawet tygodniowy poślizg w realizacji zlecenia.

    Ad 4. Bankrutują, podobnie jak spółki, z tym, że spółki częściej (przynajmniej w Polsce). Różnica jest taka, że fundusz jak zbankrutuje, nie może zatrzymać dla siebie pieniędzy uczestników, czy przeznaczyć ich na spłaty zobowiązań, a w przypadku upadłej spółki akcjonariusze są na samym końcu do podziału majątku, o ile jakiś został i o ile zarząd nie wyprowadził wcześniej ze spółki majątku.

    Konkludując: Rozumiem twoje podejście, ale na prawdę jest ono jednym z bardzo wielu podobnych. Nie wiem, czy doczytałeś do końca – chciałem pobudzić do myślenia, po to dałem w arcie opis kwestii niezbyt często podnoszonych podczas dyskusji na temat “fundusz czy akcje”. Dlatego też nie ma nic o tym, co Ty napisałeś (nie wszystko, bo część z twoich argumentów jest w arcie zaznaczona). Jak już sobie każdy, a zwłaszcza początkujący inwestor przetrawi te wszystkie fakty, wtedy winien dokonać wyboru, a nie po lekturze dwóch forów dyskusyjnych.

Dodaj komentarz