Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Fundusz bezpieczeństwa, czyli co? (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 20.12.2009 | Komentarze (2) »

Jakoś tak się dziwnie wśród inwestorów utarło, że fundusz bezpieczeństwa musi być lokatą albo kontem oszczędnościowym. Rozumiem obecną popularność tych form oszczędzania, w końcu mamy za sobą ponad roczną wojnę na lokaty, podczas której można było zainkasować nawet więcej niż 10% brutto w skali roku. Zresztą jeszcze słychać pojedyncze “wystrzały” w lokatowej wojnie. Na takie dwucyfrowe stopy zwrotu, to nawet mnie ślinka cieknie. Dostać 10% z banku, to jest coś. Ale te czasy się skończyły, w lokatach liczą się jeszcze teraz te “bezbelkowe”, ale 4% netto w skali roku kiedy oficjalna inflacja wynosi 3% z hakiem, to już kiepska oferta.

Nadal jednak lokaty i konta oszczędnościowe cieszą się popularnością, także w inwestorskiej części blogosfery. Czy na prawdę wszystkie pieniądze muszą być na koncie oszczędnościowym?

Mnie zawsze kusiło szukanie innych rozwiązań od tych już utartych, więc i z “funduszem bezpieczeństwa” postanowiłem pokombinować. Można i tą część portfela zdywersyfikować, co prawda jej głównym zadaniem nie jest zarabianie, ale chyba nikt się nie pogniewa o dodatkowe procenty przy na prawdę ograniczonym ryzyku.
Zatem, podaję swoje typy:

  1. Konto oszczędnościowe – wiem wiem, przed chwilą na nie narzekałem, a teraz zachwalam. Chodzi o to, żeby trzymać na prawdę małą część na tym koncie, powiedzmy na tygodniowe utrzymanie. Dlaczego tyle? Pozostałe części funduszu bezpieczeństwa chociaż płynne, w pewnych momentach będą wymagały cierpliwości ze spieniężeniem. Chociażby fundusze otwarte – kto w nie inwestował, wie dobrze, że transakcje z TFI wcale nie trwają 2-3 dni, jak to podają towarzystwa, tylko dłużej.
  2. Dwuzłotówki kolekcjonerskie – pisałem o tym już kiedyś, napisze jeszcze raz. Dwuzłotówki mają to do siebie, że kupuje się je w nominale, a nie tak jak np. srebrne 10 złotówki – za ponad 50 PLN. Dwuzłotówka w NBP kosztuje 2 PLN. Można więc zgromadzić kilka – kilkanaście woreczków, w miarę jak będą przybywać nowe monety, stare można z zyskiem sprzedać choćby na aukcji internetowej. A jak zawalą się twoje finanse z powodu straty pracy, po prostu bierzesz stosowną liczbę dwuzłotówek i nie musisz ich spieniężać, bo przecież to już jest pieniądz taki, jakim płaci się w sklepie, tylko nieco ładniejszy. Chleb spokojnie za takie pieniądze kupisz, na większe zakupy będzies zpotrzebował mocną torbę – tysiąc złotych w dwójkach trochę waży.
  3. Obligacje Skarbu Państwa – do kupienia w oddziałąch PKO BP, poprzez Inteligo, czy Ipko, na poczcie, podobnie do spieniężenia. Dziesięciolatki z reguły mają atrakcyjne oprocentowanie, a w razie ich zamiany na pieniądze przed okresem zapadalności zapłacisz ledwie 1 PLN od jednej sztuki. Plusy to duża dostępność i wysokie oprocentowanie (na dziesięciolatkach oczywiście).
  4. Fundusz obligacji – celowo ten rodzaj, a nie pieniężne, z dwóch powodów. Po pierwsze – historia pokazuje, że fundusze pieniężne mogą zaliczyć z dnia na dzień duże straty. Był jeden co przyglebił w krótkim czasie 30%, kasując zysk z kilku lat. Nie byłoby nic dziwnego w takiej sytuacji, gdyby nie fakt, że fundusz rynku pieniężnego “inwestuje” w lokaty i bony, czyli nie ponosi teoretycznie ryzyka kursowego posiadanych walorów. Fundusz obligacji zaś posiada takie ryzyko, ale można je wykorzystać do uśredniania ceny nabycia (np. kupować więcej, jak jest tańszy), albo inwestując wg. wskazań cyklu gospodarczego (w teorii, po bessie w surowcach obligacje są jeszcze tanie, ale zaczyna się ich hossa – przykład to zarabiający po 20% w skali roku PKO Obligacji długoterminowych w 2008, obecnie jeszcze subfundusze obligacyjne BPH – po kilkanaście procent).
  5. Fundusze z ochroną kapitału – oczywiście otwarte, bo wyceny i płynność funduszy zamkniętych na giełdzie rządzi się swoimi prawami, pzoostawiając wiele do życzenia. FIO z ochroną kapitału, to tak na prawdę teoria, ale w polskich TFI kilka takich funduszy ma Union Investment i Skarbiec. Cechą charakterystyczną jest, że na przykład fundusz Skarbiec Ochrony Kapitału gwarantuje, iż w okresach dwuletnich wartość jednostki będzie nie niższa niż we wcześniejszym “checkpoincie”. Niestety, albo “stety” to co pomiędzy “checkpointami” może być różne – na plus i na minus. Ten mechanizm też można fajnie wykorzystać z zyskiem, ale o tym kiedy indziej. Ważne jest, żeby liczyć się z tym, że cena jednostki może być trochę na minusie w porównaniu z tą, za jaką kupisz, zwłaszcza kiedy będziesz potrzebował pieniędzy akurat w tym, a nie innym momencie.

Wydaje mi się, że akurat te aktywa, rozłożone w odpowiedniej proporcji, wcale nie muszą gnuśnieć za te kilka procent. Duzłotówki nordic gold chociażby – mają potencjał wzrostu nawet kilkaset procent, a w razie “w” w sklepie mają wartość dwóch złotych. Która struktura z ochroną kapitału łączy w sobie taką płynność i jednocześnie taki potencjał zysku?

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (2) do "Fundusz bezpieczeństwa, czyli co? (2)"

  1. Maciej Kasprzak powiedział(a):

    Witam!

    Czym się różni kupowanie obligacji bezpośrednio od nabywania jednostek funduszu obligacji?

    Pozdrawiam!

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    1. Obligacje możesz kupić tylko w pełnej – całkowitej ilości sztuk, czyli 1, 2, 3 itp, w związku z czym za obligacje płacisz wg wzoru: cena obligacji * ilość kupowanych obligacji. Jak masz 97 PLN, to raczej żadnej obligacji nie kupisz. Jednostki funduszu możesz z kolei kupować niekoniecznie w liczbach całkowitych, możesz kupić 0,0043 jednostki uczestnictwa, co przydaje się, jak masz własnie do zainwestowania “nieokrągłą kwotę”, czyli np. wspomniane 97 PLN.

    2. W fundusz obligacji możesz zainwestować nawet 50 PLN, lub inną, dowolną i wyższą jednocześnie kwotę, zaś żeby kupić jedną obligację, czasami trzeba na to przeznaczyć 10 000 PLN, bo taki jest nominał akurat tej obligacji, którą chcesz kupić.

    3. Fundusz czasem inwestuje w obligacje, które są niedostępne bądź trudno dostępne dla drobnych inwestorów (bo są na przykład oferowane tylko instytucjom w ofercie pierwotnej), ma to swoje plusy, bo możesz liczyć na lepsze wyniki niż z inwestycji w obligacje Skarbu Państwa, ale też tak na prawdę nie wiesz, jakie wiąże się z tym ryzyko. Dlatego fundusze obligacji powinny stanowić CZĘŚĆ portfela bezpieczeństwa, a nie całość. Oczywiście to samo można powiedzieć na temat lokat – nigdy nie znamy ryzyka związanego z bankiem, któremu powierzamy pieniądze.

Dodaj komentarz