Czyli emerytalne deja vu.
Tak mi się zdawało lat temu kilka, że rząd który do dziś miłościwie Nam panuje, rzeczywiście różni się od swoich poprzedników. Tymczasem z każdym dniem widzę coraz więcej analogii z rządami “jednojajowych szeryfów” (określenie autorstwa znanego artysty scenicznego), w końcu pękły moje złudzenia, że oto któryś polityk mówi prawdę, a jestem kimś więcej niż tylko konsumentem wyborczej wędliny trzeciej kategorii.
No i co tam takiego podobnego znowu wypływa?
Na nasze nieszczęście grzebanie przy emeryturach, konkretnie przy drugim filarze. Wiem, że hasło “drugi filar” niekoniecznie każdemu mówi to, co powinno mówić, więc pokuszę się o takie proste wyjaśnienie: Drugi filar, to twój osobisty fundusz inwestycyjny, jeden z najdroższych na rynku, inwestujący pieniądze na twoją emeryturę w zasadzie w nieszczególny sposób, chociaż – co trzeba przyznać – mający potencjał wzrostu w pewnych bardzo sprzyjających okolicznościach. No i najciekawsze – pieniądze zgromadzone w drugim filarze są twoimi pieniędzmi. Jednak – wedle wspólnego zdania organów państwowych – dla twojego dobra nie możesz ich wypłacić, w końcu te pieniądze mają Ci służyć na emeryturze. Na jesieni życia będziesz więc co miesiąc dostawał kapkę z tych pieniędzy, dlatego też teraz wypłacić ich nie możesz – Państwo zakłada, że musowo jesteś nierozważny i mając możliwość wypłacenia pieniędzy z II filara, na pewno byś je przehulał.
To tyle teorii. A praktyka? W praktyce, zamiast szczytnych celów obrony Polaków przed ich nierozwagą i rozrzutnością, mogącą negatywnie się odbić na przychodach w wieku emerytalnym, jest to fajny bufor bezpieczeństwa. Oczywiście nie dla Kowalskiego, ale dla rządu.
Pomysły skoku na kasę emerytów pojawiały się już wcześniej, że nie wspomnę niejakiej Anny Kalaty. No i mamy analogię czasów przeszłych z teraźniejszymi. ZUS popada w zadłużenie coraz bardziej. Dziwić to nie powinno nikogo, kto chociaż trochę zna podstawy jego działania. Jak nie, polecam google i frazę “piramida finansowa”.
Zadłużanie ZUS – u nikogo w rządzie w zasadzie nie boli jak jest boom gospodarczy, spycha się temat na bok. Ale teraz gospodarka trochę piszczy, pisk zaś wychwyciło czujne ucho minister Fedak. Wzięła sobie kobita do serca, że trza ratować polską gospodarę, znaczy się z polskiego na nasze: łatać dziury w budżecie czym się da. W praktyce ma to wyglądać tak, że mniej kasy trafi do OFE, a więcej do ZUS. Czyli pieniążki zamiast leżeć i dojrzewać na emerytalnych kontach będą zasypywały budżetową czarną dziurę.
Argumenty padają chociażby takie:

Stopa zwrotu jednego funduszu porównana z drugim funduszem jeszcze ma sens. Stopa zwrotu funduszu porównana ze “stopą zwrotu” z ZUS to już dla mnie naciąganie pewnych faktów. Po pierwsze, ZUS nie posiada stopy zwrotu, bo nic nie inwestuje. To, co nazywa się waloryzacją i potem przyrównuje do stopy zwrotu z OFE, to nic innego jak wskaźnik, o ile zwiększyłoby się hipotetyczne konto “ubezpieczonego” w ZUS – ie, gdyby były na nim jakiekolwiek pieniądze. A że ZUS jest zwykłym pośrednikiem, przelewającym kasę od pracowników do emerytów, liczącym sobie za tę przysługę spore prowizje, żadna stopa zwrotu nie może mieć miejsca, bo na żadnym koncie żadnego ubezpieczonego nie ma ani grosza.
Ministrowie podnieśliby zapewne w tym miejscu głos (gdyby słuchali obywateli, w tym mojej skromnej osoby), że przecież ZUS to instytucja państwowa, czyli w domyśle bardzo wiarygodna. Tutaj mogę tylko odpowiedzieć:
- Islandia zapewne takie same bajki pociskała obywatelom, a mimo tej “wiarygodności” wywrotka jej nie minęła.
- Na gruncie bliższym: popatrz na emerytów, tych co w aptece wybierają, które leki dają większe szanse na przeżycie do kolejnego wpływu emerytury, oni też dostają emeryturę z kasy państwa, co więc ma się zdarzyć, że w przyszłości emerytury będą lepsze?
Idźmy dalej z analizą porównania: ZUS uzyskał około 50% (nazywam już sprawy w uproszczeniu), OFE mniej przez te 9 lat. Ale ich wspólne porównanie, to jak porównywanie stopy zwrotu z lokaty ze stopą zwrotu z funduszu zrównoważonego. Wiadomo – wystarczy dobrać odpowiednio dane i naraz się okaże, że lokata jest jedynym środkiem inwestowania pieniędzy. Można i w drugą stronę pójść, wystarczą inne dane. Takie porównania mają jedynie sens w grupie podobnych aktywów, to znaczy lokaty porównujemy z lokatami, fundusze z funduszami. Wszelkie inne połączenia to na 99% manipulacja danymi.
Co więc wypada powiedzieć na tę sytuację? Może minister Fedak ma jakiegoś asa w rękawie, tylko nas, szaraczków trzyma w niepewności, dla lepszego efektu… No dobra, zejdźmy na Ziemię. Miało z rządem być pięknie, a jest jak zwykle – traci szary obywatel. Tak mi się przypomina w tym momencie fajny cytat zasłyszany lata temu na lekcji języka polskiego:
“Ksiądz pana wini, pan księdza, a nam prostym zewsząd nędza”
Tak już na koniec – wiem, że zazwyczaj narzekam na OFE, nie chcę być jednak źle zrozumiany. Mają one swoje wady, ale mają też jedną, bardzo poważną zaletę – pieniądze, które wpływają na twoje konto w OFE, rzeczywiście tam są. Pieniądze, które wpływają do ZUS, od razu są przelewane dalej, a Ciebie mami się wyliczaniem rzekomo zgromadzonych na twoją emeryturę pieniędzy. Właśnie w tym punkcie drugi filar, mimo niezaprzeczalnych wad, ma przewagę nad emeryturą z systemu bismarckowskiego. Gdyby państwowy system emerytalny powiedział “do widzenia”, są szanse, że w drugim filarze się coś uchowa.
Pod warunkiem, że żadna Kalata, Fedak, czy jeszcze kto inny nie skubnie tej forsy.
Pozdrawiam.


Z tą pewnością pieniędzy z OFE nie jestem przekonany. To nie są nasze pieniądze i do nas nie należą. Inaczej byłaby możliwość wypłacenia sobie pieniędzy po przejściu na emeryturę albo przekazania ich w spadku, czy też utrzymywania z nich męża/żony. Nie będziemy mieli także wpływu na to w jaki sposób będą one wypłacane bo decydować będzie o tym albo jeszcze jakiś operator, albo OFE, albo nawet państwowa instytucja.
Ja mam wątpliwości.
Z powodów podanych wyżej przez mall’a oraz kilku innych podnoszonych też przez Autora bloga ( złodziejskie prowizje, koncentracja na rocznych stopach zwrotu i nachalna akwizycja) śądzę że OFE to – niestety – porażka.
Idea była słuszna jednak nawet kilkanaście towarzystw na rynku nie jest w stanie wygenerować tak prostej konkurencji jak tej w opłatach – a to znaczy że system jest do bani.
I ciągle najlepszym sposobem zapewnienia sobie emerytury jest robienie tego we własnym zakresie.
PS. Słyszałem ostatnio że Kanadzie jest system któy gwarantuje – z podatków – wszystkim identyczne (!) niskie wypłaty emerytalne. Podoba mi się ten pomysł – bo z jednej strony w XXI nowoczesne państwo powino być stać na zapewneinei wszystkim kromki chleba i powiedzmy mleka by nie umarł z głodu. Z drugiej natomiast emerytura powinna być uzależniona nie tylko od zarobków i lat pracy ale też umiejętności/ostrożności w lokowaniu tych środków
Wbrew opinii autora bloga, faktem jest, że ZUS inwestował środki zebrane np. w Funduszu Rezerwy Demograficznej. Według mojej wiedzy do 2006 roku FRD trzymało ok. 500 mln złotych w akcjach i ZUS mówił o tym otwarcie. Co działo się potem i ile wyparowało podczas kryzysu – nie wiem.
@ mall: mam tego wszystkiego świadomość, o czym piszesz, chciałem tylko nakreślić różnice – w OFE pieniądze są, że moje, a nie mam wpływu na to co się z nimi dzieje, to osobna sprawa. W ZUS nie ma nic, tylko zapis elektroniczny, że Leszkowi Maruszczykowi przysługuje na emeryturze jakaś tam kasa. Zmieni się rząd i może się okazać, że zapis elektroniczny będzie inny. Jak zmieni się na lepsze (mam nadzieję, ze nie jestem przesadnym optymistą)to kasę z OFE da się rozdzielić jakoś sprawiedliwie, a kasę z ZUS nie, bo jej tam nie ma.
@ mi_hal: też myślę, że idea słuszna, tylko realizacja pomysłu kiepska. A konkurencja na polu opłat – przecież to się OFE nie opłaca, a że Polacy w kwestii finansów są dętka, to OFE golą wszystkich jak leci. Słusznie zauważyłeś – najlepiej samemu zadbać o swoją emeryturę, mi pozostało jeszcze 40 lat, a przez taki okres może się tak wiele wydarzyć, że prawie pewne jest jeszcze wielokrotne zrobienie ludzi na szaro…
@ e-meryt: FRD rzeczywiście istnieje, tak jak istnieje prosty transfer pieniędzy od płatników/pracowników do emerytów. Teoretycznie w FRD jest około 4 mld pln, a odkładane w nim jest mniej niż 0,5% składki na ubezpieczenie emerytalne. To teraz policzmy: w kraju jest 39 mln osób, około 15% to emeryci, zakładając że średnia emerytura wynosi 1000 pln, obliczmy na ile czasu starczyłyby środki w FRD:
39000000*0,15*1000=5`850`000`000
Obawiam się, że FRD, to na razie zbyt mały gracz, by cokolwiek zmienić w kwestii ZUS, a ilość odprowadzanych do niego pieniędzy (w 2008 0,35% składki na ubezpieczenie emerytalne – każdy sobie może policzyć, czy chociaż 100 pln odprowadzono z jego pieniędzy na FRD przez rok) nie zachwyca.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby zamiast ofe, inwestowaniem pieniędzy zajął się organ państwowy, byle było lepiej i taniej niż w ofe. FRD to dobry kierunek, ale zdaje mi się, ze przyjdzie jeszcze poczekać na jakieś większe jego skutki.
Zgadzam sie z mallem co do pewnosci pieniedzy z OFE – pewne to jest tylko to ze trzeba tam wplacac czesc skladki, a ile z tego zobaczymy z powrotem? Takie np. rzady w Argentynie czy na Slowacji sie nie patyczkowaly z tego co slyszalem i od razu przywalily nacjonalizacja ichniejszych OFE ;)
W kazdym razie szykuje sie nam wojna rzadowo-ofowa, bo w grze jest 13 mld zl:
http://forsal.pl/artykuly/367463,rzad_idzie_na_wojne_z_ofe_stawka_to_13_mld_zl_rocznie.html
Faktkem jest ,że srednio do OFE wpłynęło 10.000; a stan rachunku około 15.000.-ZUS nie byłby w stanie pomnożyć tak zgromadzonych peniędzy. Faktem jest ,że 30% z tych ludzi nie dożyje emerytury; czyli środki w 100% zostaną dziedziczone – nie zostaną w systemie jak w przypadku ZUS-u.
@Pan Leszek
Niestety, myli sie Pan. Orzecznictwo Sadu Najwyzszego (oddalenie wniosku o kasacje) z 2008 r. ws. wlasnosci srodkow gromadzonych w II filarze okresla jednoznacznie, ze obywatel nie jest wlascicielem tych srodkow, lecz panstwo. W uzasadnieniu mozna znalezc stwierdzenie:
“Polski system jest oparty na modelu ubezpieczeniowym. Obywatel ma obowiązek odprowadzania składki na ubezpieczenie społeczne. Ustawodawca mógł wybrać inny model, ale tego nie zrobił”
Składka w OFE ma charakter publiczno-prawny, czyt. NIE JEST TWOJA wlasnoscia.
Nawet jesli byloby inaczej, to bylaby to wlasnosc ograniczona, ze wzgledu na fakt, iz nie masz (na razie) prawa wyplacic tych srodkow po osiagnieciu wieku emerytalnego.
1.Celem reformy emerytalnej nie było powiększenie emerytur z ZUS tylko ich zmniejszenie
2. Dopóki przynależność do OFE jest obowiązkowa oraz OFE mogą max 5% inwestować za granicą to OFE i ZUS są jednym filarem mają 1 wspólne ryzyko demograficzne – jeśli w Polsce mało osób będzie pracowało to zarówno zyski z giełdy jak i przychody z podatków (ZUS,VAT,PIT,CIT) będą marne.
3. @Pan leszek doskonale wyjaśnił czemu OFE to nie są prywatne pieniądze .
Co mogą zrobić politycy aby ratować system emerytalny ?
1. wprowadzić zasadę kapitałowości emerytur resorotwych ze wzorem regresyjny (im dłużej jesteś w służbie tym niższy procent wypłaty idzie na sumę zoobowiązań ZUS wobec Ciebie).
Uwzględnia to specyfikę służby . Generalnie w tego typu instytucjach (policja,prokuratura itp.) cały czas się awansuje , degradacje to rzadkość a do tego kariera jest najbardziej dynamiczna na dzień przed emeryturą :).
2. Wykluczyć dziedziczenie środków z OFE osób zmarłych przed wiekiem emerytalnym.
3. Skrócić cykl nauki do matury o rok. Obniżyć wiek szkolny o 1 rok . Skrócić minimalny cykl nauki na studiach dziennych do 2,5 roku – licencjat .
4. Zwiększyć wiek emerytalny kobiet do 65 roku życia.
5. Ograniczyć waloryzację emerytur ze względu na “sprawiedliwość społeczną” , waloryzować tylko najniższą emeryturę.
Jeśli tego typu terapię zastosują rządzący w ciągu najbliższych 5 lat to system się nie zawali.
Wartość jednostek funduszy emerytalnych może i nie jest obecnie wysoka, ale to wynik kryzysu. Za kilka lat przebiją one aktywa zgromadzone w funduszach kilkakrotnie.