Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Karta kredytowa (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 26.10.2009 | Komentarze (5) »

Czyli strzał w stopę…

Odniesienie do części pierwszej o zarabianiu na karcie kredytowej. Pokazałem tam, że nie taki diabeł straszny jak go opisują. Na wielu blogach o finansowej niezależności lub po prostu o inwestownaiu wszelkie produkty kredytowe traktowane są jako zło konieczne, którego należy unikać jak ognia. Ja nie twierdzę, że kredyt to samo zło – odpowiedni jego rodzaj umiejętnie stosowany może bardzo ułatwić dojście do finansowej wolności czy bogactwa, sam w kwestii kredytów mam nieco za uszami, więc to co przedstawiam to teoria powstała na bazie praktyki. A praktyka pokazuje jednak, że produkty kredytowe nie kończą się na samej matematyce. Silnie oddziaływują na psychikę, co może mieć dobre, jak i złe strony. Dzisiaj o tych złych.

wolność to niewola

"wolność to niewola" - G. Orwell "Rok 1984"

Jak widzisz na obrazku powyżej, jest karta kredytowa z napisem FREEDOM, czyli po naszemu “Wolność”.

Pod obrazkiem – wpadłem na pomysł umieszczenia cytatu z książki “Rok 1984″, gdyż nie tylko w sprawie kredytów i pożyczek wmawia się Nam dzisiaj, że to czy tamto da Nam wolność. Myślę, że hasło trafia na podatny grunt, w końcu nasz naród w pełni wolny jest dopiero 20 lat. Słyszy się tu i ówdzie narzekania, że po przełomie 1989 roku w naszym kraju miało być inaczej, że nie taką wolność sobie Kowalski wyobrażał. Kowalski narzeka, wtem pojawia się reklama w TV, przynosząca ulgę w jego rozterkach – “żyj na kredyt, poczujesz prawdziwą wolność”. Kowalski w kalendarzu wpisuje sobie na następny dzień wizytę w banku…

Ale nie o tym chciałem, przynajmniej nie dokładnie.

Dokładnie chciałem napisać, czy karta kredytowa rzeczywiście daje wolność. Oczywistym jest, że nie daje, bo przecież w końcu minie te pięćdziesiąt parę dni i przyjdzie oddać bankowi pieniądze. Karta kredytowa natomiast daje na prawdę dobre złudzenie wolności (wiem z autopsji). Niestety złudzenie to trwa maksymalnie dwa miesiące (tyle ile trwa okres bezodsetkowy).

Czemu się tak dzieje?

  1. Brak odsetek.
    To, co moim zdaniem wprowadza ludzi w zbyt duże zadłużenie na karcie kredytowej, to przede wszystkim brak odsetek. Kowalski dostaje kartę na 10 000, chociaż co miesiąc wystarcza mu na utrzymanie siebie i rodziny          4 000. Dowiaduje się także, że przez prawie dwa miesiące nie musi spłacać nic na karcie, a odsetek i tak nikt nie naliczy. Wpada więc Kowalski do sklepu z rodzinką – zakupy robione zazwyczaj z listą, ograniczające się do na prawde potrzebnych rzeczy, zmieniają się w festiwal zachcianek. Jeszcze dwa miesiące – sie spłaci. W końcu mogą sobie dogodzić cudzymi pieniędzmi I TO ZA DARMO!. Mija piętnaście dni, a rodzina Kowalskich wskutek “wynagradzania się” za miesiące zakupów z listą ma już wykorzystany cały limit na karcie.
  2. Nie widzisz ubywających pieniędzy.
    W poprzednim wpisie jeden z drogich komentatorów stwierdził, że woli płacić gotówką, bo widzi jak ubywają mu pieniądze i hamuje się przed niepotrzebnymi wydatkami. Co prawda ja już teraz nie muszę stosować takich sposobów, faktem jednak jest, że wielu ludzi płacąc plastikiem traci kontrolę nad wydawanymi pieniędzmi, obojętnie czy jest to karta kredytowa, czy zwykła bankomatowa. Ja także przechodziłem ten okres, na szczęście nauczyłem się kontroli, niestety kosztowało mnie to niemałe pieniądze.
  3. Masz możliwość przejścia do spacania minimalnych rat.
    Może się zdarzyć, że weźmiesz pierwszą kartę. Zauważysz, że nawet mimo pełnego zadłużenia Świat się nie zawalił. Po prostu spłacasz minimalne raty i wszystko jest okej. Z czasem zachciewa Ci się czegoś i bierzesz kolejną kartę, bo przecież z pierwszej nie możesz już skorzystać – masz na niej wykorzystany cały limit. W banku natomiast witają Cię z otwartymi ramionami. Sytuacja może się powtarzać tak długo, aż w końcu zauważysz, że nie stać Cię nawet na spłacanie rat minimalnych na swoich plastikach. Bankierzy już się do Ciebie nie uśmiechają. Jesteś zatopiony.

Wiem, że w poprzednim wpisie nakreśliłem wizję karty kredytowej – dawcy dodatkowego rezydualnego przychodu. Wszystko się to zgadza, ale bardziej z matematycznego punktu widzenia. W praktyce prędzej czy później operując kartą kredytową “pójdziesz w tango” (raczej, chociaż to żaden pewniak). Mi udało się to opanować w porę, jeszcze zanim zdążyłem mieć drugą, trzecią i n-tą kartę kredytową. Szybko też zmniejszyłem limit zadłużenia na karcie, tak na wszelki wypadek, jakby mi się zachciało znowu robić “większe zakupy”.

Czy więc warto stosować opisany w pierwszej części sposób?

Tak, pod warunkiem, że jesteś osobą zdyscyplinowaną. Jeśli nie jesteś, to nauka będzie Cię drogo kosztować (za to będzie bardzo skuteczna), lepiej więc poćwicz zdyscyplinowanie na jakiejś długoterminowej strategii inwestowania, a dopiero potem weź się za zarabianie na karcie kredytowej.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (5) do "Karta kredytowa (2)"

  1. GarbeeQ powiedział(a):

    Dodam od siebie jeszcze jeden minus posiadania karty: obnizenie zdolnosci kredytowej.
    W zaleznosci z jakim bankiem mamy do czynienia, wartosc o jaka obnizy sie zdolnosc moze wynosic od kilku do nawet kilkudziesieciu tysiecy zlotych. Moze miec to kolosalne znaczenie w przyszlosci.
    Ale jest tez dobra strona takiej sytuacji. Mamy trwaly slad w Biurze Informacji, ze bylismy (jesli bylismy) rzetelnymi kredytobiorcami. To czasami moze pomoc, choc banki nie lubia klientow, na ktorych nie moga zarobic na odsetkach i oplatach karnych.

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No to ważna uwaga – dlatego rozstałem się z kartą mbanku na 10000. Nie bardzo mi się podoba, ze potencjalny dług, wysoko oprocentowany, blokuje mi możliwość wzięcia niżej oprocentowanego kredytu na inwestycje…

  3. hipoliciak powiedział(a):

    A tak z ciekawosci co Pan sadzi o popularnosci kart zblizeniowych? Mozna je jakos sprytnie wykorzystac?

    http://forsal.pl/artykuly/367321,rosnie_popularnosc_kart_zblizeniowych.html

    http://forsal.pl/artykuly/367514,zblizeniowka_karta_z_nowymi_mozliwosciami.html

  4. 13Homer powiedział(a):

    Nie macie wrażenia, że bezodsetkowy okres 59 dni ma troche wspólnego z mniej niż 2 miesiącami? Jeśli ktoś dostaje wypłatę zawsze tego samego dnia miesiąca, to może chcieć o ten dzień czy dwa przesunąć termin spłaty kredytu, żeby nie korzystać z pieniedzy, które są już gdzieśtam na koncie, tylko zapłacić po wypłacie. Nie wiem, czy byłaby to kwota, o jaką wartoby się bankowi było bić, ale kto wie…
    Być może jestem przewrażliwiony, ale tak to właśnie widzę.

  5. Kornolio powiedział(a):

    Dobry post. Wiadomo, że jak ktoś mądrze używa kart kredytowych to może na tym tylko zyskać. Karta kredytowa nie jest dla osób niezdyscyplinowanych.
    Ja mam np. kartę Citi Lot i oprócz benefitów typowych zbieram punkty w programie Lotu Miles & More. I powiem, że dzięki tej karcie kupując bilet lotniczy dostałem 5% zniżki.

Dodaj komentarz