Tytuł może mocny i niezbyt dobrze się kojarzący, jednak jak najbardziej – jest analogia.

Chodzi o to, że urzędnicy nie będą mogli już sobie bezkarnie wydawać decyzji wg swojego “widzimisię”.
W Polsce znane były przykłady firm komputerowych (JTT, Optimus), które wskutek niekorzystnych decyzji urzędów skarbowych musiały zakończyć działalność. Przykład Optimusa jest tu chyba najbardziej znany, zresztą wspomniana firma JTT “beknęła” za to samo. Sprawa rozbijała się o to, że produkowane przez obie firmy komputery eksportowane były za granicę, a potem z powrotem importowane, by trafić do polskich szkół. Cała operacja miała na celu wykorzystanie luki w prawie, pozwalającej nie płacić podatku. Sprawy obu firm latami przewijały się przez wokandę, wyroki padały gęsto. W jednym z orzeczeń sądów było stwierdzenie: “Uznając, iż każde zachowanie zmierzające do wyboru najlepszego dla podatnika wariantu miałoby zmierzać do obejścia prawa należałoby postawić tezę, iż każdy musi wybierać takie rozwiązania, które rodzą największe zobowiązania fiskalne”.
Szczęście że w całej sprawie chociaż sędzia miał głowę na karku. Być może działania obu firm z moralnego punktu widzenia były naganne, za to zgodne z ówczesnym prawem. W obu sprawach zaś fiskus zapewne chciał przejąc rolę moralizatora sprytnych firm.
Bulwersujących spraw z udziałem fiskusa jest więcej, a to gdański urząd kontroli skarbowej wypłacił nienależnie kościelnemu wydawnictwu Stella Maris jako zwrot podatku VAT i odsetki 14 milionów złotych, a to droga skarbówka wytacza dorabiającej sobie emerytce proces sądowy z powodu nie odprowadzenia 5 groszy (tak, pięciu groszy) należnego podatku, albo zajeżdża szwalnię za nigdy nie istniejący dług.
Jak myślisz drogi podatniku, kto potem płaci za błędy urzędników? Optimus domagał się prawie 50 milionów złotych zadośćuczynienia, z czego 12 milionów to odsetki. Fundusz MCI, były akcjonariusz spółki JTT, zwrócił się o zadośćuczynienie w wysokości 40 milionów złotych, a łącznie wszyscy akcjonariusze tej firmy zażądali 92 miliony za poniesione w wyniku działań fiskusa straty. Niestety za nadmierną pazerność fiskusa nie odpowiedzą jego urzędnicy. Odpowiemy my wszyscy – obywatele zrzucający się na Skarb Państwa, który po wyrokach na korzyść pozywających firm musi płacić.
Ale – w tej sprawie chyba coś rusza. Od jakichś chyba kilku lat w koszach wyborczej kiełbasy podaje się nam, że w końcu urzędnicy nie będą bezkarni. Niestety – mijają wybory, a wyborcza kiełbaska politykom nawet się czkawką nie odbija, że nie wspomnę obietnic zniesienia belkowizny przez Partię wiOdącą. Widać dobrze popijają podczas lania wody…
No ale – dość narzekań. Platforma chce (nareszcie) by urzędy odpowiadały za wydawane przez siebie decyzje. W świetle obowiązujących przepisów mówiących, że każdy urząd skarbowy może wydać swoją własną decyzję, chociażby była niezgodna z decyzjami innych US i najgłupsza pod Słońcem, rozwiązanie to wydaje się strzałem w dziesiątkę.
Pozostaje się tylko zastanowić, czy nie zbliżają się jakieś wybory…
Pozdrawiam.


No coz, zycie z pewnoscia nas jeszcze zaskoczy, a jesli chodzi o polityke i podatki, to w 100% niemile. Nawet jesli przejdzie ustawa okreslajaca odpowiedzialnosc urzednika za wydawane decyzje, to raczej odbedzie sie to kosztem spoleczenstwa. Albo poprzez ubezpieczenia OC oplacane z budzetu, albo wstrzymywanie w wydawaniu decyzji, albo w kazdy inny ‘wymyslny’ i w polskim stylu sposob.
Kazdemu obcokrajowcowi, ktorego spotykam zawodowo i prywatnie, gdy rozmawiamy o sprawach spolecznych, zawsze podkreslam, ze Polacy to jeden z najbardziej przedsiebiorczych narodow. Sek w tym, ze te zdolnosc wykorzystuja z reguly w zlych celach.
Co prawda daleko nam jeszcze do systemu podatkowego rodem z USA i raczej nie powinnismy sie tam spieszyc.