Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Najlepsza lokata – czy warto?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 13.10.2009 | Komentarze (4) »

W ostatnim roku byliśmy świadkami wspaniałej walki o klienta. Walki, gdzie tajną bronią były lokaty i ich oprocentowanie. Oczywiście, po okresie posuchy na giełdzie i zapewne po zrealizowaniu strat po kilkunastomiesięcznej bessie przez ubranych w akcje latem 2007 roku, lokaty były lekiem na całe giełdowe zło. Pewny zysk, wysokie odsetki. Nie to, co jakaś tam giełda, gdzie można w rok stracić 50 i więcej procent (czego w 2007 jakoś nikt nie dostrzegał).

Po co są lokaty?

wojna na lokaty

A dokładniej, po co są lokaty, fundusze rynku pieniężnego i rachunki oszczędnościowe? Raczej trudno dojść do majątku przy pomocy tych instrumentów. Mają one za zadanie chronić pieniądze przed wpływem inflacji. Nic więcej, zarobku nie przyniosą. Do czego nadaje się takie ustrojstwo?

Osoby zaczynające swoją przygodę z budowaniem majątku niech sobie uświadomią, że pierwszym krokiem powinno być zorganizowanie zaskórniaków w wysokości obliczonej jako trzy – dwunastokrotność miesięcznych przychodów z pracy (zakładam, że początkujący nie uzyskują dochodów z dywidend, wynajmu i tym podobnych, w końcu to początkujący). Jeśli zapytasz po co Ci te zaskórniaki, to odpowiem, że nie ma nic gorszego, niż sprzedaż (na przykład) akcji w celu odzyskania zamrożonych w nich pieniędzy i następnie obserwowanie, jak kurs sprzedanych już akcji idzie w górę o kilkadziesiąt procent. Innym, nieprzyjemnym momentem może być sytuacja, kiedy giełda leci w dół, twoje akcje wraz z nią, a tu naraz tracisz pracę. Chciałeś twardo wytrwać do kolejnej hossy, ale teraz zmuszony systematycznie sprzedajesz stratne akcje, w końcu musisz za coś kupować jedzenie; kiedy już znajdujesz nową pracę, nie masz akcji. Wtedy giełda rusza z impetem na nowe szczyty, a ty, zamiast siedzieć w tym pociągu, stoisz na peronie.

Zaskórniaki z reguły powinny być inwestowane w instrumenty bezpieczne i zarazem płynne (do spieniężenia w przeciągu kilku dni), czyli takie jak wymienione na początku. Są to pieniądze będące rodzajem ubezpieczenia. W ostatnim zaś czasie pojawiło się sporo ofert, moim zdaniem najbardziej nadających się do przetrzymywania zaskórniaków kont oszczędnościowych i tym podobnych produktów (lokata na dowolny czas bez utraty odsetek itp.). Można było w internecie zaobserwować pewną grupę użytkowników, którzy przy każdym pojawieniu się lepiej oprocentowanej oferty, przerzucali tam od razu swoją kasę. Szczególnie widoczne było swego czasu rozgoryczenie klientów mBanku, którym bank zaproponował na “lokacie urodzinowej” 8,08%, podczas, gdy konkurencja nierzadko dawała 10%.

Przyznam, że wprost bawiły mnie wypowiedzi niektórych klientów mBanku na forum, gdzie odgrażali się nawet zupełnym przejściem do konkurencji. Najfajniejsze były wypowiedzi typu “Mam już dość, 5 000 poszło na lokatę do ….. (nazwa lepiej oprocentowanego produktu)”. Zastanów się, czy walka o 0,5-1% ma sens w przypadku, kiedy do ulokowania masz małe kwoty?

Różnica 0,5% w skali roku, na trzymiesięcznej lokacie z ulokowanymi 5 000,- wynosi całe 6 złotych i 25 groszy (czyli 2 złote i 8 groszy na miesiąc). A w gorącym okresie bywali i tacy, co zakładali lokaty po 100 PLN, by zyskać lepszy procent w banku pobierającym opłaty za korztsanie z konta… Zakładając, że po te 6,25- musiałbyś się wybrać na drugi koniec miasta, zapłacić za benzynę lub za bilet do komunikacji miejskiej, może po prostu nie ma sensu? W jeszcze gorszej sytuacji są mieszkańcy małych miejscowości, gdzie na ogół tylko PKO BP lub jakiś bank spółdzielczy się znajduje, ci, żeby skorzystać na przykład z konta oszczędnościowego Eurobanku, muszą nierzadko jechać do innej miejscowości.

Dlatego ja nie brałem udziału w lokatowym szaleństwie, nie widziałem powodu, żeby się rzucać na dosłownie kilka złotych w skali miesiąca przy kwotach zaskórniaków, jakie posiadam. Nie twierdzę, że jeśli ktoś już posiada bezpłatne konto w Polbanku i w Eurobanku (czołówka jeśli chodzi o rachunki oszczędnościowe), nie powinien przerzucać pieniedzy tam, gdzie są lepiej oprocentowane. Ale jeśli masz dla kilku złotych miesięcznie robić kilkugodzinną eskapadę, to może lepiej będąc w spożywczaku, odmów sobie dzisiaj piwa, słodyczy, czy czipsów. Zdrowia ci one na pewno nie dodają, a rezygnując z nich, masz zysk taki, jak wybierając tę lepszą lokatę i to za każdym razem, kiedy się powstrzymasz, nie musisz czekać miesiąc, dwa lub więcej. Chyba, że w ramach codziennego joggingu i tak wybierasz się na drugi koniec miasta…

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (4) do "Najlepsza lokata – czy warto?"

  1. Paweł Kata powiedział(a):

    Doskonała puenta! Ja też nie brałem udziału w wojnie lokatowej, a swoją kasę – pomimo dużej ilości nieźle oprocentowanych kont oszczędnościowych – nadal trzymam w mBanku. Może ktoś mi zarzucić, że nie zarabiam na odsetkach, ale nie mam jeszcze – jak niektórzy bloggerzy – odłożonych setek tysięcy złotych, żeby zarabiać na tym kokosy, więc i różnica jest niewielka.

    A niektórzy, jak piszesz, marnują czas i pieniądze tylko po to, bo będą mieli 3 złote więcej na miesiąc… ech…

  2. Masako powiedział(a):

    Nie to żeby reklamować mBank ale rzeczywiście można przeboleć to słabsze oprocentownie, bo przy pewnym przedziale oszczędności z powodzeniem oszczędzamy na darmowym koncie i bezpłatnych przelewach. Nie mówiąc już o wartości oszczędzonego czasu. Ciągle dziwią mnie widoki, przykładowo na poczcie, ludzi stojących w kolejkach z plikiem rachunków do opłacenia. Moje opłacanie rachunków zajmuje mi 5 minut miesięcznie i jest .. darmowe. A przecież myślenie nie boli.

  3. Dominik powiedział(a):

    Co znaczy “obliczonej jako trzy – dwunastokrotność miesięcznych przychodów z prac”?

    Jeśli 3 x 12 x miesieczne przychody to porządne te zaskurniaki – odkladajac połowę przychodów ze 6 lat trzeba by takie zaskurniaki gromadzić a potem to już inwestujemy tak?

  4. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    @ Paweł, @ Masako : cieszę się, że podzielacie moje zdanie. W pewnym momencie wojny na lokaty “psychoza większych odsetek” była absurdalna, a jak zwykle wystarczyło wziąć wszystko na zdrowy rozsądek…
    @ Dominik: Nie, zaskórniaki, określane jako fundusz bezpieczeństwa, to pieniądze mające zabezpieczyć Cię na wypadek utraty źródła dochodów. Tracisz pracę i nie musisz iść do Tesco za kasjera, żeby mieć co włożyć do gara, zanim nie znajdziesz czegoś lepszego. Możesz spokojnie poszukać pracy z GODNĄ płacą (a o taką już nie tak łatwo).
    trzy – dwunastokrotność miesięcznych przychodów to nic innego jak to, co zarabiasz w miesiącu przemnożone przez liczbę z przedziału od 3 do 12. Chodzi o to, że jeśli mnożysz przez 3, to po ewentualnej stracie pracy możesz się ze zgromadzonych pieniędzy utrzymać przez 3 miesiące, jeśli mnożysz przez 4, to przez 4 miesiące (podkreślam: po stracie źródła dochodów).

Dodaj komentarz