Czasami zdarza mi się rozmawiać z rodziną, czy znajomymi o różnych sprawach związanych z finansami osobistymi. Mam zdecydowane wrażenie, że jako drobny inwestor jestem jak samotna wyspa w oceanie ludzi zatopionych w kredytach (nie chcę powiedzieć, że sam nie posiadam kredytów). Kiedy mówię o różnych sposobach inwestowania, rozmówcy prawie zawsze patrzą na mnie z pobłażaniem. Ot nieszkodliwy wariat, mający dziwne hobby. Dlatego też za często nie chwalę się swoimi inwestycjami w rozmowach prywatnych. Ale jak już ktoś – zapewne raczej z uprzejmości niż ciekawości – zapyta o co w tym chodzi, mówię co i jak. 99,99% ludzi, którym o tym mówię, puentuje: ja na to nie mam kasy. Na razie zostawmy kwestię, czy to rzeczywiście prawda, że nie mają kasy. Dzisiaj zajmiemy się pytaniem:
Czy inwestowanie małych kwot ma jakikolwiek cel?
Wielu od razu odpowie, że nie. Częściowo jest to racja, bo inwestując 2 PLN, nawet jeśli osiągniesz stopę zwrotu 400%, to posiadana łacznie dycha raczej super Cię nie uszczęśliwi (no chyba, że dwa piwa są w stanie znacząco poprawić Ci nastrój). Ja jednak po raz kolejny daję kilka zdań pod Twoją rozwagę. Dla porządku przyjmijmy, że za małe kwoty uważam przedział od 0,- do 100 PLN.
- Cel inwestycji
Zastanów się, na co oszczędzasz i inwestujesz. Moim ostatecznym celem inwestycji jest osiągnięcie tak zwanej niezależności finansowej, ale Ty nie jesteś mną. Może zbierasz na nową pralkę, zmywarkę, czy kilka mebli. Wiem, że najłatwiej jest wziąć kredyt i spłacać raty, na szczęście są jednak ludzie, którzy jeśli nie muszą brać kredytu – unikają go jak ognia. Możliwe, że nie posiadasz zdolności kredytowej, a jakieś nadwyżki finansowe generujesz. Zbierając i inwestując do 100 PLN co jakiś czas, spokojnie możesz w końcu kupić bez kredytu upragniony sprzęt. - Długość inwestycji
Dość rozważnym rozwiązaniem w obecnym systemie emerytalnym jest oszczędzanie i inwestowanie na emeryturę. Ja do emerytury mam 40 lat i wcale nie wydaje mi się bezsensowne oszczędzanie nawet kilkudziesięcu PLN miesięcznie. W Ameryce znany i bardzo popularny jest przykład listonosza, Scott’a Bauer’a, który odkładał dziennie dolara i wszystko inwestował w fundusz akcji. Po 47 latach posiadał ponad 2 miliony dolarów i emeryturę spędza na prawdę godnie (czego raczej nie mogą powiedzieć o sobie nieposiadajacy oszczędności polscy emeryci). - Efekt psychologiczny
Pięć lat temu sam kupowałem swoje pierwsze jednostki funduszy inwestycyjnych, kwoty nie napiszę bo była śmieszna :) Czy osiągnąłem z tej inwestycji szokujące zyski? Kwotowo to byłoby jakieś 20 PLN :) więc sam oceń. Osiągnąłem jednak dużo większą korzyść niż te dwie dychy – inwestowanie w mojej psychice kojarzy się pozytywnie. To przyjemne skojarzenie pozwoliło mi w roku 2005 i 2006 osiągnąć już całkiem miłe (jak na studenta) zyski, zarówno wyrażone w procentach, jak i w PLN-ach. Ktoś, kto na wakacje 2007 zainwestował w giełdę lub fundusze jakiekolwiek pieniądze, raczej już do inwestowania nie wróci. Alternatywnym sposobem zdobywania pieniędzy jest praca (raz lżejsza, raz cięższa), a w umyśle takiego pechowego inwestora praca jawi się już zapewne jako jedyny uczciwy i bezpieczny sposob zdobywania pieniędzy. Efektem tego będzie harówa do końca dni, brak oszczędności i państwowa “emerytura” (cudzysłów celowy).
Pomyśl teraz sam nad tym co napisałem, zwłaszcza, jeśli Ty też tłumaczysz się faktem, że inwestowanie małych nadwyżek finansowych nie ma sensu. W następnej części przedstawię sposoby na inwestycje pochłaniające niewiele kapitału.
Pozdrawiam.


Czy inwestowanie małych kwot ma sens? Jasne! Jeżeli uda się nimi skutecznie obrócić będzie radocha na całego. Jeżeli je stracimy – nie będzie aż takiego żalu, jak po stracie dziesiątek tysięcy. W każdym z tych przypadków zyskujemy BEZCENNE doświadczenie, które na pewno przyda się, gdy już będzie się posiadało konkretniejsze sumy do zainwestowania.
Masz rację Pawle, ważny jest jeszcze jeden aspekt – łatwiej jest zacząć. Pamiętam, że jak kupowałem swój pierwszy fundusz, to ręce mi drżały, żeby nie kliknąć czegoś niepotrzebnie i nie wpakować się w jakieś koszty. Nie wiedziałem jakie, ale strach mimo to był…z czasem się oswoiłem i teraz robię to już na spokojnie :)
Trudno powiedzieć. Czasem ma sens, a czasem nie ma.
Najlepiej inwestować chyba w swój biznes.