…im więcej mają majątku.
Ostatnia “afera hazardowa” jest chyba w TV tematem nr.1 (pytanie czy aby nie zastępczym?). Piszę “chyba”, bo kolejny raz widzę korzysci z braku telewizora w mieszkaniu (brak kredytu na telewizor, brak ciśnienia na nowszy i większy, błogi spokój, oszczędzone nerwy i pieniądze), wszystkich wiadomości dowiaduję się z sieci. Owszem, afera z jednorękim bandytą w tle też do mnie dotarła, z tego co kojarzę, szykują się w rządzie przetasowania.
Dziś miałem okazję przeczytać o kolejnym “wątku” tego całego rozgardiaszu, portal money.pl wrzucił w sieć dzisiaj artykuł o wiele mówiącym tytule:
“Majątki bohaterów afery hazardowej idą w miliony”
Zacny Pan redaktor lub zacna Pani redaktor, której bądź którego z nazwiska nie wymienię, bo i on sam tego nie czyni, wylicza po kolei co też znani aferzyści posiadają. Najwyżej znajduje się minister Drzewiecki (4,6 mln PLN), dalej prawie każdy bohater głównych wydań “wiadomości” z ostatnich dni jest wymieniony z nazwiska i posiadanych aktywów. Mnie w zasadzie ani nie boli ta afera, ani nie cieszy, gdyż jeśli chodzi o politykę, to wolę być z boku.
Oczywiście, jeśli to wszystko prawda, to gorszy mnie, że przedsiębiorcy zarabiający na hazardzie załatwiają sobie lewe ulgi podatkowe. Co innego, gdybym i ja dostał w stosownej części taką ulgę, w końcu Konstytucja stanowi o naszej równości. Tymczasem ja zapewne dopłacam do budżetu państwa w to miejsce, gdzie jest hazardowa “ulga”, w końcu Policja, urzędy i Służba Zdrowia żyją z czyjejś zrzutki. No ale to zaledwie zdroworozsądkowe domysły, bo nikt takiej małej muszce, jak ja nie przedstawi szczegółowych wyliczeń.
Chciałem jednak o czymś innym. We wspomnianym artykule na samym dole znajduje się kilka wierszy, które wzbudziły moje podejrzenia co do celu napisania tego artykułu. Tak oto w małym niebieskim kwadraciku, zapewne jako kontrast dla czarnych postaci bogaczy – aferzystów, znajduje się notka o majątku pana Kamińskiego, szefa CBA. Jak łatwo się domyślić, jest on biedny jak mysz kościelna, co zresztą nie przeszkadzało mu w wykryciu całej sytuacji.
Taki schemat pojawia się już od dawien dawna, znany był między innymi w literaturze – dobry, aczkolwiek biedny Robin Hood, kontra bogaty i wpływowy Szeryf Nottingham. Nie wiem jak Ty, ale ja w czasie lektury kibicowałem Robin Hoodowi, widać coś jest w psychice człowieka, że ludzi bogatych i wpływowych utożsamia ze sprawcami zła, zaś biedny na pewno musi być prawy i szlachetny, wszak dlatego jest biedny. Prawdopodobnie sprawcą takich uczuć jest zwykła ludzka zazdrość, ale to już temat do psychologa. Wracając do artykułu w money.pl, taki kontrast (bogaci politycy i biedny demaskator ich spisku) przypomina mi schemat działania pewnej partii politycznej. Partii, która w mojej subiektywnej ocenie zajmowała się wyłącznie łapaniem zakamuflowanych komunistów i wykrywaniem kolejnych afer, partii, w rządzie której pierwsze skrzypce zdawał się grać minister sprawiedliwości, a nie minister finansów jak to ma miejsce w normalnym kraju…
Jakoś dziwnie wszystko to zbiega się ze zbliżającą się kampanią wyborczą. Szkoda, że nasze społeczeństwo w większości jednak czuje niechęć do ludzi majętnych, w końcu sam chciałbym się kiedyś do takich zaliczać. Szkoda tym większa, że owa niechęć może znaleźć swoje ujście w wynikach wyborów, wtedy czekają nas kolejne “polowania na czarownice” jako temat zastępczy dla na prawdę ważnych kwestii…
A majątek wspomnianych posłów i artykuł? Nie znalazłem w nim żadnego powiązania z aferą, nigdzie nie jest napisane, że tyle a tyle pieniędzy minister Drzewiecki uzyskał z lobbowania na rzecz lokali parajacych się hazardem, czy z jakiegokolwiek innego nielegalnego źródła. Czy więc celem opublikowania tej wiedzy było zagranie na uczuciach wyborców? Pozostawiam Cię sam na sam z tą kwestią.
Pozdrawiam.
p.s. Zdaję sobie sprawę, że tym wpisem mogłem się komuś narazić, w szczególnosci zwolennikom pewnej opcji politycznej. Pragnę jednak podkreślić raz jeszcze, nie opowiadam się za tym, czy innym składem u sterów kraju, najlepiej świadczy o tym fakt, że przy wyborach do urny wrzucam “pusty głos”.

