No to sobie ponarzekałem na pośredników, podałem też sposoby jak ich ominąć. Nie chcę jednak być źle zrozumiany – taka działalność ma swoich odbiorców, czasami nawet jest bardzo wskazana i pożądana. Musisz sam zdecydować, czy masz czas nadzorować wszystkie swoje inwestycje, a także wziąć pod uwagę jeszcze masę innych czynników. Poniżej kilka wskazówek.
Kiedy lepiej nie inwestować bez pośrednika?
- Pożyczki
Pośrednik bardzo często daje bezpieczeństwo. Tak jest chociażby przy wspomnianych we wcześniejszych wpisach lokatach. Możesz sam udzielać pożyczek bezpośrednio innym pożyczkobiorcom, ale wtedy ryzyko ponosisz Ty sam. Bank daje ci cienkie odsetki, ale gwarantuje, że kasę odda. Kiedy sam udzielasz pożyczki – takiej gwarancji nie ma. Musisz sam ocenić, czy pożyczkobiorca jest godny zaufania, czy nie. Jeśli pożyczysz i się pomylisz – twoja strata. Jak widzisz – na dwoje babka wróżyła. W mojej ocenie warto zainwestować część pieniędzy w pożyczki społecznościowe. Ale to moja prywatna ocena i na wszelki wypadek informuję, że nie chcę ponosić odpowiedzialności za ewentualne, czyjekolwiek straty z inwestycji innych niż moje własne. Na pewno warto Social Lending uzupełnić lokatami i obligacjami (będącymi także formą długu, z którego czerpiesz zysk), ryzyko wszak jest znikome (podobnie jak odsetki :P). Jeśli zechcesz inwestować zęść pieniędzy bezpośrednio u pożyczkobiorców, to moja rada na początek – zaczynaj od małych kwot (najlepiej minimalnych), krótkich okresów pożyczek i lepiej wycofaj się z danego projektu pożyczkowego, jeśli masz jakieś wątpliwości. - Fundusze inwestycyjne
Możesz zrobić sobie własny fundusz inwestujący na Polskiej giełdzie. Jeśli jednak zechcesz czerpać częsć twoich zysków z inwestycji w zagraniczne akcje, to w mojej ocenie fundusz inwestycyjny jest dobrym rozwiązaniem. Mimo wszystkich jego wad, samodzielne inwestowanie w akcje południowoafrykańskie, amerykańskie, czy greckie może nastręczać nie lada problemów. Nawet jeśli znasz język, w którym obsługiwana jest platforma maklerska, istnieje ryzyko, że czegoś nie zrozumiesz, albo zrozumiesz opacznie. Zresztą rachunek maklerski może nie być największym problemem. Większym może być analizowanie sprawozdań finansowych w języku chińskim :P lub po indyjskim, ewentualnie innym. Łatwo sobie wyobrazić, jakie może mieć to skutki dla twoich zaskórniaków. Tu rzeczywiście chyba lepiej zwalić robotę na fundusz i mieć to z głowy, tym bardziej, że na przykład fundusze WIOF czy HSBC, przynajmniej teoretycznie oferują przyzwoite opłaty za zarządzanie (dzięki Garbeeq), a w mBanku można je nabyć bez opłat wstępnych. - Lokaty strukturyzowane
Często oferują dostęp do instrumentów, które dla zwykłego drobnego ciułacza nie są dostępne, chociażby ze względu na cenę. Oferują też dostęp (czasami) do bardzo trudnych instrumentów, mogących dać duże zyski, ale i duże straty. Wskazany jest w takim przypadku jakiś poziom ochrony kapitału – struktury go oferują, nie skreślając szans na zysk. Często można w necie przeczytać, że lepiej samemu inwestować na przykłąd w akcje, niż w struktury oparte o ceny akcji czy indeksów giełdowych, bo to daje większe zyski. Autorzy takich opinii zapewne są wytrawnymi inwestorami (zresztą życzę Nam wszystkim, byśmy takimi byli), ale być może zapominają o jednej rzeczy: struktury z założenia mają być bezpiecznym uzupełnieniem portfela (a czasami uzupełnieniem w nietypowe aktywa). Bezpiecznym w tym sensie, że gwarantują minimalną ilość pieniędzy, jaką na pewno dostaniesz na koniec okresu inwestycji. Oczywiście sam też możesz skonstruować portfel gwarantujący w jakimś okresie dany poziom ochrony kapitału. Zabawy z tym może być jednak sporo. - Nieruchomości
Kiedy kupujesz mieszkanie, dom bądź lokal, na przykład na wynajem, pośrednik jest zobowiązany do uregulowania sytuacji prawnej nieruchomości. Powinien on posiadać ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Dzięki temu, jeśli po latach ujawni się jakiś problem prawny, nie musisz obawiać się że ktoś sięgnie do twojej kieszeni po odszkodowanie. Sprawdzenie zaś samemu może być czasochłonne i problematyczne, szczególnie jeśli stawiasz w temacie pierwsze kroki. Warto więc zrzucić odpowiedzialność za ewentualne wady prawne na pośrednika, kilka procent ceny transakcyjnej to chyba uczciwa cena za spokój. Należy to mieć szczególnie na uwadze przy wspomaganiu inwestycji kredytem. Chyba nie chciałbyś zostać na lodzie, bez nieruchomości i z kredytem, który będziesz spłacać jeszcze przez kilkanaście – kilkadziesiąt lat. - Produkty finansowe / ubezpieczenia
Rynek tych produktów często kryje wiele haczyków pod postacią znanych “gwiazdek”. Dobry i uczciwy pośrednik zwróci twoją uwagę na wszystkie te niebezpieczeństwa, będzie wolał zdobyć twoje zaufanie i perspektywy długiej, owocnej współpracy, zamiast szybkiej, jednorazowej prowizji. Szkopuł w tym, że niezmiernie trudno znaleźć takiego doradcę finansowego czy ubezpieczeniowego. Wskazana duża ostrożność przy wyborze.
Na koniec moja uwaga – to co napisałem w częściach 1 – 3, miało rzucić Ci tylko pewne światło na kwestię pośrednictwa. Nie chciałbym wskazywać, że taka czy inna opcja jest zupełnie zła, czy zupełnie dobra. Po prostu chcę Cię skłonić do myślenia.
Pozdrawiam.


Panie Leszku.
Odnosnie pkt.2, czyli inwestowania w fundusze zagraniczne, to polecam jednak zapoznac sie z zawartoscia prospektu danego fundusze.
Okazuje sie bowiem, ze np. w przpadku WIOF China pobierana jest oplata max. 4.95, czy nawet 5,55% (dla inwestorow instytucjonalnych) i zalezy od okresu utrzymania jednostek uczestnictwa (powyzej 5 lat znika wiekszosc oplat). Ma sie to nijak do informacji umieszczonych na stronach mBanku (polecam zapoznac sie z rozdzialem 7, 8 i w szczegolnosci 12 tegoz prospektu). Ciekawe, czy pracownicy mBanku przejrzeli prospekt, czy tez polegali na jakis ‘broszurach’ dostarczonych przez WIOF.
W przypadku HSBC sytuacja jest jeszcze ciekawsza. Po min. wplacie poczatkowej mozna wywnioskowac, ze zakupic mozna jednostki uczestnictwa typu Y lub YP. Dla tych ostatnich przewidziano:
“[2.8 (3)...]
W przypadku subfunduszy emitujących tytuły uczestnictwa klas J, L i M, R, XP i YP Spółka zarządzająca uprawniona jest również do
Opłaty za wyniki, płatnej rocznie z dołu po zakończeniu każdego okresu dwunastomiesięcznego.
Każdego dnia transakcyjnego będzie naliczana Opłata za wyniki w wysokości 20% (10% w przypadku Global Equity Freestyle, 15% w
przypadku Alpha Vol 2) różnicy pomiędzy zmianą Wartości aktywów netto na tytuł uczestnictwa odpowiedniej klasy subfunduszu od
poprzedniego dnia transakcyjnego (po odliczeniu wszelkich innych opłat i wydatków oraz wyłączeniu skutków subskrypcji i umorzeń) a
prostym dziennym ekwiwalentem współczynnika procentowego określonego w Części 3.2 dla odpowiednich subfunduszy (dalej zwanym
“Współczynnikiem procentowym”), pod warunkiem że w takim dniu transakcyjnym Wartość aktywów netto na Tytuł uczestnictwa
odpowiedniej Klasy subfunduszu jest wyższa niż Minimalny dopuszczalny poziom (zdefiniowany poniżej).
[...]”
To tylko wycinek z prospektu, wiec wiecej szczegolow trzeba odnalezc u zrodla.
Chce tylko zauwazyc, ze informacje podawane na stronach nie musza zawsze odpowiadac temu, co tak naprawde ‘uwazamy’, ze chcemy kupic.
Nie bez znaczenia zreszta mBank wymusza przy zakupie jednostek uczestnictwa o zaznaczenie checkboxa, ze ‘Klient zapoznal sie z prospektem i akceptuje jego warunki’.
Moje male 2,(9) gr.
Dzięki za komentarz i cenne uwagi, szczerze w fundusze WIOF inwestowałem raz i to na początku mojej “przygody z funduszami akcji” (wtedy była hossa i nie czytałem prospektów, żeby się załapać na kolejne procenty), w fundusze HSBC nie inwestowałem nigdy…
Musi Pan / Pani jednak przyznać, że i tak taniej i łatwiej jest podjąć dywersyfikację geograficzną za pomocą funduszu akcji zagranicznych, niż samemu kupując akcje lub kontrakty terminowe na akcje.
I tak, i nie. Zalezy to od nas samych, jak bardzo jestesmy zdeterminowani. Istnieja poza tym profesjonalni brokerzy, ktorzy umozliwiaja inwestowanie na roznych rynkach. Np. firma EuroPacific Capital Petera Schiffa (jednego z nielicznych, ktorzy ostro krytykowali ‘wallstreetowy’ establishment i ostrzegali przed kryzysem).
Jezeli ktos jest swiadom kosztow, jakie pociaga korzystanie z posrednictwa, to zajmie sie tym sam. Szczegolnie, ze poszerza to perspektywy i rozwija nas samych…
No ok, zgadza się, ale szukanie profesjonalnego brokera zajmuje nieco czasu i raczej nie można u niego zainwestować małych kwot, typu 1000 PLN, lub jest to nieopłacalne. No i należy tez mieć na uwadze wszystkich tych, którzy słabo znają angielski lub po prostu nie chcą się bawić w samodzielna analizę spółek.