Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Inwestycja bez pośrednika cz.1

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 03.10.2009 | Skomentuj »

Pośrednikiem być – piękna rzecz. Nie trzeba nic magazynować, nie trzeba ponosić odpowiedzialności. Można za to (wielu powie, że należy) zbierać procent od cudzych pieniędzy, cudzego towaru, produktów czy wynagrodzenia za cudzą pracę. Jasna sprawa – producent zna się na produkcji, klientami zajmuje się pośrednik. Model jest tak powszechny, że dotarł także do naszych portfeli.

Łapka na chciwych klientów

Łapka na chciwych klientów

Jakich wyróżniamy tu pośredników:

  • Bank – pośrednik o wielu mackach, wyciągających nam pieniądze z portfela. Po pierwsze – bank zaciąga dług u klientów posiadających pieniądze. W zamian za to daje jakieś 3-10% (w lepszych czasach – kilka miesięcy temu) odsetek. Taki dług można nazwać inaczej – lokata. Bank zaraz puszcza pieniądze dalej w obieg, udzielając za nie kredytów. Oprocentowanie sięga 100% – mowa o RRSO, przyjmijmy średnio 30%. Łatwo policzyć, że hojny bank, dający 10% odsetek brutto z lokaty, kasując na kredycie, w uproszczeniu 30%, ma 20% zysku z pieniędzy, których nigdy nie posiadał (i przy okazji zarabia 2 razy więcej niż deponent). Osobna bajka o pośrednictwie z bankiem w roli głównej to sprzedaż walut, czy to bezpośrednio, czy zapakowanych w kredyt hipoteczny. Chociaż to bardziej przypomina arbitraż, kupić tanio i jednocześnie zaraz sprzedać gdzie indziej drogo. W każdym razie bank znowu jest górą. Ze stricte bankowych rzeczy to chyba wszystko.
  • Fundusz inwestycyjny – pośrednik w kupowaniu akcji i obligacji, ewentualnie jednostek innych funduszy, polskie fundusze kasują za zainwestowane u nich pieniądze nawet 5%, zagraniczne na szczęście mają więcej honoru i nie zdzierają jak pani kiepskiej reputacji na dziecko… Wszystko to w imię zarządzania naszymi pieniędzmi. Zarządzanie można różnie rozumieć, fundusze przedstawiają to jednak w ten sposób, że ich zarządzający STARANNIE wybiera papiery, w które zainwestować. Staranność wyboru łatwo zdemaskować – sprawozdania funduszy pokazują, że nieraz w posiadaniu funduszu jest 100 i więcej walorów. To tak jak ze starannym wybieraniem alkoholi na imprezę – jak wybierzesz 5-10 trunków, jest szansa, że zrobiłeś to rzetelnie, biorąc jakieś tam kryteria pod uwagę. Ale jak kupisz sto różnych flaszek na imprezkę, to wątpię, że chociaż z grubsza zerkniesz na etykiety. Można powiedzieć, że zarządzający ma czas, żeby się zastanowić co wybrać. Niestety – nie ma czasu – wpływają pieniądze od klienta, więc trzeba “w coś” zainwestować, bo konkurencja może wyprzedzić i wtedy klient zwieje. A nuż dobrze trafi, jeśli nie, to ma jeszcze 99 innych walorów, mających szanse na zwyżki. No i najważniejsze – kasuje 5% w skali roku bez względu na wyniki… Jeszcze lepsi są zarządzający “funduszami funduszy”, kupują oni “starannie wybrane jednostki innych funduszy”. Czyli taki staranny fundusz funduszy kupując pobiera swoją prowizję, a fundusz kupowany pobiera drugą prowizję. Jeden wybiera byle jak inne fundusze, a drugi wybiera byle jak akcje. Oba kasują kilka procent, czyli łącznie nawet do 10% co roku, bez gwarancji, że cokolwiek zarobią…
  • Towarzystwa ubezpieczeniowe – z tego co mi wiadomo, najbardziej słono sobie życzą za pośrednictwo w zakupie funduszy albo za kupowanie obligacji i opcji w ramach polis strukturyzowanych (chociaż trzeba powiedzieć, że pewien znany bank zapewne kasuje więcej, wszak znany jest między innymi ze słabych produktów strukturyzowanych). O ile przy strukturze mamy jakąś gwarancję, że dostaniemy XX% kapitału z powrotem w najczarniejszym scenariuszu, o tyle przy polisach inwestycyjnych polegających na kupowaniu jednostek funduszy inwestycyjnych pewne że zyskamy, lub stracimy :P.

Pewnie można by jeszcze kogoś wciągnąć na czarną listę pośredników, ale nie o to chodzi. Chcę Ci uzmysłowić, że można pośredników omijać i wychodzić na tym dużo lepiej. Jasne, że jak ktoś nie chce się sam bawić w giełdę, to niech lepiej wpłaca na fundusz, unit linka czy strukturę. Lepiej zainwestować, choćby nie najlepiej, zamiast przehulać zaskórniaki. Jeśli Ty jesteś tym drugim “ktosiem”, który jednak poświęci trochę pracy w celu ominięcia pośredników, zapraszam do lektury kolejnego posta.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Brak komentarzy do "Inwestycja bez pośrednika cz.1"

Dodaj komentarz