Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Gospodarka

Zaróbmy jeszcze więcej (2) Hiszpania

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Gospodarka, Świat dnia 14.06.2010 | Komentarze (3) »

Kryzys i zapaść na rynku nieruchomości, jaką mieliśmy okazję niedawno obserwować, nie dotknęła zbyt mocno Polski. Muszę przyznać, że sam patrzyłem na temat głównie przez pryzmat tego, co działo się na krajowym rynku nieruchomości. A nie było to nic strasznego, ja określiłbym to jako zbliżenie cen nieruchomości do normalniejszych poziomów. Po prostu trochę staniały, nie aż tak, że od razu dla większości ludzi zakup mieszkania stał się dostępny, ani tym bardziej nie aż tak, jak na przykład w Detroit.

Co więcej, muszę przyznać, że bliższe szczegóły bańki nieruchomościowej w Hiszpanii nie były mi w ogóle znane. A to, co tam się działo (o ile obraz przedstawiony w filmie “Zaróbmy jeszcze więcej” jest prawdziwy), to była bańka spekulacyjna pełną gębą!

Czytaj dalszą część »

Wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie i ogromnych skutkach

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 10.06.2010 | Komentarze (27) »

Sprawę katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej można przedstawić na wiele sposobów. Dziś, chciałbym pokazać wyciek ropy na platformie Deepwater Horizon jako przykład HILPE – high impact, low probability event, wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie i ogromnych skutkach.

Otóż, istnieją przesłanki wskazujące, że wyciekowi ropy mógłby zapobiec wyłącznik akustyczny, który w razie katastrofy jest w stanie zdalnie zamknąć przepływ ropy w szybie. Taki wyłącznik kosztuje około $500 000. Tyle pieniędzy oszczędził BP.

Od czasu katastrofy kapitalizacja rynkowa zmniejszyła się o około $90-$100 mld, rentowności obligacji BP osiągają poziom śmieciowy, ceny rocznych CDS osiągnęły dziś poziom 734 punktów, pojawiają się pierwsze analizy wskazujące na kilkadziesiąt miliardów USD kosztów, które BP ma ponieść z związku z katastrofą, Matt Simmons sugeruje, że BP w okresie kilku najbliższych tygodni ogłosi upadłość.

Dziś wiemy, że BP podjęło złą decyzję. Można ją rozpatrzeć w kategoriach inwestycyjnych: strata/zysk. W tym konkretnym przypadku stosunek ten wynosi około 200 00 do 1. Mam nadzieję, że nikt z czytelników nie operuje w swoich inwestycjach przy podobnym stosunku strata/zysk.

Z HILPE są dwa kluczowe problemy. Po pierwsze, ludzki umysł ma skłonność do ignorowania scenariuszy o małym prawdopodobieństwie, zarówno w sferze intelektualnej jak w sferze praktycznych działań. Klasycznym przykładem, są wyśmiewane przez przeróżnych absolwentów Uniwersytetu Youtube badania nad orbitami komet i meteorytów. Zderzenie tych ciał z Ziemią jest bardzo małe prawdopodobne. Koszty takiego wydarzenia, na przykład zniszczenie cywilizacji ludzkiej, sprawiają jednak, że stosunek koszty/zyski takich programów badawczych są zupełnie racjonalne.

Drugim problemem jest to, że wolny rynek, czy raczej system gospodarczy uchodzący obecnie za wolny rynek, nie stwarza impulsów do racjonalnego traktowania HILPE, to jest traktowania ich zgodnie z rachunkiem koszty/zyski (w znaczeniu: straty, których się uniknie) pomnożone przez prawdopodobieństwo a nie koszty/prawdopodobieństwo. To przecież logika ‘imperatywu kwartalnych wyników finansowych’ sprawiła, że BP podjął takie a nie inne decyzje. Tym bardziej, że inni operatorzy platform wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej używają akustycznych wyłączników.

Znaczenie tego problemu dla dyskusji o polityce regulacyjnej, a więc dla polityki gospodarczej najlepiej przedstawił Kenneth Rogoff, który napisał: Podstawowe problemy złożonych systemów, technologii i regulacji rozciągają się na wiele sfer nowoczesnego życia. Nanotechnologia i zdolność do tworzenia sztucznego życia niosą ze sobą olbrzymi potencjał dla ludzkości oferując nowe materiały, lekarstwa i techniki medyczne. Jednak, w przypadku tych wszystkich fascynujących technologii jest niewiarygodnie trudno znaleźć równowagę pomiędzy oferowanymi przez nie innowacjami a niewielkim ryzykiem bardzo dużych katastrof, które mogą się z nimi wiązać.

Ekonomia uczy nas, że gdy istnieje duża niepewność co do prawdopodobieństwa katastrofy to poleganie na mechanizmie cenowym w celu wygenerowania właściwych bodźców może być niebezpieczne. Niestety, ekonomiści wiedzą jeszcze mniej o tym jak stworzyć reżim regulacyjny dla złożonych systemów z permanentnie ewoluującym ryzykiem, jak stworzyć elastyczne instytucje regulacyjne. Dopóki to zagadnienie nie zostanie lepiej zrozumiane, będziemy skazani na życie w świecie, w którym regulacje są albo zbyt ostre albo zbyt łagodne.

Czytaj dalszą część »

Co sugeruje zachowanie ECRI?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 08.06.2010 | Komentarze (8) »

Dwóch cenionych przeze mnie analityków, David Rosenberg i Albert Edwards, zwróciło uwagę na zachowanie wskaźnika ECRI publikowanego przez niezależną firmę badawczą Economic Cycle Research Institute.

ECRI jest wskaźnikiem wyprzedzającym, w taki sposób został zaprojektowany. Publikowany jest co tydzień. ECRI śledzi zachowanie ponad 100 różnych wskaźników (od cen surowców po zatrudnienie w przemyśle) i na tej podstawie tworzy indeks wyprzedzający cykl ekonomiczny. Jedną z zalet ECRI jest bez wątpienia uwzględnianie ważnej roli czynników monetarnych (podaży pieniądza) w kreowaniu cykli gospodarczych i finansowych (zmiany na rynku kredytowym).

Otóż, problem z ECRI polega na tym, że spada w tempie niespotykanym w historii, nawet w czasie ostatniego kryzysu finansowego. ECRI jest w tej chwili na poziomie z początku czerwca 2009 (S&P znajdował się wtedy na poziomie 950 punktów) – jednak tym razem ECRI gwałtownie spada a nie rośnie. Tempo spadku ECRI dobrze pokazuje poniższy wykres przedstawiający 33-tygodniową (dlaczego akurat 33-tygodniową?) zmianę indeksu:

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

Po osiągnięciu szczytu w październiku, ECRI zaczął spadać i w tej chwili zaledwie kilka punktów bazowych dzieli go od przebicia poziomu zerowego:

Czytaj dalszą część »

Czy banki centralne będą sprzedawać euro?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 07.06.2010 | Komentarze (16) »

Obserwowanie rynkowych emocji jest fascynującym zajęciem. Niemal ten sam rynkowy tłum, który półtora roku temu krzyczał o upadku dolara teraz krzyczy o końcu euro. Historia niemal dosłownie się powtarza. Kilka lat temu irańska zapowiedź odejścia od rozliczania transakcji sprzedaży ropy naftowej w dolarach wzmocniła przekonanie o upadku dolara i zainspirowała dziesiątki teorii spiskowych, w większość z izraelskim atakiem na Iran w tle. Ostatnio, na stronie internetowej państwowej irańskiej Press TV pojawiła się informacja o tym, że Iran ma zamiar zamienić 45 mld rezerw denominowanych w euro na aktywa dolarowe i złoto (informacja nie została potwierdzona przez żadne oficjalne źródła).

Rozpaleni emocjami obserwatorzy zapominają o pięknie ekonomii, w której każde równanie ma dwie strony. Drugą stroną fiskalnych problemów strefy euro, które są przyczyną załamania się kursu euro jest wzrost konkurencyjności eksportu państw EMU wskutek spadku notowań wspólnej waluty. O tej stronie równania pamiętają władze monetarne w USA a przede wszystkim władze opartych na eksporcie gospodarek azjatyckich, w tych chińskiej, które przecież stosują oficjalny lub nieoficjalny peg walut narodowych z dolarem.

Oznacza to, że na przykład władze w Pekinie podwójnie odczuwają europejski kryzys fiskalny. Z jednej strony spada wartość ich rezerw walutowych wskutek spadku kursu euro. Z drugiej strony zmniejsza się konkurencyjność chińskiego eksportu na rynku międzynarodowym. Nie muszę dodawać, że paniczna wyprzedaż aktywów denominowanych w euro spotęgowałaby obydwa problemy.

Dlatego nie może dziwić fakt, że gdy Reuters zapytał najważniejsze banki centralne (Japonii, Indii, Brazylii i Korei Południowej) czy zamierzają zmienić politykę lokowania rezerw walutowych to przedstawiciele tych instytucji odpowiedzieli, że nie planują takiej zmiany a jako jeden z powodów podali fakt, że ich aktywa są zbyt duże by przemieszczać je bez wpływania na rynki finansowe. Także chińskie władze monetarne stwierdziły, że pozostaną przy polityce dywersyfikacji rezerw walutowych.

Czytaj dalszą część »

Czy Singapur jest jednym z najbardziej zadłużonych państw świata?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 06.06.2010 | Komentarze (9) »

Puls Biznesu podał ‘parszywą dwunastkę’ najbardziej zadłużonych państw świata, o których napisał między innymi: siedzą po uszy w długach, a mimo to ciągle zaciągają następne. Inwestorzy, którzy niegdyś im zaufali, teraz drżą, żeby nie przestali płacić. Artykuł podsumowuje lista dwunastu najbardziej zadłużonych państw, według wskaźnika dług publiczny brutto do PKB, a w niej, na szóstym miejscu, nasz dobry znajomy – Singapur, z wynikiem 117,6%.

Pomyślałem, że to odpowiedni moment by przypomnieć, że dla niektórych państw podawanie wartości długu publicznego brutto albo wskaźnika długu publicznego brutto do PKB nie ma najmniejszego sensu. Każdy inwestor obudzony w środku nocy powinien wymienić dwa takie państwa: Norwegia i Singapur, choć zapewne jest ich więcej.

To prawda, że Singapur ma, a raczej miał, około 117% PKB długu publicznego. Zewnętrzny dług publiczny wynosi zero. Singapurski rząd winny jest pieniądze tylko swoim obywatelom. Ale to naturalnie nie wszystko. Singapurski rząd posiada aktywa finansowe przewyższające dług publiczny brutto – to efekt prowadzonej od wielu lat polityki nadwyżek budżetowych.

Czytaj dalszą część »

Indeks Wolności Gospodarczej fabryką fascynujących korelacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 06.06.2010 | Komentarze (3) »

Kilka dni temu rozważałem w jakim stopniu Indeks Wolności Gospodarczej (HFI) tworzony przez Heritage Foundation mierzy wolność gospodarczą w potocznym rozumieniu tego terminu. Okazało się, że najważniejsze elementy rankingu wolności gospodarczej kwantyfikują efektywność administracji rządowych – co z jednej strony tłumaczy dlaczego na czele rankingu są bogate, rozwinięte państwa (mają efektywne instytucje biurokratyczne) a z drugiej wyjaśnia dlaczego czołówkę zestawienia okupują państwa nie kojarzące się z wolnością gospodarczą, na przykład Dania czy Kanada.

Postanowiłem przez chwilę ‘pobawić się’ danymi. Okazało się, że Heritage Freedom Index (Index of Economic Freedom) jest kopalnią fascynujących korelacji lub ich braku. Weźmy pierwszą z brzegu korelację pomiędzy punktacją HFI a PKB per capita dla całej puli państw: oszałamiające 0,07. Czytelnicy mogą sobie oczywiście zapamiętać tę liczbę w celu wyprowadzania z równowagi zwolenników tezy o tym, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt (tezy sensownej i intuicyjnej), trzeba jednak pamiętać, że badawcza wartość tej korelacji zmierza do zera. Powodów jest wiele: od zniewolonych gospodarczo bogatych państw naftowych po konstatacje, że HFI mierzy wolność gospodarczą w ostatnim czasie a PKB per capita jest wynikiem procesów trwających dekady czy stulecia.

Dlatego w swojej analizie skupiłem się tylko i wyłącznie na państwach OECD, co więcej, zrobiłem także analizę dla państw OECD bez rynków wschodzących (odrzuciłem Czechy, Meksyk, Polskę, Słowację, Turcję i Węgry) a więc tylko dla najbogatszych z najbogatszych państw. Miłośnicy liczb znajdą dużo radości w analizie tej macierzy korelacji dla państw OECD. Wskaźniki zaznaczone niebieskim kolorem to realne wskaźniki gospodarcze z oficjalnych statystyk OECD:

macierz korelacji dla OECD

Proszę zwrócić uwagę, że także w państwach OECD nie ma korelacji pomiędzy wynikiem HFI a wolnością fiskalną i poziomem wydatków rządowych. Istnieje natomiast silna pozytywna korelacja pomiędzy rezultatem w HFI a prawami własności i wolnością od korupcji. Niska pozytywna korelacja pomiędzy wynikiem w HFI a wolnością handlu międzynarodowego to najprawdopodobniej efekt Unii Europejskiej. Warto zauważyć, że w dla rozwiniętych państw OECD korelacja pomiędzy HFI z wolnością fiskalną i wydatkami rządowymi jest pozytywna i różna od zera (odpowiednio: 0,26 i 0,46)

Czytaj dalszą część »

Dlaczego efektywność biurokracji nazywa się wolnością gospodarczą?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 01.06.2010 | Komentarze (29) »

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Efektywność biurokracji państwowych jest pozytywne skorelowana z poziomem rozwoju gospodarczego. Jeśli więc skonstruuje się indeks wolności gospodarczej tak by mierzył po części wolność gospodarczą a po części efektywność biurokracji rządowej, przy czym pozycja w indeksie determinowana będzie przez czynniki mierzące efektywność instytucji biurokratycznych, to będzie można we wszystkich mediach pokazywać, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt. Na taki właśnie, genialny w swej prostocie, koncept wpadła Heritage Foundation i stworzyła Freedom Index.

Niestety, popełniła błąd – udostępniła metodologie liczenia indeksu. Wykorzystał to bloger StatsGuy, który w tekście na Baseline Scenario pokazał co naprawdę mierzy Heritage Freedom Index (HFI). Postaram się przybliżyć główne myśli tego fenomenalnego tekstu.

Co ciekawe, już samo spojrzenie na czołówkę rankingu powinno włączyć żółte światło ostrzegawcze u każdego rozsądnego człowieka. Ranking otwiera Hong Kong – tu nie ma niespodzianki, na drugim miejscu znajduje się Singapur – państwo, w którym rząd kontroluje 85% rynku mieszkaniowego (tyle obywateli Singapuru mieszka w domach zbudowanych i zarządzanych przez singapurski rząd), potem zaczynają się niespodzianki. Kanada, ta właśnie ‘socjalistyczna’ Kanada znajduje się na miejscu siódmym, przed USA, Chile i Estonią. Na miejscu dziewiątym znajduje się Dania – państwo, w której wydatki rządowe wynoszą ponad 50% PKB (licząc udział podatków w PKB). Powtórzę to: państwo, w którym rząd odpowiada za ponad połowę gospodarki znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej wolnych gospodarek na świecie. Jak to możliwe?

To proste: HFI zbudowany jest z 10 subindeksów, które mierzą:

  • wolność biznesu
  • wolność handlu międzynarodowego
  • wolność podatkową
  • wydatki rządowe
  • wolność monetarną
  • wolność inwestowania
  • wolność sektora finansów
  • prawa własności
  • wolność od korupcji
  • wolność rynku pracy

Kluczem do zrozumienia tego jak działa Indeks Wolności Gospodarczej będzie macierz korelacji pomiędzy poszczególnych subindeksami.

Za StatsGuy

Za StatsGuy

Dwa fakty stają się jasne. Subindeksy ‘wolność podatkowa’ i ‘wydatki rządowe’ nie są skorelowane z wynikami Indeksu Wolności Gospodarczej, ich korelacja z innymi wskaźnikami poza samymi sobą jest niska i raczej negatywna. Pełnią w HFI rolę ozdobników broniących neoliberalnej narracji. To dlatego wiele państw o bardzo dużym udziale rządu w gospodarce i wysokich podatkach znajduje się w czołówce rankingu. Nie mam nic przeciwko temu – nie widzę sprzeczności pomiędzy wolnością gospodarczą a aktywnym w gospodarce rządem. Problem polega na tym, że twórcy indeksy i Ci, którzy się na niego powołują mają chyba przeciwną opinię.

Czytaj dalszą część »

Co nas motywuje?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 31.05.2010 | Komentarze (14) »

Wydaje się, że jeśli przedsiębiorstwo zaoferuje nagrodę finansową za szybkie lub bezbłędne wykonanie jakiegoś zadania to zmotywuje pracowników do bardziej efektywnej pracy. W gruncie rzeczy, zdecydowana większość systemów motywacyjnych w biznesie opiera się na regule kija i marchewki, przy czym im wyższą pozycję pracownik zajmuje w hierarchii przedsiębiorstwa tym większa jest marchewka. Warto przy tym zauważyć, że wysoka pozycja w przedsiębiorstwie na ogół wiąże się z koniecznością wykonywania niestandardowych działań, często wymagających kreatywnego myślenia i poszukiwania rozwiązań na peryferiach potencjalnego obszaru poszukiwań.

Z całą pewnością więc, wielu czytelników zdziwi fakt, że od kilkudziesięciu lat psychologia, ekonomia i socjologia zgromadziły poważne dowody, oparte na wielokrotnie powtarzanych eksperymentach badawczych, wskazujące, że w przypadku kreatywnych zadań wymagających używania zdolności kognitywnych tradycyjne mechanizmy motywacyjne oparte na marchewce (zrób to a dostaniesz to) nie tylko nie podnoszą wydajności ale mogą ją obniżać.

W eksperymentach, w których uczestnicy musieli wykonywać różne zadania, grupy, którym zaoferowano najwyższe motywacje finansowe nie radziły sobie lepiej niż grupy, którym zaoferowano niższe bonusy, często radziły sobie gorzej, gdy zadanie, które miały do wykonania wymagało niestandardowych umiejętności czy kreatywnego myślenia. W interesujący sposób opowiada o tych eksperymentach Daniel Pink, który zastanawia się skąd się bierze tak wielki rozdźwięk pomiędzy tym co wiedzą naukowcy a tym co robią managerowie:

Tutaj znajduje się obszerne streszczenie prezentacji Daniela Pinka urozmaicone przez rysownika, który gwarantuje, że oglądający nie zapomną o głównych punktach wykładu:

Czytaj dalszą część »

Rynek nie wyjaśnia wszystkiego: sport pod Wawelem

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 30.05.2010 | Komentarze (48) »

Mieszkam w centrum Krakowa więc często wybieram się na spacery w pobliże Wawelu. Od dobrych kilku lat zagospodarowanie terenu w tej okolicy budziło moje największe zdziwienie, któremu wreszcie postanowiłem dać upust.

Otóż, dokładnie pomiędzy Sheratonem a Wzgórzem Wawelskim, na Placu na Groblach, znajduje się boisko sportowe jakiegoś podrzędnego klubu sportowego (Międzyszkolny Ośrodek Sportowy). To nie jedyne boisko sportowe w pobliżu Wawelu – z drugiej strony Wawelu, przy moście Grunwaldzkim znajduje się kolejne boisko sportowe co można zobaczyć na poniższym rysunku z Google Maps:

Za Google Maps

Za Google Maps

Pod boiskiem sportowym na Placu na Groblach zbudowano co prawda, największy w Krakowie parking podziemny ale w żaden sposób nie wyjaśnia to dlaczego na absolutnie najlepszych, i zapewne najdroższych, lokalizacjach w Krakowie istnieją boiska sportowe. Pytanie jest tym bardziej zasadne, że tereny te są ogrodzone i praktycznie niedostępne dla przeciętnego człowieka – nie pełnią więc tej funkcji urbanistycznej co tereny zielone czy parki (Błonia albo Planty w Krakowie).

Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: Singapur – liberalny raj?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 29.05.2010 | Komentarze (42) »

W tekście o polityce gospodarczej Chile napisałem, że po uwolnieniu rozumu z pęt ideologicznego zacietrzewienia świat staje się dużo ciekawszy, barwniejszy, obok białego i czarnego pojawiają się tysiące kolorów. Tak właśnie stanie się gdy ktoś zada sobie trud by zdobyć więcej informacji o systemie gospodarczym Singapuru – państwa niemalże niesionego na sztandarze liberalizmu gospodarczego.

Zebrałem więc kilkanaście faktów, które uczciwie ostrzegam, mogą okazać się dewastujące dla wielu osób wierzących w singapurski, liberalny cud gospodarczy. Nie zamierzam bynajmniej udowadniać, że Singapur to państwo etatystyczne, anty-liberalne ponieważ nim nie jest. W wielu dziedzinach, na przykład w handlu międzynarodowym, prawie inwestycyjnym, częściowo w prawie pracy, Singapur rzeczywiście kroczy w awangardzie liberalnego podejścia do gospodarki. Wybiórczo zebrane przeze mnie fakty pokazują drugą stronę singapurskiej modelu gospodarczego – stronę, o której niewiele się niestety pisze.

Proszę zauważyć, że nawet nie poruszyłem kwestii kierowanego przez Bank Centralny kursu walutowego oraz sterowanej przez rząd polityki przemysłowej (industrial policy), która podobnie jak na Tajwanie czy w Korei Południowej leżała u źródeł rozwoju gospodarczego Azjatyckich Tygrysów. Obydwie te polityki są naturalnie kompletnym zaprzeczeniem wolnorynkowego modelu gospodarczego.

Zebrane przeze mnie fakty pokazują, że kluczem do dobrobytu nie jest ‘mały rząd’ lecz ‘efektywny rząd’. To jednak temat na zupełnie nowy wpis. Zapraszam do lektury:

Osiemdziesiąt procent populacji Singapuru mieszka w mieszkaniach zbudowanych i zarządzanych przez Housing and Development Board – agencję Ministerstwa Rozwoju Narodowego odpowiedzialną za zarządzanie mieszkaniami komunalnymi (public housing). Aż 95% z nich jest właścicielami mieszkania – to efekt prowadzonej od lat 60’ polityki zwiększania odsetku ludzi mieszkających w swoich mieszkaniach, której efektem jest jeden z najwyższych wskaźników home owneship w Singapurze.

HDB decyduje między innymi o etnicznym i majątkowym składzie poszczególnych budynków i osiedli dbając o to by nie tworzyły się etniczne lub dochodowe getta. Warto podkreślić, że Singapurczycy nie są właścicielami swoich mieszkań z punktu widzenia Europejczyków. Umowa z HDB przewiduje 99-letni wynajem.

Składka na singapurski odpowiednik ZUS, w całości kontrolowany przez państwo i zarządzany przez państwowych urzędników, Central Provident Fund, wynosi obecnie 34,5%, z czego od 6% do 8% trafia na Fundusz Medyczny (Medisave). Udział w systemie emerytalnym zarządzanym przez agencję Ministerstwa Pracy jest obowiązkowy. System istnieje od 1955 roku. Warto podkreślić, że system działa na zasadzie indywidualnych rachunków, co dotyczy także Funduszu Medycznego.

System ochrony zdrowia w Singapurze opiera się na obowiązkowych powszechnych ubezpieczeniach zdrowotnych (Medisave) wspieranych przez narodowy system ubezpieczeń od ciężkich chorób (Medishield) i dotacjach singapurskiego rządu. Z 23 szpitali w Singapurze – 13 jest prywatnych a 10 publicznych. Tym co wyróżnia singapurski system ochrony zdrowia od innych systemów publicznych jest umożliwienia w jego ramach konkurencji pomiędzy sektorem prywatnym i publicznym oraz położenie nacisku na indywidualny charakter wydatków medycznych.

Zagraniczne banki mogą przyjmować depozyty od mieszkańców Singapuru dopiero od 1999 roku. Do tego czasu detaliczny sektor bankowy w Singapurze był praktycznie zamknięty dla zagranicznej konkurencji. Zaledwie siedem zagranicznych banków operuje w ramach licencji Qualifying Full Bank pozwalającej na prowadzenie pełnego spektrum operacji bankowych.

Czytaj dalszą część »

Strona 3 z 20«12345»1020...Ostatnia »