Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Gospodarka

Korporacje mają się świetnie. Co z gospodarką?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 09.08.2010 | Komentarze (13) »

Na blogu, którego ostatnio dodałem do śledzonych (już za samą nazwę mógłbym to zrobić – Department of Numbers brzmi świetnie) pojawiły się wykresy pokazujące zmianę udziału poszczególnych typów podatków w amerykańskim PKB. Co się okazało? Po pierwsze, poziom federalnego opodatkowania w USA znajduje się w tej chwili na poziomie z początku lat 50’. To by był mój komentarz w sprawie ‘pełzającego socjalizmu’ w USA. 

Po drugie, okazuje się, że ostatnim półwieczu gwałtownie spadł udział podatków korporacyjnych jako odsetek PKB. Wzrósł natomiast udział podatków od dochodów osobistych i podatków na ubezpieczenie społeczne. Nie muszę dodawać, że ten ostatni typ podatku jest wyraźnie regresywny – biedniejsi ludzie płacą większą część swoich dochodów na składkę emerytalna niż bogatsi.

Zrobiłem więc wykres udziału dochodów z CIT w PKB by skupić się na tym jednym zagadnieniu. Dane pochodzą z Tax Policy Center.

Za Tax Policy Center
Za Tax Policy Center

Być może czytelnicy zastanawiają się więc co się działo z zyskami korporacji po podatkach. Być może mniejszy udział podatków korporacyjnych w PKB to efekt mniejszego udziału zysków przedsiębiorstw w dochodzie narodowym. Nic z tych rzeczy:

Czytaj dalszą część »

Epifania fiskalna

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 07.08.2010 | Komentarze (20) »

A zdarzyło się pewnego dnia, że zwolennik obniżania podatków (ZOP) spotkał na swej drodze rzewnie płaczącego byłego premiera pewnego europejskiego państwa. Zapytał więc ZOP premiera dlaczego tak płacze.

Płaczę ponieważ doprowadziłem swoje państwo do upadku – odpowiedział premier

Nie obniżałeś podatków? – zapytał ZOP

Nie, stymulowałem gospodarkę za pomocą bodźca w postaci zwiększonych wydatków budżetowych.

Ty głupcze! Dlaczego postąpiłeś tak nierozsądnie?

Cóż, moi doradcy powiedzieli mi, że za recesję odpowiada spadek zagregowanego popytu i by uratować kraj rząd powinien zwiększyć swoje wydatki. W ten sposób stworzy popyt, który pomoże gospodarce.

A skąd rząd miał wziąć pieniądze na te zwiększone wydatki? Chyba nie podwyższyłeś podatków?

Skądże znowu, i ja wiem, że miałoby to fatalne konsekwencje w czasie recesji. Bodziec fiskalny rząd finansował długiem.

Ach tak, pożyczyłeś więc pieniądze by sfinansować dodatkową konsumpcję. Dobrze rozumiem?

W rzeczy samej.

A co z tymi pożyczonymi pieniędzmi?

Płaciłem od nich odsetki.

Odsetki, które powiększały wydatki rządowe w przyszłości, tak?

W rzeczy samej.

A czy długu, który zaciągnąłeś nie musiałeś kiedyś spłacić?

Oczywiście, że musiałem.

Skąd miałbyś wziąć pieniądze na spłatę tego długu?

Planowałem podnieść podatki.

A czy zdajesz sobie sprawę nierozsądny człowieku, że podatki te zmniejszą rozporządzalne dochody społeczeństwa w przyszłości a więc obniżą konsumpcję w przyszłości? Czy nikt nie opowiedział Ci o teorii racjonalnych oczekiwań zgodnie, z którą już wtedy gdy wprowadziłeś bodziec fiskalny ludzie zrozumieli, że w przyszłości będziesz musiał podnieść podatki by spłacić zaciągnięty dług? Musieli więc dostosować swoje wydatki konsumpcyjne o oczekiwany w przyszłości spadek rozporządzalnych dochodów.

Eureka! A więc cały ten bodziec fiskalny nic nie zmienił! Cóż więc powinienem zrobić?

Obniżyć podatki!

Udał się więc zwolennik obniżania podatków do swojego domu, a w drodze ukazał się mu duch Johna Maynarda Keynesa. Zwolennik obniżania podatków wydobył z pochwy krzywą Laffera lecz ducha Keynesa powiedział:

Czytaj dalszą część »

Trzy w jednym: 07.08.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 07.08.2010 | Komentarze (35) »

Inauguruję nową serię na blogu. Trzy w jednym to wpisy, w których poruszał będę trzy interesujące, moim zdaniem naturalnie, kwestie i odsyłał czytelników do dalszej lektury. Będzie więc to jakiś byt pośredni pomiędzy tradycyjnym tekstem a serią Do przeczytania, która będzie oczywiście kontynuowana. Wszelkie uwagi w tej sprawie bardzo mile widziane.

David Stockman, dyrektor Office of Management and Budget za prezydentury Reagana opisuje cztery błędy republikańskich administracji, które doprowadziły do pogorszenia sytuacji ekonomicznej w USA. Zaczyna od odejścia od wymienialności dolara na złoto i zwraca uwagę, że pośrednio otworzyło to drogę do trwałej nierównowagi w bilansie handlowym USA. Następnie zwraca uwagę na wzrost długu publicznego, podkreślając rolę niesamofinansujących się cięć podatkowych za czasów Reagana i Busha. Trzecim błędem było pozwolenie na bezproduktywną ekspansję sektora usług finansowych. W tym przypadku zwraca uwagę na ekspansję monetarną i deregulacje. Wreszcie, Stockman podkreśla zapaść realnej gospodarki, przede wszystkim sektora produkcyjnego.

Warty zapamiętania fakt, ze tekstu Stockmana: w czasie ostatniej bańki spekulacyjnej w latach 2002-2006, 1% najbogatszych Amerykanów otrzymał 2/3 całego wzrostu dochodu narodowego w tym okresie. 90% najbiedniejszych Amerykanów otrzymało 12% ‘owoców’ ekspansji z lat 2002-2006. Doprawdy, zadziwiają mnie amerykańscy komentatorzy krytykujący rosyjski model gospodarczy za oligarchiczną strukturę gospodarki.

Wielu czytelników zastanawia się co takiego groźnego jest w deflacji. Paul Krugman stara się odpowiedzieć na to pytanie. W skrócie, deflacja jest groźna ponieważ:

  • zmniejsza skłonność do konsumpcji i inwestycji
  • pogarsza relatywną sytuację dłużników, co jest tym bardziej niebezpieczne im większy jest ogólny poziom długu
  • lepkość pensji sprawia, że bardzo trudno w deflacyjnym środowisku obniżać płace minimalne (co jest konieczne by zachować rentowność) co utrudnia działanie mechanizmów dostosowawczych w gospodarce przynajmniej do momentu, w którym bezrobocie jest na tyle wysokie, że ‘odkleja’ nominalne wynagrodzenia

    Czytaj dalszą część »

Czy karty cywilizacyjnego rozwoju rozdano 500 lat temu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 06.08.2010 | Komentarze (6) »

Diego Comin, William Easterly i  Erick Gong opublikowali fascynujące badania, w których sprawdzili czy poziom technologicznego rozwoju w roku 1000 AC, 0 AD i 1500 AD determinuje stan cywilizacyjnego rozwoju obecnie. Jako miarę obecnego rozwoju zastosowali PKB per capita.

Co się okazało? Poziom rozwoju technologicznego w 1500 AD jest bardzo silnie skorelowany z poziomem dochodu per capita obecnie. Easterly podaje, że zgodnie ze statystycznymi rezultatami badań aż 78% różnicy w dochodach pomiędzy Europą a Afryką Subsaharyjską jest wyjaśnione różnicą w technologicznym zaawansowaniu 500 lat temu. Innymi słowy, 4/5 różnicy w dobrobycie pomiędzy tymi regionami ma swoje źródło w okresie poprzedzającym kolonializm i niewolnictwo. To może nie są najbardziej poprawne politycznie wnioski, z całą pewnością są interesujące.

Poniższy wykres przedstawia korelację pomiędzy rozwojem technologicznym w 1500 AD a poziomem dochodów per capita obecnie. Proszę zwrócić uwagę, że poziom zaawansowanie technologicznego w 1500 AD jest dostosowany o migrację – wiele regionów (Ameryka Północna, Australia) o niskim rozwoju technologicznym w 1500 AD zostało zasiedlonych przez osadników pochodzących z regionów o zaawansowanej technologii.

Za Diego Comin, William Easterly i  Erick Gong

Za Diego Comin, William Easterly i Erick Gong

Wyniki statystyczne wspomnianych badań można zinterpretować jeszcze inaczej. Gdyby państwo o poziomie technologicznym 0 w 1500 AD (w skali 0-1, gdzie 0 to brak implementacji żadnej z dostępnych technologii a 1 to implementacja wszystkich dostępnych technologii) przesunęło się do poziomu technologicznego 1 to jego dochody per capita obecnie zwiększyłyby się dwadzieścia sześć razy. Bardziej realistycznie, po uwzględnieniu dodatkowych zmiennych ten efekt byłby mniejszy, wynosiłby od 5,9 do 13,3, ale nadal byłby gigantyczny.

Czytaj dalszą część »

Jakie jest prawdopodobieństwo bankructwa Polski?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 04.08.2010 | Komentarze (12) »

Zacznę ten wpis od stwierdzenia, że bardzo nie lubię określenia ‘bankructwo’ w odniesieniu do długu państwowego. Państwa nie bankrutują w sposób w jaki większość ludzi wyobraża sobie bankructwo. Nie ma komornika, licytacji, etc. Bankructwo podmiotu suwerennego oznacza z reguły dwa scenariusze: uzgodnioną z kredytodawcami restrukturyzację warunków kredytowania (zapadalności, oprocentowania, obniżenie kwoty zobowiązań) lub po prostu nie wywiązanie się państwa ze swoich zobowiązań (to z reguły oznacza wypadnięcie tego podmiotu z globalnego rynku kredytowego na wiele lat). Ten drugi scenariusz kończy się zresztą jakąś formą restrukturyzacji jakiś czas później.

W języku angielskim istnieje słowo ‘default’ oznaczające sytuację, w której podmiot nie jest w stanie wywiązać się ze swoich obowiązków jako kredytobiorca (krótko mówiąc: nie spłaca kredytu w uzgodnionym terminie na uzgodnionych warunkach). Myślę, że zdarzenie kredytowe (ZK) dużo lepiej oddaje istotę ‘default’ dla długu państwowego. Istnieje także termin Cumulative Probability of Default (CPD), który określa prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia kredytowego w określonym czasie (dla długu państwowego jest to z reguły 5 lat) czyli prawdopodobieństwo bankructwa w tym okresie.

Ktoś może zapytać ‘po co się bawić w obliczanie CPD skoro istnieje płynny rynek credit default swaps, których celem jest odzwierciedlanie ryzyka inwestycji w dany dług?’ Problem polega na tym, że ceny CDS determinowane są przez dwie rzeczy: prawdopodobieństwo zdarzenia kredytowego i tzw. recovery rate czyli odsetek wartości długu, na którym zaszło zdarzenie kredytowe, który kredytodawcy odzyskają. Prawdopodobieństwo bankructwa dla dwóch państw o tej samej cenie CDS na ich dług może być bardzo różne w zależności od oczekiwanej recovery rate. Dlatego CPD wylicza się na podstawie specjalnego modelu.

Obliczaniem CPD dla długu państwowego zajmuje się między innymi CMA. W dniu 5 sierpnia największe prawdopodobieństwo zdarzenia kredytowego dotyczyło długu następujących podmiotów:

Za CMA

Za CMA

Dane dla najbezpieczniejszego długu państwowego, a więc długu o najniższym wskaźniku CPD pochodzą, z końca II kwartału 2010 roku. Będą trochę zawyżone w stosunku do aktualnych – sentyment na rynku długu państwowego zdecydowanie poprawił się w lipcu:

Czytaj dalszą część »

Dług hipoteczny do PKB i do wartości nieruchomości

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 03.08.2010 | Komentarze (32) »

Adegie zwrócił moją uwagę na nowy raport NBP o polskim rynku nieruchomości. W tym raporcie znajduje się bardzo interesujący wykres pokazujący stosunek długu hipotecznego, mieszkaniowego w Polsce do PKB, do zagregowanej wartości nieruchomości mieszkaniowych, do wartości aktywów bankowych i do wartości kapitałów własnych banków. Wykres ten wygląda tak: 

Za NBP

Za NBP

Otóż, myślę sobie, że to wykres kluczowy dla zrozumienia sytuacji na rynku mieszkaniowym w Polsce i relatywnie niewielkich zagrożeń, które wynikają z silnej aprecjacji cen nieruchomości w ostatniej dekadzie. Istotny jest fakt, że sektor nieruchomości mieszkaniowych jest w bardzo niewielkim stopniu, relatywnie do sytuacji w innych państwach, oparty na długu. Stosunek długu mieszkaniowego do PKB nie przekracza 17%, stosunek długu mieszkaniowego do wartości wszystkich nieruchomości nie przekracza 10%.

Dla porównania, zgodnie z danymi EMF, wskaźnik  dług mieszkaniowy do PKB przekraczał 33% na Łotwie i 36% w Estonii, 61% w Hiszpanii, 70% w USA, 75% w Irlandii, 86% w UK i 120% na Islandii – wszystkie dane z 2007 roku. Dla tego roku wskaźnik dług mieszkaniowy do PKB wyniósł w Polsce 11,7%. Proszę zwrócić uwagę na poniższą mapę:

Czytaj dalszą część »

Permanentna inwigilacja

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 01.08.2010 | Komentarze (59) »

Wall Street Journal ustalił, że każda z 50 najpopularniejszych stron internetowych w USA instaluje na komputerze użytkownika średnio 64 elementy oprogramowania śledzącego zachowanie użytkownika w Internecie. Większość stron robi to bez żadnego ostrzeżenia.

Instalowane są już programy zdolne do odczytywania tego co wpisujemy na stronach internetowych a także śledzenia na bieżąco ruchów użytkownika w sieci i na ich podstawie tworzenia jego dokładnego profilu marketingowego, społecznego a nawet medycznego. Informacje o każdym użytkowniku łączone są w pakiety i sprzedawane na specjalnych aukcjach.

Naturalnie, przynajmniej oficjalnie, każdy użytkownik zapisany jest jako numer a jego identyfikacja, przynajmniej teoretycznie jest niemożliwa. Nikt jednak nie zaprzecza, że nie jest to kwestia istniejącej technologii – ta bez problemu wystarcza do identyfikacji.

Pozwolę sobie na odrobinę ironii: ale wszystko jest przecież w porządku ponieważ szpiegowaniem tym zajmują się prywatne firmy, rządzą nim mechanizmy rynkowe a nadzorują go ludzie, których motywacja związana jest z maksymalizacją zysków. To nie to samo co totalitarne pomysły władzy państwowej, która chce dostępu do informacji o naszych wyszukiwaniach w Sieci by namierzyć ludzi szukających na przykład dziecięcej pornografii. W tym przypadku mamy do czynienia z brutalnym pogwałceniem wolności, któremu koniecznie trzeba się przeciwstawić za pomocą petycji i listów protestacyjnych. Koniec ironii.

Czytaj dalszą część »

Chiński, motoryzacyjny motyw inwestycyjny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie, Świat dnia 31.07.2010 | Komentarze (22) »

Paul Kedrosky zwrócił uwagę na raport analityczny JP Morgan, w którym przeanalizowano perspektywy chińskiego przemysłu motoryzacyjnego. Dwa wykresy z tego raportu powinny utkwić w pamięci wszystkim, którzy poszukują interesującego motywu inwestycyjnego na najbliższą dekadę.

Pierwszy wykres, trochę populistyczny w swojej wymowie, porównuje penetrację chińskiego rynku motoryzacyjnego, liczoną jako liczba samochodów na 1000 mieszkańców. Okazuje się, że penetracja chińskiego rynku była w 2008 roku na poziomie 29 samochodów, czyli około 31 razy mniejsza niż w USA (proszę zwrócić uwagę na inną metodę mierzenia penetracji rynku w USA), 18 razy mniejsza niż średnia w Unii Europejskiej i 9 razy mniejsza niż w Korei Południowej. W 2010 roku, penetracja chińskiego rynku motoryzacyjnego wzrosnąć ma do 43 samochodów na 1000 mieszkańców:

Za JP Morgan

Za JP Morgan

Tym, co powinno zainteresować inwestorów, jest trend penetracji chińskiego rynku w latach 2010-2020. Zgodnie z prognozami analityków JP Morgan ma ona wzrosnąć z 43 samochodów na 1000 mieszkańców do 102 samochodów na 1000 mieszkańców. Nie będzie to bynajmniej, jakiś bezprecedensowy wzrost, podobne procesy zachodziły już w szybko rozwijających się i bogacących się państwach Azji Wschodniej, na przykład w Korei Południowej, w latach 80’ i 90’.

Czytaj dalszą część »

Ile warty jest dobry nauczyciel?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 29.07.2010 | Komentarze (11) »

Cóż, z pewnych badań z USA wynika, że efektywny nauczyciel wychowania początkowego może być warty nawet 320 000 USD rocznie. Zwróciłem uwagę na tę analizę ponieważ sporo wnosi ona do dyskusji o korzyściach z edukacji.

Przypomnę tylko, że wielu ekonomistów zastanawia się na ile pewne efekty, które powszechnie przypisuje się edukacji (na przykład efekt wyższych zarobków absolwentów szkół wyższych) jest rezultatem samej edukacji a na ile statystycznym mirażem lub wynikiem mechanizmów nie związanych bezpośrednio z przyswajaniem dodatkowej wiedzy i umiejętności.

Duża część premii edukacyjnej jest statystycznym mirażem. Przeciętnie, podkreślam: przeciętnie, absolwentami szkół wyższych zostają osoby inteligentniejsze, lepiej zdyscyplinowane, etc niż osoby, które rezygnują z wyższej edukacji. Wyższe zarobki absolwentów mogą być więc wynikiem cech, które zdecydowały, że rozpoczęły i ukończyły studia wyższe a nie samych studiów wyższych.

Po drugie, część premii edukacyjnej to efekt sieci powiązań społecznych budowanych w czasie studiów (w rodzaju: absolwenci Harvardu zawsze się wspierają) a nie przyswojonej wiedzy i nabytych umiejętności. Podobnie działać może efekt prestiżu, reputacji związany ze studiami wyższymi (w rodzaju: skończył Harvard więc musi być mądry)

Dlatego niezwykle interesująco wyglądają wyniki badań przeprowadzonych w USA, na uczestnikach naturalnego eksperymentu edukacyjnego w Tennessee. W latach 80’ w części Tennessee wprowadzono kompletnie losową rekrutację do przedszkoli. W poszczególnych klasach znalazły się dzieci z różnych klas społecznych, grup dochodowych i o różnych zdolnościach. Wyniki edukacyjne, mierzone w testach, uczniów z części klas bardzo się poprawiły w okresie jednego roku – to efekt jakości nauczania. Typowy uczeń z takiej klasy mógł się dzięki temu przesunąć z 50 percentyla wyników edukacyjnych na 60 percentyl.

Otóż, większość dotychczasowych badań pokazywała, że efekty dobrej edukacji przedszkolnej osłabiają się z upływem czasu i mierzone w testach kompletnie zanikają do końca kształcenia podstawowego. Ekonomista Raj Chetii z Harvardu i pięciu innych naukowców, zbadało jak sobie radzili w realnym życiu uczestnicy eksperymentu w Tennessee jakieś ćwierć wieku później. Co się okazało?

Czytaj dalszą część »

Karciany podatek regresywny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie dnia 28.07.2010 | Komentarze (39) »

Zastanawiam się ilu czytelników bloga analizowało wszystkie konsekwencje popularności kart kredytowych. Sprzedawcy płacą specjalne opłaty (z reguły ustalony procent od każdej transakcji) agentowi rozliczeniowemu obsługującemu płatności kartami kredytowymi, który płaci wydawcom kart kredytowych i firmom zarządzającym systemem kart kredytowych (na przykład Visa lub MasterCard). Oznacza to, że ponoszą dodatkowe koszty w przypadku klientów płacących kartami kredytowymi. Tymczasem, ceny w sklepach są jednakowe dla płacących kartami i gotówką.

Oznacza to nie mniej, nie więcej, że koszty transakcji kartami kredytowymi ponoszą wszyscy klienci sklepu, płacąc cenę, która uwzględnia te wydatki. W niektórych państwach, na przykład w USA, firmy zarządzające systemami kart kredytowych skutecznie zresztą lobbowały za prawem zakazującym pobierać opłat za płatności kartą kredytową.

Korzystający z kart kredytowych uczestniczą też w programach lojalnościowych i marketingowych – albo w loteriach albo w z góry ustalonych nagrodach (na przykład zwrocie kilku procent każdej transakcji). Koszty tych programów także rozkładają się na wszystkich klientów banków, także tych nie korzystających z ww. programów.

W gruncie rzeczy, przez opisany mechanizm następuje transfer pieniędzy od gospodarstw niekorzystających z kart kredytowych do gospodarstw korzystających z kart kredytowych. Teraz istotna uwaga: posiadanie i korzystanie z kart kredytowych jest ściśle skorelowane z zamożnością, tak więc system kart kredytowych zapewnia transfer dochodów od najbiedniejszych do najbogatszych. Analitycy Federal Reserve Bank of Boston policzyli jak duży jest to transfer.

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player