Wczoraj zwróciłem uwagę na inspirującą dyskusję dwóch ekspertów od chińskiego sektora finansowego Carla Waltera z JP Morgan i Victora Shiha z Northwestern University. W dalszej części rozmowy Walter i Shih kontynuowali omawianie kwestii spektakularnego wzrostu akcji kredytowej i zastanawiali się jaki proces może doprowadzić do przesilenia.
Oto kilka myśli poruszonych w III części dyskusji:
- podaż pieniądza M2 wzrasta w ostatnich latach o 15%-25%
- wykreowana przez chiński rząd akcja kredytowa miała w ostatnich 2 latach rozmiar 30% PKB
- zachodnie media błędnie oceniają, że największym zmartwieniem chińskiego rządu jest inflacja i niepokoje społeczne, które może wywołać
- tym co nie pozwala spać chińskim władzom jest kryzys kredytowy (credit crunch), który zahamuje wzrost gospodarczy i ‘zabierze’ biznesowym elitom możliwość bogacenia się
- znakomita część chińskiego pakietu stymulacyjnego jest finansowana przez kredyty bankowe dla Local Government Financing Vehicles (LGFV) a nie deficyt budżetowy
- Shih ocenia wielkość tego zadłużenia na 11,4 bln RMB na koniec 2009 roku – chiński Bank Centralny ocenił całkowitą wielkość kredytów dla LGFV na 14,4 bln RMB na koniec 2010 roku, to jest około 38% chińskiego PKB
- Walter podkreśla, że spekulacyjna bańka na rynku nieruchomości jest tworzona między innymi przez przedsiębiorstwa państwowe, do których trafia pewna część akcji kredytowej i które nie mają co zrobić z gotówką
- Shih uważa, że katalizatorem kryzysu w Chinach może być odpływ kapitału z Chin, Walter dodaje, że tak długo jak zamożni Chińczycy mogą liczyć na wysokie stopy zwrotu w Chinach (na przykład na rynku nieruchomości) tak długo nie będą myśleć o transferze aktywów zagranicę
Czytaj dalszą część »




