Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Gospodarka

Trzy w jednym: 26.10.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 26.10.2010 | Komentarze (2) »

Publikacja najnowszego raportu Transparency International to dobry moment na zaproponowanie kilku zagadek. Z poniższych par państw proszę wskazać te, które zgodnie z rankingiem TI są postrzegane jako mniej skorumpowane:

  • Dania czy Hong Kong
  • Kanada czy USA
  • Szwecja czy Irlandia
  • Belgia czy Tajwan
  • Polska czy  Łotwa
  • Włochy czy Chiny

Zagadka jest łatwa. Mniej skorumpowane są państwa z lewej strony zestawienia.

W rankingu TI zwraca uwagę jeszcze jeden fakt: pozycja państw należących do najbardziej dynamicznego bloku gospodarczego BRIC – najlepsza z grupy Brazylia jest na 69 miejscu, Chiny okupują 78 miejsce, na 87 miejscu są Indie, na 154 miejscu jest Rosja. Dlaczego zwracam na to uwagę? By skłonić do refleksji. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że systemowa (przez legislację a nie przez organy ścigania) walka z korupcją jest jednym z najbardziej pro-wzrostowych działań jakie może podjąć rząd. Czy jest to jednak działanie wystarczające albo konieczne?

Czytaj dalszą część »

Wartość wykształcenia – druga strona medalu

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 25.10.2010 | Komentarze (14) »

Kilka razy zajmowałem się na blogu wartością wykształcenia. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na drugą stronę medalu, to jest fakt, że dla wielu ludzi decyzja o zdobywaniu wyższego wykształcenia może okazać się błędem.

Richard Vedder zwrócił uwagę na fakt, że 17 mln Amerykanów z wyższym wykształceniem (ukończony college, bachelor’s degree) wykonuje prace, w których nie korzysta z wyższej edukacji, na którą poświęcili przecież pieniądze i czas, czyli także pieniądze tylko w trochę innej formie.

Dane są fascynujące i myślę, że mogą być świetnym początkiem rozmowy na przerwie na kawę w pracy… lub między wykładami. Tytuł licencjata posiada w USA:

  • około 13% wszystkich kelnerów, 311 000
  • około 5% ‘woźnych’ i sprzątaczy, 107 000
  • około 5% kierowców ciężarówek, 85 000
  • około 16% barmanów, 80 000
  • około 14% listonoszy, 49 000
  • około 30% stewardess i  stewardów, 30 000

Cała tabela znajduje się poniżej:

Czytaj dalszą część »

Raport o globalnym bogactwie II

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 23.10.2010 | Komentarze (12) »

Credit Suisse opublikował interesujący raport o globalnym bogactwie. Credit Suisse zajmował się majątkiem netto (net worth, wealth) czyli sumą aktywów finansowych i niefinansowych (głównie nieruchomości) minus dług. W poprzednim tekście zwróciłem uwagę na globalną dystrybucję bogactwa, najbogatsze państwa pod względem przeciętnego majątku i liczbę bardzo bogatych i super bardzo bogatych ludzi.

Teraz chciałbym zwrócić uwagę na wysokość mediany bogactwa a nie przeciętny majątek. Mediana określa środek zbioru. Powyżej i poniżej tej wartości jest tyle samo elementów zbioru. Łatwo zauważyć, że mediana lepiej pokazuje pewne wartości, które pokazane przez średnią mogą zostać zaburzone przez grube ogony dystrybucji (na przykład kilku oligarchów – miliarderów w biednym ogólnie państwie).

Państwo Mediana mająteku w USD (na dorosłego)
Norwegia 157 000
Australia 124 000
Włochy 115 000
Luksemburg 112 000
Finlandia 105 000
Japonia 103 000
Kanada 95 000
Islandia 95 000
Belgia 92 000
Irlandia 90 000
Austria 86 000
UK 79 000

Trudno nie zauważyć, że klasyfikacja trochę się zmieniła. Wypadły z niech Szwajcaria, Singapur, Szwecja i USA (wszystkie poniżej 50 000 USD w klasyfikacji biorącej pod uwagę wysokość mediany majątku). Mediana majątku w Polsce to 12 127 USD.

Wróćmy do przeciętnego majątku. Tak wygląda mapa świata z podziałem na cztery kategorie państw:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Proszę zwrócić uwagę, że klub państw powyżej 100 000 USD przeciętnego majątku tworzą państwa Europy Zachodniej (choć bez Portugalii), USA, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Japonia i zaledwie kilka innych państw: azjatyckie tygrysy (Hong Kong, Singapur i Tajwan), państwa naftowe (Katar, Kuwejt i ZEA) oraz Izrael. Dzieje się tak dlatego, że majątek akumulowany jest przez wiele lat i nawet takie państwa jak Korea Południowa nie były rozwinięte wystarczająco długo by obywatele zdołali zgromadzić wysoki majątek. Ta prawidłowość wyjaśnia także słabe wyniki Polski (29 000) i innych państw regionu Europy Środkowej (Czechy – 32 000, Słowenia – 60 000, pozostałe państwa poniżej 29 000).

Koncentrację bogactwa w kilku regionach pokazuje także poniższy wykres:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Warto wreszcie zwrócić uwagę na to gdzie mieszkają bogaci (majątek powyżej 100 000 USD):

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

i bardzo bogaci (majątek powyżej 1 mln USD) ludzie:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Raport o globalnym bogactwie I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 22.10.2010 | Komentarze (26) »

Credit Suisse opublikował interesujący raport o globalnym bogactwie. Credit Suisse zajmował się majątkiem netto (net worth, wealth) czyli sumą aktywów finansowych i niefinansowych (głównie nieruchomości) minus dług.

Całkowity majątek netto gospodarstw domowych na świecie zwiększył się w minionej dekadzie o 72%. Przeciętny, dorosły mieszkaniec Ziemi dysponował w 2010 roku 43 800 USD majątku – jest to wzrost o 43% w porównaniu z rokiem 2000. Po uwzględnieniu deprecjacji dolara wzrost majątku netto skurczy się do 24%. Mimo wszystko jest to bardzo przyzwoity wynik jak na ‘straconą dekadę’.

Credit Suisse podaje interesujące dane dotyczące dystrybucji majątku na świecie:

  • najbiedniejsze 50% kontroluje 2% majątku
  • najbogatsze 10% kontroluje 83% majątku
  • najbogatszy 1% kontroluje 43%

Choć przeciętny majątek per capita wynosi 43 800 USD to mediana wynosi zaledwie 4 100 USD. Oznacza to, ze połowa populacji ma mniej niż 4 000 USD a połowa populacji więcej niż 4 000 USD majątku. Proszę zwrócić uwagę na piramidę bogactwa na świecie:

Czytaj dalszą część »

W Chinach żyje około 400 dolarowych miliarderów

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 20.10.2010 | Komentarze (10) »

Interesujące dane napłynęły z Chin gdzie opublikowane listę miliarderów. Zgodnie z danymi Hurun Report w Chinach żyje od 400 do 500 dolarowych miliarderów, choć autorzy raportu zidentyfikowali tylko 189 z nich. Zidentyfikowano 1363 osoby (ich realną liczbę szacuje się na 4000) o majątku przekraczającym miliard juanów (około 150 mln USD, około 450 mln złotych). Dziesięć lat temu było zaledwie 24 takie osoby.

Tak wygląda pierwsza ‘10′:

Za Hurun Report

Za Hurun Report

Co ciekawe, wśród chińskich miliarderów aż 95% zdobyło swój majątek angażując się w przedsięwzięcia związane z chińskim sektorem konsumpcyjnym. Zaledwie 5% ‘dorobiło się’ w sektorze eksportowych. Najbogatszy Chińczyk jest ‘królem napojów’. Bardzo niepojąca jest nadreprezentacja sektora nieruchomości w zestawieniu.

Czytaj dalszą część »

Hipoteczny bałagan w USA

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 19.10.2010 | Komentarze (1) »

W poprzednim tekście opisałem jeden z aspektów hipotecznego bałaganu w USA. Instytucje finansowe, które sekurytyzowały (zamieniały pakiety kredytów hipotecznych w obligacje oparte na kredytach hipotecznych) ukrywały przed inwestorami istotne, cenotwórcze informacje. To jest jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej hipotecznego bałaganu w USA.

Bałagan na rynku hipotecznym w USA powstał w dwa podstawowe sposoby. Po pierwsze, banki nie dopełniły wszystkich formalności w czasie procesu zajmowania nieruchomości niewypłacalnego dłużnika (foreclosure). Na przykład na dokumentach brakuje podpisu notariusza albo jego podpis opatrzony jest wcześniejszą datą niż podpis pracownika banku. Innym przykładem niedopełnienia formalności prawnych jest obsługa wielu procesów zajmowania nieruchomości przez jednego pracownika. Niektórzy pracownicy instytucji finansowych lub wynajętych przez instytucje finansowe kancelarii prawnych ‘dokonywali’ kilkuset foreclosures dziennie. Nie mogli więc dokładnie zapoznać się z dokumentami – do czego zobowiązuje ich prawo. Formalne błędy w procesie zajmowania nieruchomości wstrzymały te procesy w wielu bankach. Skłoniły także wiele instytucji wymiaru sprawiedliwości do wszczęcia oficjalnych dochodzeń.

Drugi problem jest dużo poważniejszy i bardziej złożony. Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku fakt, że w USA większość hipotek nie jest własnością banków, które udzieliły kredytów. Sekurytyzacja sprawiła, że kredyty hipoteczne ‘przechodziły z rąk do rąk’ by w końcu, teoretycznie, trafić do właścicieli obligacji opartych na nich. Razem z hipotekami powinny wędrować mortgage notes (pewien rodzaj zobowiązania do zapłaty, weksla), które teoretycznie są jedynym dokumentem potwierdzającym zobowiązania kredytobiorcy. Teoretycznie, gdy obecny właściciel praw do kredytu hipotecznego nie jest w stanie pokazać mortgage note to nie może także wykazać prawa do zajęcia nieruchomości w przypadku niespłacania kredytu hipotecznego przez kredytobiorcę.

Czytaj dalszą część »

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o geopolityce metali ziem rzadkich

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.10.2010 | Komentarze (15) »

Problem podaży metali ziem rzadkich na światowych rynkach regularnie wraca na czołówki mediów wraz z kolejnymi ograniczeniami chińskiego eksportu tych surowców. To o tyle interesujące, że w mojej opinii niewielu ludzi zdaje sobie sprawę jak niezbędne dla współczesnej gospodarki są te surowce. Metale ziem rzadkich używane są w produkcji sprzętu elektronicznego (ekrany, magnesy trwałe i baterie), w przemyśle motoryzacyjnym (baterie i katalizatory), w przemyśle samolotowym i rakietowym (części silników), w diagnostyce medycznej, przemyśle militarnym (radary, lasery, etc).

Kluczowa informacja brzmi tak: Chiny kontrolują obecnie około 97% rynku metali ziem rzadkich. Poważnie rozważają całkowity zakaz eksportu tych surowców.

Druga ważna informacja brzmi tak: metale ziem rzadkich, wbrew pozorom, nie są na Ziemi rzadkie. W niskich stężeniach występują praktycznie wszędzie. Problemem jest znalezienie złóż, w których występowanie metali ziem rzadkich, czyni ich produkcję ekonomicznie opłacalną. Co ciekawe, Chiny kontrolują około 57% rezerw metali ziem rzadkich, dużo mniej niż 97% rynku:

Za Cindy Hurst

Za Cindy Hurst

Trzecia ważna informacja brzmi tak: Chiny kontrolują 97% rynku metali ziem rzadkich ponieważ przez ostatnie dwie dekady mocno subsydiowały ich produkcję (a także produkcję półproduktów opartych o MZR) oraz wyłoży gigantyczne publiczne pieniądze na rozwój badań w tej dziedzinie. W ten sposób usunęły z rynku konkurentów i zdobyły monopolistyczną pozycję, czego nie mogę poddać pod rozwagę naiwnym wielbicielom wolnego rynku.

Czytaj dalszą część »

Czy pozew przeciwko Goldman Sachs był początkiem lawiny?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 16.10.2010 | Komentarze (31) »

Jeśli to co referuje Felix Salmon jest choć w części prawdą to Wall Street czekają dziesiątki procesów podobnych do tego, którego zapłaceniem gigantycznej kary uniknął Goldman Sachs.

W skrócie wygląda to tak: banki inwestycyjne kupujące grupy (pools) hipotek, by stworzyć z nich obligacje zatrudniały wyspecjalizowaną firmę by sprawdzić czy standardy tworzenia tych hipotek (underwriting standards) są zgodne ze specyfikacjami podanymi przez sprzedawców hipotek. Wyspecjalizowana firma sprawdzała dokładnie kilka, kilkanaście procent hipotek w grupie – to oczywista praktyka jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w dużych transakcjach sekurytyzacyjnych brały udział tysiące kredytów hipotecznych. Wskaźnik odrzuceń, w takich badaniach zlecanych przez sponsorów obligacji opartych na kredytach hipotecznych (RMBS) wynosił nawet kilkadziesiąt procent.

Bank inwestycyjny rezygnował z tych konkretnych, odrzuconych hipotek. Nie rezygnował jednak z całej grupy hipotek (pool) choć wiedział, że odsetek złych (pod względem formalnym) hipotek jest w niej zbliżony do tego w grupie badawczej. Bank inwestycyjny renegocjował więc warunku zakupu i otrzymywał istotne zniżki. Im większe wynegocjował zniżki, tym bardziej zyskowna była transakcja sekurytyzacyjna ponieważ zniżek tych nie przenosił na swoich klientów. Teraz najważniejsza informacja: żaden bank nie informował o tym inwestorów kupujących obligacje powstałe z dzielenia i łączenia hipotek. Banki inwestycyjne domagały się (i otrzymywały) od twórców hipotek zniżek ponieważ kredyty hipoteczne były niższej jakości niż informowali o tym ich twórcy (podmioty udzielające kredytów) ale nie informowały o tym inwestorów kupujących obligacje oparte o te kredyty hipoteczne. Inwestorzy kupujący obligacje (RMBS) nie mieli natomiast technicznych możliwości sprawdzenia jakości procesu tworzenia kredytów hipotecznych.

Czytaj dalszą część »

Czy 225 mln złotych to dużo?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 12.10.2010 | Komentarze (37) »

W tekście o pasach bezpieczeństwa, przedstawiłem dane OBOP, z których wynika, że 20% Polaków deklaruje, że zapina pasy bezpieczeństwa tylko dlatego, że istnieje taki prawny obowiązek. Korzystając z danych o liczbie wypadków drogowych w Polsce oraz liczbie ofiar śmiertelnych policzyłem, że istnienie prawnego obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa ratuje 150 istnień ludzkich rocznie.

Zgodnie z obliczeniami, jedna ofiara wypadku drogowego kosztuje gospodarkę około 1,5 mln złotych. Z przedstawionych danych wynika więc, że obowiązek zapinania pasów przynosi polskiej gospodarce 225 mln złotych rocznie oszczędności. Gdyby ktoś potrzebował przykładu bardzo mądrych regulacji, które zwiększają dobrobyt społeczeństwa to może wykorzystać obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa. Naturalnie, korzyści z istnienia tego przepisu są większe, gdyż moja naprędce stworzona kalkulacja, nie obejmuje korzyści związanych z niższymi kosztami leczenia lżej rannych, dzięki pasom, ofiar.

Zatrzymajmy się na chwilę przy liczbie 1,5 mln złotych – czyli ekonomicznym koszcie ofiary wypadku drogowego w Polsce. Zgodnie z wyliczeniami Samodzielnej Pracowni Ekonomiki Instytutu Badawczego Dróg i Mostów 1 tyś kilometrów autostrad zmniejszyłby liczbę ofiar śmiertelnych na polskich drogich o 200 osób rocznie a liczbę rannych o 1300. To oznacza, ze kilometr autostrady ‘oszczędza’ 0,2 ofiary śmiertelnej i 1,3 rannego rocznie. Zakładając, że koszt rannego w wypadku drogowym to 1/10 kosztu ofiary śmiertelnej (rannych jest 10 razy więcej niż zabitych) możemy obliczyć, że jeden kilometr autostrady oszczędza rocznie 0,45 mln złotych w postaci niższych kosztów wypadków drogowych.

Koszt budowy kilometra autostrady to 45 mln złotych. Oznacza to, że w okresie kilku pokoleń koszt autostrady ‘zwróci’ się już w postaci poprawy bezpieczeństwa na drogach. A przecież inwestycja w budowę autostrad to przede wszystkim oszczędność w postaci ‘czasu’, która rozlewa się na całą gospodarkę od gospodarstw domowych przez turystykę po spedycję międzynarodową.

Blaski i cienie publicystyki ekonomicznej

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 10.10.2010 | Komentarze (30) »

Prof. Gregory Mankiw, jeden z gospodarczych doradców Busha juniora i szanowany profesor ekonomii, napisał inspirujący tekst o tym jak bardzo brak przedłużenia cięć podatkowych z 2003 roku pozbawi go motywacji do cięższej pracy. Mankiw wyszedł od kwoty 1000 USD, która po trzydziestu latach i wielu inwestycjach zamienić się powinna w 10 000 USD na kontach potomków profesora w utopijnym świecie wolnym od podatków. W świecie podatków Obamy na kontach jego dzieci znajdzie się jedynie 1000 USD co zdaniem profesora implikuje 90% stawkę podatkową. W świecie podatków Busha stawka podatkowa wynosiłaby 80% i o te właśnie pieniądze (1000 USD) swoim piórem i intelektem walczy profesor Mankiw.

Cóż, moim zdaniem te 90% nie brzmi wystarczająco katastroficznie. Proponuję więc by Mankiw swoje pieniądze zainwestował w sieć kasyn a następnie przekazał dzieciom w postaci papierosów. Pozwoliłoby to efektywnej stawce podatkowej zbliżyć się do magicznych 99%.

Winny jestem czytelnikom podstawową informację. Brak przedłużenia cieć podatkowych kosztowałby Mankiwa dokładnie 46 USD od każdego dodatkowego tysiąca. Jak z tych 46 dolarów Mankiw osiąga 9000 dolarów, które jego rodzina ‘traci’ wskutek istnienia systemu podatkowego nie jest tajemnicą dla nikogo kto zna potęgę procentu składanego – istotne obniżenie kwoty wyjściowej znacząco obniży wartość inwestycji po 30 latach.

Nie chciałbym jednak żartować z retorycznej sztuczki Mankiwa lecz zachęcić czytelników by zechcieli wyszukać ewidentne błędy merytoryczne i logiczne w artykule profesora Mankiwa. Proszę zobaczyć ile można ich znaleźć w krótkim fragmencie: If I invested it in the stock of a company that earned, say, 8 percent a year on its capital, then 30 years from now, when I pass on, my children would inherit about $10,000 (…) And that saving no longer earns 8 percent. First, the corporation in which I have invested pays a 35 percent corporate tax on its earnings. So I get only 5.2 percent in dividends and capital gains.

Zaczynamy. Profesor Mankiw na potrzeby uprawianej przez siebie publicystyki zakłada 5,2% realnej rocznej stopy zwrotu z rynku akcyjnego w najbliższych trzydziestu latach (8% dotyczy świata bez podatków). Czy to rozsądne?

Andrew Lapthorne z Societe Generalne szacuje ten wskaźnik na 3% przed kosztami transakcyjnymi. Lapthorne nie jest wyjątkowym pesymistą.

Profesor Mankiw zakłada, że podatki redukują zyski przedsiębiorstw w USA o 35%. Pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, w reprezentatywnym dla amerykańskiego rynku akcyjnego, indeksie S&P 500 korporacje osiągają około połowę swoich przychodów poza USA. Likwidacja podatków w USA nie miałaby znaczenia dla tych przychodów. Po drugie, używana przez Mankiwa liczba 35% nie jest efektywną stawką podatkową! Ta ostatnia, według różnych badań wynosi około 25%-30%.

Ale to nie koniec. Można zapytać ile wynosiłyby zyski Exxonu, gdyby pozbawiony podatków rząd USA nie wydawał 600 mld USD na rocznie na utrzymanie potęgi militarnej, która de facto ochrania interesy amerykańskich firm poza granicami USA. Ile przedsięwzięć Exxonu zostałoby znacjonalizowanych gdyby nie istniała groźba natychmiastowej interwencji największej potęgi militarnej na świecie? A ile zarabiałby Microsoft gdyby nie istniał aparat sprawiedliwości zdolny egzekwować prawa chroniące własność intelektualną? Ile legalnych kopii Windows sprzedałoby się gdyby nikt nie ‘ścigał’ za rozpowszechnianie podrobionych programów?

Oczywiście, wzięcie pod uwagę tych czynników zmniejszyłoby siłę ekonomicznej propagandy zawartej w artykule Mankiwa. Doskonale rozumiem, że publicystyka ekonomiczna ma swoje prawa i nie podlega rygorom badań naukowych. Z tym większą radością zauważam więc, że całym swoim tekstem Mankiw potwierdził argument przeciwników utrzymania cieć podatkowych dla najbogatszych. Argument ten opiera się na założeniu, że najbogatsi nie wydadzą pozostawionych im pieniędzy lecz je zainwestują (zaoszczędzą). Tymczasem amerykańska gospodarka potrzebuje najbardziej odbudowy popytu – argumentują przeciwnicy utrzymania cięć podatkowych dla najbogatszych.

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player