Nie gaśnie dyskusja wokół reformy emerytalnej Tuska, Fedak, Rostowskiego i Boni. Swoją opinię o reformie wyraziłem kilka tygodni temu. Napisałem: rząd ‘majstruje’ przy ważnym systemie gospodarczym tylko i wyłącznie w celu uzyskania krótkotrwałych korzyści statystycznych, które, nie oszukujmy się, ułatwić mają rządowi prowadzenie polityki dalszego zadłużania państwa. Wszak ideą reformy jest odsunięcie w czasie dotarcia długu publicznego do progów ostrzegawczych co oznaczałoby istotne ograniczenia w kreowaniu deficytu budżetowego.
Dziś chciałbym zwięźle wyjaśnić mechanizm reformy TFRB ponieważ odnoszę wrażenie, że jego wyrafinowanie umyka uwadze większości tzw. zwykłych obywateli. Przypomnijmy, że rząd chce by 5 punktów procentowych z 7,3% składki odprowadzanej teraz do OFE trafiało do ZUS a pozostałe 2,3 punktu procentowego (pp.) do OFE. W zamian rząd (ZUS) zobowiązuję się dopłacać do emerytury z kapitału powstałego z akumulowania się tej składki, waloryzowanego, zgodnie z obietnicami rządu, w bardzo atrakcyjny dla emerytów sposób.
Rozsądny człowiek zapyta – gdzie tu korzyść dla rządu? Owszem, rząd przejmuje 5 pp. składki emerytalnej ale jednocześnie podejmuje na siebie zobowiązania w postaci konieczności wypłacania części emerytur. Jakakolwiek oszczędność może być jedynie związana z ominięciem ‘gangsterskich’ prowizji i opłat pobieranych przez OFE. Otóż nie.
Czytaj dalszą część »







