Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Gospodarka

Czy brak pieniędzy to najważniejszy problem szkolnictwa wyższego? Cz I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 22.01.2010 | Komentarze (16) »

Na blogu prof. Krzysztofa Rybińskiego znalazłem link do opracowania Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową na temat stanu szkolnictwa wyższego w Polsce. Wybrałem z tego ponad studwudziestostronicowego opracowania kilka interesujących wykresów, które pokazują mocne i słabe strony szkolnictwa wyższego w Polsce.

Moim zdaniem, należy zacząć od porównania wydatków na szkolnictwo wyższe w Polsce i innych państwach mierzonych jako odsetek PKB. Z tego zestawienia wynika kluczowa uwaga: pieniądze z całą pewnością nie są największym problemem systemu wyższej edukacji w Polsce. Na studia wyższe wydaje się w Polsce większy odsetek PKB niż we Francji, Irlandii, Austrii, Belgii, Niemczech, Hiszpanii i Estonii. Z drugiej strony rezultat Polski jest niższy niż średnia dla całego OECD.

Za Diagnoza stanu szkolnictwa wyższego w Polsce
Za Diagnoza stanu szkolnictwa wyższego w Polsce

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że 1,5% PKB Polski to nie to samo co 1,5% PKB Francji i będzie mieć rację. Rzecz w tym, że przedstawianie wydatków jako odsetku PKB pozwala na porównanie realnych możliwości Polski. Można więc porównać jeszcze wydatki na jednego studenta:

Czytaj dalszą część »

Google vs Chiny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 20.01.2010 | Komentarze (7) »

Przyznam szczerze, że choć zawsze uważałem się za moralistę i zwolennika wysokich standardów etycznych w biznesie, to nigdy nie miałem problemu z działalnością Google w Chinach. Okazuje się jednak, że bardzo wielu ludzi traktowało zaangażowanie Google na tym rynku za otwarte łamanie korporacyjnego motto ‘ Don’t be evil’ (‘Nie bądź zły’ czy ‘Nie czyń zła’).

Stąd, ubiegłotygodniowa zapowiedź Google, że opuści chiński rynek spotkała się z pozytywnymi reakcjami wielu publicystów. Google zapowiedziało wycofanie z największego rynku internetowego na świecie (w Chinach jest więcej użytkowników Internetu od całej populacji USA) z powodu zorganizowanych, ataków hackerskich na system komputerowy korporacji oraz działań chińskiego rządu ‘niszczących wolność wypowiedzi w Internecie’.

By uzmysłowić czytelnikom ten drugi problem zamieszczam poniżej wykaz haseł i stron internetowych cenzurowanych w Chinach. W przypadku wyszukiwarek internetowych wpisanie hasła znajdującego się na ‘czarnej liście’ sprawi, że nie znaleziona zostanie żadna strona lub tylko te, które ‘urzędowo zatwierdzono’.

Za Information is beautiful
Za Information is beautiful

Czytaj dalszą część »

Amerykański konsument cały czas się delewaruje

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 13.01.2010 | Komentarze (20) »

Myślę, że co do faktu, że amerykański konsumenci zgromadzili zbyt wiele długu panuje zgoda wśród analityków i komentatorów. Delewarowanie się amerykańskich gospodarstw domowych jest elementem powrotu amerykańskiej gospodarki do stanu równowagi.

Proces delewarowania świetnie pokazuje poniższy wykres, na którym pokazano miesięczną zmianę wartości kredytów konsumenckich w USA. Delewarowanie, które rozpoczęło się w 2008 roku (choć dynamika przyrostu kredytu załamała się rok wcześniej) wydaję się nabierać tempa:

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

W listopadzie, kredyt konsumencki zmniejszył się o 17,5 mld USD – był to dziesiąty kolejny miesiąc spadku tego wskaźnika, seria nie spotykana w historii. Podobne wnioski można wyciągnąć z obserwacji zmiany rocznej konsumenckiego kredytu rewolwingowego (to przede wszystkim dług na kartach kredytowych):

Czytaj dalszą część »

Ile kosztuje Nas praca zarobkowa?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 13.01.2010 | Komentarze (3) »

Finansowa niezależność, fajna rzecz. Wielu chciałoby mieć ten problem, że co rano musieliby się zastanawiać, czym dzisiaj wypełnić sobie dzień. Ja także podejmuję w tym kierunku pewne kroki, ale mam świadomość, że wraz z ich postawieniem podjąłem pewne ryzyko i moja finansowa wolność może nigdy nie dojść do skutku. Póki co, jak 90% rodaków w wieku produkcyjnym, codziennie chodzę do pracy żeby coś tam zarobić. Zresztą często już nawet Ci, którzy mogliby żyć ze swoich inwestycji, np. posiadający własną firmę biznesmeni i tak dziennie chodzą do pracy, choćby po to, żeby zarabiać forsę, którą przeznaczą na dalsze inwestycje.

Jakie koszty dla Nas, pracowników niesie praca?

Źródło: koscierzyna.gda.pl

Źródło: koscierzyna.gda.pl

Czytaj dalszą część »

Globalna bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 11.01.2010 | Komentarze (30) »

The Economist przygotował fantastyczną ilustrację do dyskusji jaka rozpętała się wokół przyczyn bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Większość uczestników dyskusji przyjęła pogląd, że spekulacyjna bańka na rynku nieruchomości miała globalny charakter i globalne przyczyny. Interaktywny wykres, który dzięki życzliwości The Economist, znajduje się na końcu tego tekstu,pozwala dokładnie prześledzić tworzenie się spekulacyjnego balonu na lokalnych rynkach nieruchomości – w odniesieniu do niektórych państw dane sięgają aż do 1980 roku. Poza indeksami nieruchomości warto sprawdzić także ceny realne i wskaźnik cen nieruchomości do przeciętnych dochodów.

Ja ‘wyciągnąłem’ dwa rysunki. Pierwszy pokazuje indeksy cen nieruchomości od 2000 do 2009 roku w Chinach, Hiszpanii, Irlandii, Japonii, Południowej Afryce, UK i USA. Warto zwrócić uwagę, że wzrost cen w USA był relatywnie niewielki w porównaniu z najbardziej gorącymi rynkami europejskimi. Interesujące wnioski wypływają także z porównania korekty spekulacyjnych wzrostów w początku dekady – okazuje się, że rynki w USA i w Irlandii ‘oddały’ najwięcej. Rynek chiński cały czas ustanawia nowe szczyty ale wzrost cen od 2000 roku wcale nie jest imponujący.

Za The Economist

Za The Economist

Czytaj dalszą część »

Big Pharma – fakty i mity o marketingu i badaniach

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Społeczeństwo dnia 10.01.2010 | Komentarze (9) »

Od dawna już chciałem napisać coś o przemyśle farmaceutycznym, zwłaszcza o Big Pharma, czyli największych korporacjach, które zdominowały ten rynek. Tym co mnie zniechęcało jest fakt, że nie mam wystarczającej wiedzy by swobodnie poruszać się w tych dziedzinach. Nie oznacza to jednak, że nie mogę zwrócić uwagi czytelników na kilka istotnych zagadnień i zapoznać z wynikami kilku badań naukowych.

Inspiracją do napisania tekstu była dyskusja na Blog de Bart o tym jaki udział w cenie leków i w budżecie firm farmaceutycznych mają nakłady na badania i rozwój (R&D – research and development). Myślę, że w tej kwestii przeciwnicy Big Pharma mogą być dużo bliżej prawdy niż obrońcy przemysłu farmaceutycznego.

Marc-André Gagnon i Joel Lexchin w artykule The Cost of Pushing Pills: A New Estimate of Pharmaceutical Promotion Expenditures in the United States oszacowali koszty promocji leków w USA na 57,5 mld USD w 2004 roku czyli 24% wartości sprzedaży przemysłu farmaceutycznego w 2004 roku, która wyniosła 235 mld USD. W tym samym roku przemysł farmaceutyczny wydał 31,5 mld USD na R&D, czyli 13% wartości sprzedaży, przy czym kwota ta obejmuje PUBLICZNE ŚRODKI przekazane na prywatnych korporacjom na rozwój nowych leków. Czy te wyniki znacząco różnią się od rezultatów innych NIEZALEŻNYCH (nie sponsorowanych przez Big Pharma) badań? Nie.

Marcia Angell oszacowała udział marketingu (samego marketingu – bez kosztów administracyjnych) na 33% wartości przychodów sektora w 2001 roku. Uczyniła to na podstawie ekstrapolacji danych ze sprawozdania finansowego firmy Novartis, które rozdzielało marketing i administrację.

W 2006 roku Consumers International rozesłał ankiety do 20 największych europejskich firm farmaceutycznych. Na podstawie 5 odpowiedzi, które otrzymał ocenił, że wydatki na marketing stanowiły od 31% do 50% sprzedaży tych firm.

Dwa badania, z 1989 roku i 1993 roku, oszacowały, że wydatki na marketing stanowią odpowiednio 22,% i 24% całkowitej sprzedaży.

Wreszcie, profesor Prasad Naik w artykule The ‘Big Pharma’ Dilemma: Develop New Drugs Or Promote Existing Ones? oszacował, że wartość wydatków na marketing już istniejących produktów jako odsetek sprzedaży ogółem wzrósł od lat 70’ do czasów współczesnych z 32% do 39%. W tym samym czasie wartość wydatków na R&D jako odsetek sprzedaży wzrosła z 5% do 17% a wydatków na produkcję leków spadła z 43% do 23%. Dane dotyczą notowanych na giełdach firm farmaceutycznych.

Jest także analiza Public Citizen (tutaj mała uwaga: Public Citizen to centrolewicowy instytut badawczy i organizacja lobbingowa, stawiająca sobie za cel walkę z nadmierną władzą korporacji w USA i mająca w swojej agendzie min. walkę z energetyką jądrową), który w raporcie o Big Pharma przedstawił taką strukturę udziału zysków, wydatków na R&D i wydatków na marketing i administrację w przychodach ogółem firm farmaceutycznych z listy z Fortune 500 z 2002 roku. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że wydatki na administrację nie ‘powinny’ stanowić więcej niż kilka procent przychodów.

Czytaj dalszą część »

Gdzie się podziała inflacja?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 08.01.2010 | Komentarze (26) »

Co najmniej od 2007 roku inwestorzy na rynkach finansowych straszeni są wizją szalejącej inflacji. Wraz z obniżaniem przez FED stóp procentowych, rozpoczęciem programów pomocowych FED i rządu, które w gruncie rzeczy sprowadzały się do ‘wtłaczania’ w system gospodarczy pieniędzy zwolennicy opcji inflacyjnej otrzymali w swoje ręce silny argument: twierdzą, że tak znacząca ekspansja monetarna musi się zakończyć wysoką inflacją. Tymczasem, półtora roku  po rozpoczęciu ekspansji pieniężnej wysokiej inflacji nie ma nawet na horyzoncie, nie wspominają o hiperinflacji (50% miesięcznie), która wydaje się zupełnie nierealna. Jak to możliwe?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna i opiera się na konstatacji, że sama ekspansja monetarna nie wygeneruje wysokiej inflacji jeśli braknie mechanizmów przenoszących tworzone przez Bank Centralny pieniądze w obieg gospodarczy. Cóż z tego, że podaż pieniądza jeszcze kilka miesięcy temu rosła najszybciej w historii, że FED w kilka miesięcy podwoił wielkość swoje bilansu a rząd operuje na deficycie budżetowym w wysokości 10% PKB jeśli w gospodarce działają silne mechanizmy deflacyjne.

David Rosenberg we wczorajszej analizie pokazał cztery wykresy, które pokazują jakie czynniki sprawiły, że bezprecedensowa ekspansja monetarna nie wykreowała znaczącej inflacji. Popatrzmy na przykład co się dzieje z pieniędzmi wtłaczanymi przez FED i rząd do systemu bankowego:

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

Amerykańskie banki dosłownie ‘siedzą’ na górze pieniędzy. Nie jest to nieracjonalne zachowanie biorąc pod uwagę, że prowadzenie akcji kredytowej w tym klimacie gospodarczym jest ryzykowne a banki ‘siedzą’ także na miliardach dolarów toksycznych aktywów. By zabezpieczyć kapitał wystarczający do pokrycia ewentualnych strat banki ‘magazynują’ aktywa gotówkowe w swoich bilansach. Co się więc dzieje z akcja kredytową?

Czytaj dalszą część »

Ben Bernanke o stopach procentowych i bańce na rynku nieruchomości

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 07.01.2010 | Komentarze (100) »

Ben Bernanke wygłosił kilka dni temu ważne przemówienie na Corocznym Spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w którym poruszył problem spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości oraz jej przyczyn. Przemówienie to spotkało się z dość ostrą krytyką wielu komentatorów i blogerów, którzy zarzucili szefowie FED, że nie chce lub nie potrafi dostrzec prawdziwych przyczyn kryzysu finansowego, do którego doprowadziło przekłucie spekulacyjnego bąbla na rynku nieruchomości.

W największym skrócie, Ben Bernanke po raz kolejny zanegował pogląd, że polityka niskich stóp procentowych prowadzona przez jego poprzednika Alana Greenspana była główną przyczyną bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości i zasugerował, że polityka monetarna nie jest skutecznym narzędziem do walki z bąblami spekulacyjnymi na aktywach finansowych.

Niestety, jest to tylko tekst na blogu, więc czytelników bliżej zainteresowanych tematem odsyłam do tekstu przemówienia Bernanke – moim zdaniem nie będzie to stracony czas ponieważ Bernanke wbrew wielu swoim krytykom posiada przyzwoity dorobek naukowy (ze specjalnością w Wielkiej Depresji). Ja natomiast przedstawię główne punkty argumentacji Bernanke. Kluczowym dla rozważań Bernanke jest poniższy wykres:

Za Ben Bernanke

Za Ben Bernanke

Co na nim pokazano? Na osi X pokazano ‘twardość’ lub ‘miękkość’ polityki monetarnej w poszczególnych państwach w latach 2002-2006. Na osi Y pokazano zmiany cen na rynku nieruchomości. Wykres uwzględnia 20 państwa, w tym USA. Z tej grupy 13 państw odnotowało większy wzrost na rynku nieruchomości niż USA. Z tej ‘trzynastki’ aż 11 państw prowadziło bardziej twardą (jastrzębią, ostrzejszą) politykę monetarną. Jeszcze inaczej: z 16 państw, które prowadziły twardszą politykę monetarną niż USA aż 11 odnotowało większy wzrost cen na rynku nieruchomości. Bernanke wyciąga z tej analizy logiczny wniosek: polityka monetarna a więc poziom stóp procentowych wyjaśnia zaledwie maleńką część zmian cen nieruchomości i nie ponosi znaczącej odpowiedzialności za powstanie bańki spekulacyjnej.

Czytaj dalszą część »

Liderzy i maruderzy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 05.01.2010 | Komentarze (14) »

‘Wpadły mi w ręce’ trzy interesujące wykresy pokazują istotne mechanizmy i procesy w gospodarce i na rynku akcyjnym w 2009 i 2010 roku.

The Economist opublikował listę gospodarczych liderów i maruderów w 2010 roku, utworzoną na podstawie tempa wzrostu PKB w 2010 roku. Lista wygląda tak:

Za The Economist

Za The Economist

Trzy rzeczy warte są podkreślenia. Po pierwsze, wykres pokazuje jak ‘ułomnym’ wskaźnikiem jest PKB. Wśród najszybciej rozwijających się państw kilka zawdzięczać będzie swój wzrost tylko i wyłącznie nowym projektom wydobywczym w sektorze ropy naftowej i gazu (na przykład Azerbejdżan, Katar, Turkmenistan, Angola czy Kongo). Warto zwrócić uwagę, że na listę liderów trafiły dwie bardzo duże gospodarki z BRIC: Chiny i Indie. Po trzecie, należy zwrócić uwagę jak bardzo ‘nadreprezentowany’ jest region CEE (Europa Środkowa i Wschodnia) na liście gospodarczych maruderów.

Czytaj dalszą część »

Hipoteczne łodzie podwodne

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 04.01.2010 | Komentarze (31) »

Pisałem niedawno o jingle mails, czyli strategicznym porzucaniu kredytów hipotecznych (strategiczne niewypłacalności) przez tych kredytobiorców, dla których wartość pozostałej do spłacenia kwoty podstawowej kredytu jest dużo wyższa niż wartość domu, który ten kredyt zabezpiecza. Strategiczne niewypłacalności mogą się okazać dużym problemem dla sektora bankowego ponieważ różnica pomiędzy wartością niespłaconego kredytu a kwotą otrzymaną ze sprzedaży przejętej nieruchomości będzie stratą banku.

W USA około 23% kredytów hipotecznych znajduje się pod wodą, czyli nieruchomości warte są mniej niż kredyt hipoteczny, który zabezpieczają. 10,7 mln gospodarstw domowych mieszka w takich domach. Co ciekawe, taka sytuacja ma miejsce na rynku, na którym ceny nie wskazują na niedowartościowanie. Zgodnie z obliczeniami The Economist, na których oparł się David Rosenberg, ceny domów w USA są 3% niedowartościowane względem historycznego stosunku cena/dochody (pokazuje stosunek cen domów do dochodów Amerykanów) i 14% przewartościowane gdy weźmie się pod uwagę historyczne stosunek cena/wynajem  (pokazuje stosunek cen domów do kosztów wynajęcia ).

Calculated Risk opublikował dwa interesujące wykresy pokazują odsetek ‘zatopionych’ kredytów hipotecznych w poszczególnych stanach. Dla nikogo chyba nie będzie zaskoczeniem, że takie nieruchomości skoncentrowane są w miejscach gdzie bańka na rynku nieruchomości była największa: w Nevadzie, Arizonie, Florydzie i Kalifornii. Te cztery stany uzupełnia borykający się z problemami gospodarczymi Michigan. W Nevadzie, ponad 65% kredytów hipotecznych znajduje się ‘pod wodą’. W Arizonie i Florydzie ponad 45%.

Czytaj dalszą część »

Strona 12 z 20« Pierwsza...«1011121314»...Ostatnia »