Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Gospodarka

Do przeczytania: 01.09.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 01.09.2010 | Komentarze (10) »

Nowa porcja linków:

Trzech badaczy sprawdziło korelacje pomiędzy wynagrodzeniem CEO a zyskami akcjonariuszy. Wynagrodzenia CEO zostały skorygowane o wielkość firmy i segment rynku. Okazało się, że spółki, których CEO znajdują się w najwyższym decylu rozkładu wielkości wynagrodzeń, przeciętnie przynoszą akcjonariuszom negatywne zyski nadzwyczajne w wysokości -9% w kolejnych trzech latach. Efekt jest tym silniejszy im mocniej wynagrodzenie CEO ‘przywiązane’ jest do wyników.

Google udostępnia rozmowy telefoniczne w usłudze Gmail. Co na to Skype? Zastanawiam się, czy w e-biznesie funkcjonuje obecnie ‘psychoza’ podobna do tej w IT w latach 90’ a polegająca na obawach każdego nowego biznesu przed wejściem jednego z wielkich graczy (Google, Facebook; Agora i Onet na polskim podwórku) w ten segment rynku? W latach 90’ podobne obawy dotyczyły Microsoft – tak przynajmniej sugerował twórca Netscape w Coś nowego. Może ktoś z ekspercka wiedzą chciałby się na ten temat wypowiedzieć?

Edward Hugh o długo oczekiwanym, odrodzeniu gospodarczym w Estonii. Dużo danych i wykresów – jak to u Hugha. Interesujący fragment o wpływie demografii na podstawową aktywność gospodarczą, bilans płatniczy i  bilans ROB.

Jeśli ktoś ma ochotę na interesujący tekst filozoficzny: o tym jakie konsekwencje dla naszej percepcji śmierci ma przyjęcia założenia, że nie jesteśmy właścicielami swojej przyszłości.

Interesujący tekst na BBC o zasypanych górnikach w Chile.

Czy jeżdżenie samochodem przyczynia się do otyłości? Wszystko na to wskazuje. Do tej pory naukowcy znali pośrednie argumenty – państwa, regiony i miasta z bardziej powszechnym użyciem publicznych środków transportu (oraz mniej powszechnym użyciem samochodów) miały mniejszy odsetek otyłych. Na Freakonomics pojawiła się informacja, że naturalny eksperyment z Charlotte pokazuje, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy korzystaniem z publicznej komunikacji a mniejszym ryzykiem otyłości.

Czytaj dalszą część »

Wydatki na żywność i otyłość

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 01.09.2010 | Komentarze (9) »

Dwie rzeczy wymagają wyjaśnienia w związku z dyskusją o drastycznym spadku udziału wydatków na żywność w wydatkach ogółem w USA. Po pierwsze, muszę się odnieść do nieśmiało wysuwanych sugestii jakoby wspomniany spadek był efektem tego, że Amerykanie po prostu mnie wydają na żywność.

To nieprawda. Wydatki przeciętnego Amerykanina na żywność, w ujęciu realnym (uwzględniającym inflację!), rosną nieprzerwanie od sześćdziesięciu lat (dysponuje danymi od 1955 roku). Od 1955 do 2009 roku wzrosły z około $1500 do $2100. Interesujący jest inny trend: wydatki na żywność w domu pozostały niezmienione, natomiast wydatki na żywność poza domem podwoiły się:

wydatki na zywnosc w USA

Na podstawie danych: USDA

Jeśli dużą część wydatków na żywność poza domem jest wydatkami na żywność w fast foodach to tutaj leżeć będzie jedno z rozwiązań zagadki epidemii otyłości.

Druga kwestia to związek wydatków na żywność z otyłością. Znalazłem dane o odsetku otyłych oraz o wydatkach na żywność per capita (przeliczonych na dolary międzynarodowe z 2005 roku z uwzględnieniem siły nabywczej). Mogłem stworzyć zestaw piętnastu wysoko rozwiniętych państw (Australia Austria Belgium Canada Finland France Germany Netherlands New Zealand Norway Spain Sweden Switzerland UK United States), z których wcześniej wyrzuciłem Japonię i Koreę ze względów kulturowych (niski odsetek otyłych i raczej niskie wydatki na żywność). Zobaczmy więc czy istnieje postulowana korelacja pomiędzy niskimi wydatkami per capita na żywność a wysokim wskaźnikiem otyłości:

wydatki per capita a otylosc

Nie wybieraj szkoły dziecku, wybierz nauczycieli!

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 29.08.2010 | Komentarze (14) »

Od kilkudziesięciu lat uczniowie w rozwiniętych państwach dwa razy do roku, na początku i na końcu roku szkolnego, wypełniają ustandaryzowane testy sprawdzającego ich umiejętności i wiedzę w kluczowych przedmiotach, z reguły w języku i matematyce. Z reguły przez cały rok danego przedmiotu uczy ich jeden nauczyciel. Wydawałoby się, że sprawdzenie tego jak relatywnie do średniej wypadają wyniki uczniów na początku i na końcu roku szkolnego będzie standardową procedurą stosowaną przez władze edukacyjne.

Wyobraźmy sobie, że początku roku szkolnego, średni wynik klasy nauczyciela Kowalskiego znajduje się na 53 percentylu rozkładu wyników. Na końcu roku szkolnego średni wynik klasy nauczyciela Kowalskiego znajduje się na 65 percentylu. Takie zjawisko zachodzi rok w rok. Czy nie byłby to fantastyczny sposób weryfikacji pracy Kowalskiego?

Wyobraźmy sobie odwrotną sytuację. Z klasami nauczyciela Nowaka dzieje się coś przeciwnego. Z reguły zaczynają rok na 55 percentylu a kończą na 44 percentylu. Czy nie byłaby to wskazówka, że coś z metodami edukacyjnymi Nowaka jest nie tak?

LA Times zdobył wyniki testów z matematyki i języka angielskiego, z okresu siedmiu lat, w jednym z kalifornijskich dystryktów edukacyjnych szkolnictwa podstawowego. Następnie badacze w LA Times zrobili coś na co władze edukacyjne nie znalazły czasu, a raczej chęci czy odwagi. Co się okazało?

  • po roku spędzonym w klasie nauczyciela z najlepszego decyla uczniowie osiągali wyniki lokujące ich o 17 percentyli wyżej w przypadku języka angielskiego i 25 percentyli wyżej w przypadku matematyki niż gdyby spędzili rok w klasie nauczyciela z najgorszego decyla (najgorszych 10% nauczycieli)
  • najlepsi nauczyciele nie byli skupieni w szkołach zlokalizowanych w zamożniejszych dzielnicach, co więcej generalnie nie byli skupieni w najlepszych szkołach; tak jak najgorsi nauczyciele nie  uczyli w biedniejszych dzielnicach i nie byli skupieni w najgorszych szkołach
  • z powyższego punktu wyciągnąć można wniosek, że ważniejszy od wyboru szkoły jest wybór nauczyciela

Intrygujące są czynniki, które nie wpływały na rezultaty osiągane przez nauczyciela:

Czytaj dalszą część »

O drożejącej żywności, ubraniach i mieszkaniach

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 28.08.2010 | Komentarze (76) »

Użytkownicy popularnych w sieci memów w dziedzinie ekonomii powinni uważać z rozpowszechnianiem ich na moim blogu. Przychodzi bowiem taki czas, w którym mówię sobie ‘miarka się przebrała’ i sprawdzam.

Nie inaczej było z super-popularnym memem o tym jakoby przeciętni ludzie dosłownie uginali się pod ciężarem wydatków na trzy podstawowe kategorie produktów: żywność, ubrania i mieszkania (z opłatami eksploatacyjnymi). Propagatorzy tego memu zdają się twierdzić, że standard życia ludzi znacząco się obniżył a spadek kosztów gadgetów nieudolnie ukrywa fakt, że ludzie płacą dużo więcej za zapewnienie podstawowych potrzeb.

Bardzo proszę, dane z USA, od 1929 do 2009 roku. Przedstawiają udział wydatków na wspomniane trzy kategorie produktów w konsumpcji indywidualnej (PCE) ogółem:

Na podstawie danych: Bureau of Economic Analysis

Na podstawie danych: Bureau of Economic Analysis

Udział żywności spadł z około 20%-25% przed II wojną światową do około 8% obecnie. Udział ubrań i obuwia spadł z około 10%-12% przed II wojną światową do około 4% obecnie. Udział wydatków mieszkaniowych wzrósł z około 12%-16% przed II wojną światową do około 18% obecnie.

To o czym piszę nie jest żadną tajemnicą dla wszystkich, którzy nie spali na wykładach z mikroekonomii. Prawo Engla (nie tego Engla) informuje, ze wraz ze wzrostem dochodów/zamożności spada udział wydatków na żywność w wydatkach ogółem.

Dlatego też, spodziewałbym się takiego właśnie spadkowego trendu w udziale wydatków na żywność, ubrania i mieszkania w wydatkach ogółem w Polsce po 1990 roku. Tylko w ostatniej kategorii mogą wystąpić pewne niespodzianki ze względu na istotne subsydiowanie tych wydatków przez rządy socjalistyczne.

Trzy w jednym: 27.08.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 27.08.2010 | Komentarze (23) »

W dzisiejszym wydaniu trzy wykresy pokazujące pewne istotne zjawiska w amerykańskim życiu gospodarczym i politycznym.

W 2011 roku wygasnąć mają tymczasowe cięcia podatkowe wprowadzone na początku dekady przez administrację Busha. Republikanie są naturalnie zwolennikami utrzymania niższych podatków, co zresztą zupełnie nie przeszkadza im domagać się drastycznego równoważenia budżetu. Demokraci zdają sobie sprawę, że podnoszenie podatków w okresie dosyć rachitycznego odrodzenia gospodarczego może być nierozsądne dlatego nie chcą przedłużać cięć podatkowych jedynie dla najbogatszych Amerykanów. Poniższy wykres pokazuje ile zaoszczędzą poszczególne grupy dochodowe w USA w przypadku propozycji obydwu partii, w porównaniu do scenariusza, w którym całość reformy Busha miałaby przestać obowiązywać:

Za New York Times

Za New York Times

Drugi wykres spokojnie można oznaczyć etykietą ‘pogromcy mitów’. Pokazuje z jakich źródeł finansowane są studia w USA przez studentów pochodzących z rodzin z trzech różnych przedziałów dochodowych:

Czytaj dalszą część »

Nie będzie niczego? Nawet helu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 24.08.2010 | Komentarze (17) »

Peak Oil, Peak Copper, Peak Gold, Peak Potash – to wszystko można zrozumieć ale Peak Helium? Przez ostatnie kilka dni, światowe media rozpowszechniały wypowiedź noblisty Roberta Richardsona, który stwierdził, że globalne rezerwy helu mogą się wyczerpać w najbliższych 25-30 latach.

To zła wiadomość nie tylko dla miłośników sterowców i urodzinowych baloników – hel wykorzystywany jest w wymiarze przemysłowym przede wszystkim do bardzo intensywnego chłodzenia, między innymi w urządzeniach obrazowania rezonansu magnetycznego (MRI). Te urządzenia maja natomiast zastosowanie medyczne oraz w coraz większym stopniu antyterrorystyczne (skanery na lotniskach).

W Peak Helium nie byłoby nic dziwnego gdyby nie fakt, że hel jest drugim najczęściej występującym pierwiastkiem w widzialnym wszechświecie, odpowiadającym za około 24% jego masy. Nawet zasoby helu w ziemskiej atmosferze (hel stanowi 0.00052% atmosfery) są wystarczające do zaspokojenia gospodarczych potrzeb ludzkiej cywilizacji. W czym więc tkwi problem?

Cała historia z Peak Helium jest świetną ilustracją tego co może oznaczać ‘peak’ danego surowca. Otóż, można mówić o dwóch zjawiskach – fizycznym i ekonomicznym. To pierwsze oznacza fizyczne wyczerpywanie się danego zasobu. To drugie oznacza wyczerpywanie się dostępnych ekonomicznie źródeł surowca. Nie muszę dodawać, że peak ekonomiczny poprzedza peak fizyczny.

Czytaj dalszą część »

To normalne, że gospodarczy środek ciężkości się przesuwa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 21.08.2010 | Komentarze (8) »

Paul Kedrosky zamieścił na swoim blogu mapę, która moim zdaniem bardzo wiele wyjaśnia w dyskusji o przemieszczaniu się siły gospodarczej z państw rozwiniętych do gospodarek wschodzących, przede wszystkim Chin, Indii i innych państw Azji. Myślę, że można powiedzieć, że globalny gospodarczy środek ciężkości przemieszcza się na południe i na wschód. To chyba bardziej trafny opis niż stwierdzenie, że przesuwa się z Oceanu Atlantyckiego nad Pacyfik.

Otóż, proces tez wyda się zupełnie normalny gdy spojrzymy na rozmieszczenie światowej populacji na poszczególnych długościach i szerokościach geograficznych:

Za Paul Kedrosky

Za Paul Kedrosky

Proces globalizacji pozwolił miliardom ludzi w państwach wschodzących zmniejszyć przepaść dzielącą ich do społeczeństw rozwiniętych. Nie stało się to wskutek zubożenia bogatych społeczeństw, to raczej zamożność państw wschodzących rosła szybciej. Przy zdecydowanej przewadze demograficznej państw wschodzących musi to oznaczać wzrost ich znaczenia w globalnej gospodarce.

Nowa ‘normalność’ czy powrót do historycznego trendu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.08.2010 | Komentarze (2) »

Kilka dni temu globalne media finansowe żyły wiadomością, że w II kw. 2010 roku chińska gospodarka oficjalnie wyprzedziła japońską i stała się drugą największą gospodarką na świecie, po amerykańskiej. Cóż, to rzeczywiście ważne wydarzenie, nie warto jednak tracić z widoku szerszego obrazu.

Przedstawia go poniższy wykres, znany czytelnikom bloga, pokazujący udział poszczególnych potęg gospodarczych w globalnych PKB w okresie ostatnich 2000 lat:

Za The Economist

Za The Economist

Okazuje się, że Chiny i Indie dominowały w światowej gospodarce od początku naszej ery do połowy XIX wieku kiedy zostały wyprzedzone przez połączone siły gospodarek euro-atlantyckich (USA, UK, Francji, Włoch i Niemiec). Dopiero pod koniec XIX wieku pierwsze państwo z regionu euro-atlantyckiego, oczywiście USA, stało się największą gospodarką na świecie. Następne siedemdziesiąt lat to okres dalszego osuwania się gospodarek Chin i Indii w rankingu. W 1970 roku Indie i Chiny wytwarzały mniej niż 8% globalnego PKB, choć jeszcze w 1820 roku produkowały ponad połowę światowego PKB. To co obserwujemy obecnie to po prostu powrót do historycznego trendu.

Zresztą na chińską gospodarkę należy patrzeć pod jeszcze innym kątem. Chińska gospodarka potrzebować będzie jeszcze kilka lat by pod względem rozwoju dogonić Albanię, Jamajkę czy Tunezję (choć, co dla wielu czytelników zabrzmi sensacyjnie, przegoniła już Ukrainę!). Skupianie się jedynie na wielkości PKB, bez zwracania uwagi na PKB per capita nie ma większego sensu.

Technologie tworzą zupełnie nowe rynki

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 14.08.2010 | Komentarze (14) »

Chyba wszyscy czytelnicy bloga mieli do czynienia z CAPTCHA, choć zapewnie niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy. CAPTCHA, czyli Completely Automated Public Turing test to tell Computers and Humans Apart, to z reguły obrazki z zakodowanymi w nich literami i cyframi, które należy odczytać i wpisać do formularza. Celem tych obrazków jest odróżnienie ludzi od maszyn, w tym przypadku głównie spamujących botów.

CAPTCHA chronią fora internetowe przed spamującymi botami, usługi kont pocztowych przed zakładaniem przez boty kont wykorzystywanych do nielegalnej działalności, i tak dalej. Już po tym zdaniu, powinno się nasunąć spostrzeżenie, że powstała cała gałąź przemysłu zajmująca się neutralizowaniem CAPTCHA.

Problem polega na tym, że twórcy CAPTCHA mają istotną przewagę a tworzenie trudniejszych CAPTCHA jest łatwiejsze niż tworzenie algorytmów zdolnych dokonywać skomplikowanej analizy wizualnej obrazków. W tej dziedzinie, przynajmniej na razie, ludzkie oko i mózg góruje nad maszynami.

W tym miejscu pojawia się wolny rynek, globalizacja, obniżenie kosztów transmisji danych oraz państwa z bardzo dużymi zasobami bardzo taniej siły roboczej. Część czytelników już pewnie domyśla – istnieją firmy zatrudniające osoby, których zadaniem jest odczytywanie CAPTCHA, w trybie rzeczywistym. Wygląda to tak: spamujący bot napotyka na CAPTCHA, którego nie potrafi rozgryźć, wysyła zapytanie do dostawcy usługi. Na komputerze pracownika wyspecjalizowanej firmy pojawia się obrazek i formularz do wpisania odpowiedzi. Odpowiedź trafia do bota, który ją wykorzystuje.

Ile wynosi koszt takiej usługi? Na poziomie pracownika jest to obecnie około 0,75$ za 1000  CAPTCHA, choć jeszcze w 2006 roku rozwiązanie 1000 CAPTCHA przynosiło około $10. Rynek jest więc bardzo konkurencyjny. Warto jednak podkreślić, że skoro są to zarobki pracownika to koszt dla spamera jest zapewne o kilkadziesiąt procent wyższy – trzeba przecież pokryć koszty stanowiska pracy i marzę usługodawcy.

Czytaj dalszą część »

Wywiad z niedźwiedziem

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 13.08.2010 | Skomentuj »

Stowarzyszony z Wall Street Journal blog Real Time Economics zamieścił bardzo długi wywiad z Davidem Rosenbergiem. Rosenberg jest powszechnie uważany za niedźwiedzia. Trudno jednak stwierdzić czy pesymistyczne, niedźwiedzie skrzywienie Rosenberga jest większe niż optymistyczne, bycze skrzywienie większości analityków.

Co prawda Rosenberg ‘przespał’ wieki rajd na rynku akcyjnym od marca 2009 roku – na co zwraca uwagę wielu jego krytyków – ale w tym samym czasie zwracał uwagę na atrakcyjne możliwości inwestycyjne na rynku obligacji i surowców, także złota.

W tym wywiadzie Rosenberg zwraca uwagę na kilka motywów, które dla stałym czytelników jego analiz nie będą żadną niespodzianką:

  • Rosenberg uważa, że szanse na drugie dno recesji są spore, większe od 50%
  • podkreśla, że większość wzrostu gospodarczego w ostatnim roku pochodziła z cyklu zarządzania zapasami i rządowej stymulacji
  • prognozuje, że wzrost PKB w III kw. 2010 może być zbliżony do zera a w IV kw. gospodarka może się kurczyć
  • Rosenberg podkreśla ‘wyjątkowość’ ostatniej recesji, która nie jest zwykłą korektą we wzroście PKB lecz zjawiskiem determinowanym przez delewarowanie gospodarki czyli istotną korektę na rynku kredytowym – to pierwsza taka recesja po II wojnie światowej

Duża część wywiadu poświęcona jest optymalnej polityce budżetowej i monetarnej. Rosenberg skłania się ku pozwoleniu na wygaśnięcie cięć podatkowych Busha. Podkreśla, że w przypadku rządowego bodźca wydatkowego kluczowy jest jego trwały efekt gospodarczy. Zwraca uwagę, że klucz do trwałego ożywienia gospodarczego leży w poprawie na rynku pracy.

Pod koniec wywiadu Rosenberg podaje swoje prognozy dotyczące rynku kapitałowego. Analityk Gluskin, Sheff & Associates tradycyjnie odpiera zarzuty o to, że jest wiecznym niedźwiedziem. Podkreśla, że dotyczy to jedynie rynku akcyjnego i dodaje, że przez całe dwie dekady lat 80’ i 90’ był bykiem. Cały wywiad znajduje się poniżej.

Zgadzacie się z opiniami Rosenberga?

Strona 1 z 2212345»1020...Ostatnia »