Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Bez kategorii

Nadpłacanie kredytu w PKO BP (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 20.05.2010 | Skomentuj »

Jak takie nadpłacanie w praktyce wygląda? Wyjątkowo uciążliwie i nieprzyjaźnie dla klienta. Już podpisując umowę wiedziałam, że wygodnie nie będzie. Mianowicie w umowie jest zapis, że chęć nadpłaty muszę zgłosić pisemnie z 2 dniowym wyprzedzeniem. Są banki, które po prostu udostępniają dodatkowy numer konta do nadpłat, ale PKO BP musi mieć pisemne oświadczenie… Pewno mogłabym je wysyłać pocztą, ale szansę, że trafiłoby tam gdzie trzeba w odpowiednim czasie, uważam za znikomą.

Dlatego ścieżki korespondencyjnej nawet nie zamierzam testować. Oznacza to, że co miesiąc (bo nadpłacać zamierzam regularnie, aż do szczęśliwego finału, który powinien nastąpić w listopadzie) czeka mnie rozrywka pod tytułem wizyta w oddziale.

Żeby było lepiej, jako posiadaczka złotego konta, mam przydzielonego „doradcę”. Brzmi nieźle, ale działa słabiej – poza operacjami kasowymi, praktycznie nic nie mogę załatwić jak wszyscy „normalni” klienci, w sali operacyjnej. Ale moja opinia na temat roli “doradcy”, która pojawiła się ostatnio prawie w każdym banku, to oddzielny temat.

Za każdym razem, gdy chcę złożyć na przykład dyspozycję nadpłaty, muszę umówić się z doradcą na wizytę, i w uzgodnionym terminie stawić się w banku. Oczywiście mój doradca ma swoje godziny pracy – w jednym tygodniu od rana, w kolejnym, po południu, do 19.00, kiedy oddział kończy pracę. Czyli mój grafik pracy zawodowej muszę jeszcze z tym faktem jakoś zgrać. Zgadnijcie, czy pracując jako konsultant, wogóle biorę pod uwagę zmianę grafiku pracy z takiego powodu, jak wizyta w banku?

Rzecz się dzieje w centrum Warszawy, w oddziale przy ul. Nowogrodzkiej. Pewno ktoś chciał dobrze – żeby klienci zostawiający w banku więcej pieniędzy, byli lepiej obsługiwani. A wyszło tak jak wyszło. Mam po prostu jeszcze jeden argument za tym, żeby rachunek w PKO BP zamknąć, jak tylko „wyskoczę” z tego kredytu.

Przychody pasywne – moja lista metod (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 20.05.2010 | Skomentuj »

Panuje raczej powszechne przekonanie, że przychody pasywne można stworzyć jedynie posiadając duże pieniądze. Jest to prawda, ale nie tak do końca. Prezentowane wczoraj sposoby rzeczywiście wymagają dość poważnej kwoty, by dało się z nich żyć. Są też i inne sposoby, które mogą dać pasywny dochód, a nie wymagają jakichś powalających kwot.

To jedna strona medalu. Druga jest taka, że na ogół wymagają mnóstwa pracy, dobrego pomysłu i odrobiny szczęścia. Metody, 0 których było wczoraj, może zastosować w zasadzie każdy, nawet niezbyt utalentowany człowiek, byle miał forsę w odpowiedniej ilości. Pieniądze są ceną za to, że sposoby działają.

Ceną za działanie sposobów dzisiejszych właśnie nie są pieniądze, a praca, wiedza i talent, by to jakoś zyskownie połączyć. Jakie to sposoby?

Czytaj dalszą część »

Przychody pasywne – moja lista metod (1)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 19.05.2010 | Komentarze (2) »

Niekoniecznie oryginalna, ale często metody na otrzymywanie przychodów pasywnych są porozrzucane po różnych stronach w internecie. Ponadto, nie wiem z jakiego powodu, ale dla wielu ludzi przychody pasywne, to takie, które wymagają mnóstwa pracy na początku, ciułania każdego grosza, by potem żyć z niekoniecznie pewnych inwestycji kapitałowych. Otóż może, ale niekoniecznie musi tak być.

Jeśli czytałeś też mój wpis p.t. “Na ile przychód pasywny jest pasywny”, to wiesz, że całkowicie pasywny przychód nie istnieje, raczej można sobie stworzyć sytuację, gdzie płyną jakieś sensowne pieniądze przy małej i nieregularnie, według uznania dawkowanej pracy. Praca etatowa, nawet jeśli ją uwielbiasz, nie jest takim przychodem, bo jeśli nie będziesz się pokazywał w pracy, to rychło źródło przychodów może się skończyć, nawet jeśli źródłem nieobecności jest choroba (na co nawet pozwala w pewnych przypadkach Kodeks Pracy!)

No, to lecimy z tą listą.

Czytaj dalszą część »

Myślisz, że jesteś skutecznym inwestorem?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 18.05.2010 | Komentarze (38) »

Goldman Sachs, Citigroup, JP Morgan oraz Bank of America w pierwszym kwartale 2010 roku nie zanotowały sesji, na której poniosłyby stratę w transakcjach przeprowadzanych na własny rachunek. Goldman Sachs zarabiał powyżej 25 mln USD w każdym z 63 dni roboczych w I kw. 2010, 35 razy notując zysk przekraczający 100 mln USD. JP Morgan zarabiał przeciętnie 118 mln USD dziennie w pierwszym kwartale.

Wyniki amerykańskich banków nie robią jednak takiego wrażenia jeśli weźmie się pod uwagę, że dysponowały one praktycznie nieograniczonych kapitałem od FED oprocentowanym na ultra-korzystnych warunkach. W takich warunkach skuteczne inwestowanie na rynku instrumentów dłużnych nie jest wyjątkowo trudne.

Są jednak inwestorzy, którzy na wyniki Goldman Sachs mogą patrzeć z góry. New York Times w artykule o firmach zajmujących się handlem błyskawicznych (high-frequency trading) napisał o spółce Tradebot z Kansas City: Założyciel Tradebot, powiedział studentom w 2008 roku, że dla jego firmy, przeciętny okres inwestycji w akcje to 11 sekund. Tradebot, jeden z największych operatorów handlu błyskawicznego, nie zanotował dnia ze stratą od czterech lat! Biorąc pod uwagę charakter handlu błyskawicznego, który przypomina trochę działania animatora rynku z tą kluczową różnicą, że nie ułatwia zawierania transakcji zwykłym inwestorom tylko podnosi ich koszty, wypowiedź założyciela Tradebot może być prawdziwa.

Inspirujących przykładów nie brakuje też na lokalnym polskim rynku. W tym przypadku z pomocą przychodzi Puls Biznesu, który opublikował wywiad z najlepszym inwestorem walutowym na świecie – Polakiem, który wygrał jeden z wielu konkursów na rynku FX, w okresie jednego roku uzyskując stopę zwrotu 555%. Zaczynał od realnej kwoty 15 tysięcy PLN.

Tutaj pozwolę sobie na małą dygresję: relacje pomiędzy konkursami inwestycyjnymi a inwestowaniem przypominają według mnie relacje pomiędzy konkursami w liczbie podbić piłką a graniem w piłkę. Można oczekiwać, że skuteczni inwestorzy nieźle poradzą sobie w konkursach tak jak można zakładać, że najlepsi piłkarze potrafią podbijać futbolówkę. Nie zakładałbym jednak, że ktoś będzie gwiazdą Ligi Mistrzów tylko dlatego, że potrafi 20 000 razy podbić piłkę lewą nogą. Innymi słowy, do zwycięstwa w konkursach inwestycyjnych nie potrzeba całej gamy umiejętności, które decydują o tym, że ktoś jest skutecznym inwestorem. Zwycięzcy konkursów mogą te umiejętności posiadać albo i nie.

Wróćmy jednak do  najlepszego inwestora walutowego na świecie. Pozwolę sobie zacytować dwa fragmenty wywiadu:

Czytaj dalszą część »

Wartość netto czy cash flow?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 17.05.2010 | Komentarze (6) »

Bogactwo może być różnie określane. Dla jednych miarą bogactwa jest wartość netto,  czyli to co posiadamy minus kredyty. Dla innych duży, pasywny przepływ pieniężny będzie miarą bogactwa w myśl zasady, że

To, czy jesteś bogaty, określa ile czasu możesz przeżyć bez pracy zarobkowej.

Co jest lepsze? Mieć dużą wartość netto, czy duży pozytywny cash flow przy mniejszej wartości netto?

W polskich blogach finansowo – inwestycyjnych ostatnio dylemat ten obrazuje spór o to, czy lepiej jest mieć milion (zapewne jako symbol wysokiej wartości netto), czy pasywne przychody wystarczające na utrzymanie nie posiadając miliona. Muszę przyznać, że ja osobiście nie pogardziłbym żadną z tych opcji – dlaczego? O tym na koniec wpisu. Zobaczmy, jakie możliwości daje milion, a jakie daje spory cash flow:

Czytaj dalszą część »

Przechadzka po supermarkecie

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 16.05.2010 | Komentarze (7) »

Przez 20 lat naszego nowego ustroju zmieniło się wiele. Kiedyś, mimo, że miało się wypłatę, to ciężko było nabyć za tę wypłatę towar. Zaś dzisiaj – odwrotnie: kupić można wszystko, jak nie w sklepie to w internecie. Nadal jednak podstawowe produkty nabywamy raczej w sklepach, raczej w tych wielkopowierzchniowych, bo raz, że wszystko jest pod ręką, a dwa, że jest w miarę tanio. Nie każdego towaru to dotyczy, no ale przecież dużych sklepów teraz jest mrowie, można w jednym kupić tanie rzeczy, a w innym te, które w pierwszym były drogie. Niedzielne zakupy powoli stały się u Nas formą rozrywki – po ciężkim tygodniu pracy kilka godzin na polowaniu na ulubiony towar.

Kupić można wszystko, problemem jest tylko, że często pieniędzy nie wystarcza na wszystkie zakupowe życzenia. Czy aby na pewno?

Czytaj dalszą część »

Klęska urodzaju – szybciej, ale wolniej.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii, Świat dnia 15.05.2010 | Komentarze (3) »

Żyjemy w erze internetu, gdzie – przynajmniej w teorii – wszyscy mają dostęp do wszystkiego. Chcesz kupić dom w Stanach? Żaden problem, bywają nawet mocne promocje dla obcokrajowców, nawet nie musisz tam jechać. Chcesz pogadać z eskimosem – też żaden problem, o ile macie chociaż jeden wspólny język. Nawet możesz go zobaczyć. Korespondencja do Afryki nie idzie już tygodniami, e – maila można odebrać w ciągu kilku sekund w dowolnym miejscu na Ziemi.

To fajnie, że te wszystkiem możliwości istnieją, bo ciekawi Świata mogą się dowiedzieć czego chcą nie wychodząc z domu. Wcześniej nie było to takie proste, bo trzeba było odwiedzić np. bibliotekę, w której niekoniecznie znajdowała się wiedza, jakiej szukamy. No i trzeba było umieć posługiwać się katalogami w bibliotece, siedząc przed ekranem komputera w zasadzie wystarczy minimalna znajomość funkcji wyszukiwarki internetowej.

Czytaj dalszą część »

Dlaczego to robisz?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 13.05.2010 | Skomentuj »

W dążeniu do osiągnięcia każdego celu istotnych jest kilka rzeczy. Po pierwsze, trzeba jasno ów cel określić, bo skoro ma być osiągnięty, to trzeba wiedzieć, kiedy się to stanie. Zakładam, że zdecydowana większość Czytelników mojego bloga dąży do podobnych celów jak moje:

  • Osiągnięcie finansowej niezależności
  • Zwiększenie majątku, by był on przynajmniej ponadprzeciętny

Oba cele w zasadzie są zbieżne. Przypuśćmy, że osobnik A zamierza osiągnąć niezależność finansową poprzez jakąś formę e – biznesu. W zasadzie jest możliwe, że rozwinie swój biznes nie płacąc za to ani grosza, albo płacąć niewiele pieniędzy (chociażby dostęp do internetu nadal nie jest darmowy). Czy więc jego biznes (i idąc dalej – majątek) jest nic nie wart?

Oczywiście, że jest coś wart, jeśli przychody są duże, to może być wart nawet sporo, mimo, że przy jego tworzeniu nie brały udziału żadne pieniądze. To trochę jak z akcjami na giełdzie – skłaniam się ku twierdzeniu, że cena akcji, to nie to samo, co ich wartość. Przykładem może być spółka wiecznie generująca straty – w mojej ocenie zapłacenie za akcje takiej spółki jakichkolwiek pieniędzy, to i tak za dużo. Odwrotnie będzie ze spółką generującą rok w rok duże zyski – inwestorzy są skłonni zapłacić za jej akcje wielokrotność rocznych zysków, bo w ich ocenie taka spółka jest wartościowa. I podobnie będzie z naszym przykładowym e – biznesem, przez co dochodzimy do wniosku, że oba wyżej wymienione cele są zbieżne.

Czytaj dalszą część »

Czy pojawia się nowy sposób na pieniądze bez pracy?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 07.05.2010 | Komentarze (2) »

Tak sobie obserwuję, co tam ciekawego się dzieje na rynku kont osobistych.

Na przełomie roku wydawało się, że przełomowe rzeczy będą się działy na polu rachunków osobistych – miały być jakieś super ułatwienia w przenoszeniu rachunków, czego obawiało się wiele banków. Z całego zamieszania na razie nic większego nie wynikło. Żaden “bankozaurus” nie odnotował drastycznego zmniejszenia liczby rachunków, a banki dalej muszą walczyć o klienta różnymi promocjami. I dobrze, jako klient, lubię czuć, że się o mnie walczy :)

Metoda na klienta znana od dawna, żerująca na jego chciwości, metoda którą zapoczątkowała bodajże ta reklama:

Czytaj dalszą część »

Praca w wymarzonym zawodzie…

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 01.05.2010 | Skomentuj »

… czyli problem zupy pomidorowej.

Wczoraj napisałem, że w zasadzie nie ma dochodu pasywnego, a jedynie praca mniej absorbująca. Podjęcie takiej pracy to sposób, by nie zmuszać się do czynności zarobkowych (pewnie chyba każdy od czasu do czasu myśli sobie rano: “kurcze, dzisiaj znowu muszę tam iść :/ ). Mimo, że taka możliwość istnieje, cała masa ludzi nadal tkwi w pracy której nie lubi tylko dlatego, że nie ma innych perspektyw (przecież można je sobie stworzyć), nie chce im się, albo nie mają odwagi zmienić tego stanu rzeczy. A do pracy chodzić muszą, bo mieszkanie kosztuje, jedzenie kosztuje, nie mówiąc już o jakichkolwiek wygodach, czy przyjemnościach.

Czytaj dalszą część »

Strona 6 z 10« Pierwsza...«45678»...Ostatnia »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player