Zwykło się sądzić, że nieruchomości to inwestycja pewna, zyskowna i mało ryzykowna. Czy pewna, to zależy, kto co przez to rozumie, jeśli chodzi o “pewna” w sensie, że na pewno jest inwestycją, to może to być racja, ale to trochę takie masło maślane. Określenie “pewna inwestycja” raczej wzięło się w przypadku nieruchomości z dwóch pozostałych przymiotów, to znaczy “zyskowna” i “mało ryzykowna”.
Wreszcie, nieruchomości kojarzą się z zakupem domu, bądź mieszkania jako takich – czyli budynków, lub ich części. No i tu jest taka nieścisłość, że inwestowanie w nieruchomości już niekoniecznie może oznaczać powiązanie z jakimiś budynkami, czy gruntami. A już na pewno, jeśli jakiś produkt finansowy ma w nazwie “nieruchomości”, to wcale nie można być pewnym, że za tym hasłem rzeczywiście kryje się jakiś budynek, hala czy kawał ziemi.
Zatem co pod nazwą “nieruchomości” może się kryć w wielu wehikułach inwestycyjnych i jak można inwestować w “nieruchomości”?