Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Bez kategorii

Wykres dnia: zużycie wody w Edmonton 28 lutego 2010 roku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 09.03.2010 | Komentarze (8) »

Myślę, że zdobyłem już sobie opinię blogera bardzo zainteresowanego tym, w jaki sposób dostęp do olbrzymiej ilości danych, który otrzymaliśmy dzięki postępowi technologicznemu, może uczynić nasze życie lepszym a działalność gospodarczą bardziej efektywną. Dziś, chciałem pokazać, zestaw danych, którego wartość praktyczna jest bardzo ograniczona.

Po prostu, czasem przyjemnie jest zobaczyć kwantytatywny zapis czegoś tak oczywistego jak fakt, że ważny mecz reprezentacji narodowej może zmienić zwyczaje sanitarne całego narodu:

Za EPCOR

Za EPCOR

Pogromcy mitów: Korwin-Mikke o ubezpieczeniach OC

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 26.02.2010 | Komentarze (141) »

Pan Korwin-Mikke kilka tygodni temu napisał bardzo interesujący felieton o przepisach drogowych, w których oskarżył ubezpieczenia komunikacyjne, zwłaszcza OC, o to, że są główną przyczyną wypadków drogowych. W całości zacytuję stosowny akapit: Twierdzę natomiast, że główną przyczyną wypadków drogowych są ubezpieczenia komunikacyjne. Zwłaszcza OC. Wprowadzenie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej jest zachętą do zabójstw, jest zbrodnią ludobójstwa. Gdyby w Polsce odbyło się dziesięć procesów sądowych, w wyniku których sprawcy wypadków musieliby płacić pełne odszkodowanie, zostali na jego poczet wyrzuceni z mieszkania i nocowali na dworcu – to ludzie na pewno zaczęliby jeździć znacznie ostrożniej. Obecnie wiedzą, że odszkodowanie za nich płacą inni kierowcy – ci, co nie spowodowali żadnego wypadku! Jest to najgłębiej niesprawiedliwe, demoralizujące – i skutkuje ogromną liczbą wypadków. Człowiek nieubezpieczony jeździ znacznie – znacznie! – ostrożniej.

Niezwykle podoba mi się ten akapit ponieważ doskonale pokazuje sedno radykalnie liberalnej ideologii. Korwin-Mikke serwuje w nim pozornie logiczny koncept (człowiek nieubezpieczony jeździ ostrożniej) oparty na fałszywym założeniu i kompletnie sprzeczny z powszechnie dostępnymi danymi statystycznymi.

Przede wszystkim, ustalmy jedną rzecz: Korwin-Mikke pisał o obowiązkowych ubezpieczeniach OC. Trudno przecież uwierzyć, by ten radykalny zwolennik wolnego rynku zachęcał do brutalnego ograniczenia wolności zawierania umów i zdelegalizowania ubezpieczeń komunikacyjnych.

Zacznijmy od pewnej ciekawostki. Istnieje cywilizowane miejsce na świecie gdzie prawo nie wymaga posiadania komunikacyjnego ubezpieczenia OC – to stan New Hampshire (NH) w USA. Zapewne, czytelnicy zastanawiają się teraz jak wielkie rzesze rezydentów New Hampshire skorzystało z tej wolności od przymusu posiadania OC. Znam odpowiedź: 11%. Pozostałe 89% wykupiło ubezpieczenie OC chociaż nie jest ono obowiązkowe. Warto zwrócić uwagę, że średni odsetek nieubezpieczonych kierowców w USA w 2007 roku wyniósł 13,8%. Innymi słowy: mimo, że nikt nie zmusza rezydentów NH do posiadania OC i tak odsetek kierowców z OC jest wyższy w NH niż średnia dla USA.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na gigantyczny błąd jaki popełniają zwolennicy radykalnego liberalizmu (RL): zupełnie ignorują fakt, że większość ludzi obdarzona jest bardzo silną awersją do ryzyka. Nie wiem czy wśród zwolenników RL jest nadreprezentacja osób z uszkodzonym mechanizmem samozachowawczym – faktem jest jednak, że historia cywilizacji to historia szukania stabilności i bezpieczeństwa. Zapytajcie swoich znajomych ilu z nich nie wykupiłoby OC gdyby nie było obowiązkowe… Myślę, że wyniki nie będą odbiegać od przykładu z New Hampshire. Mówiąc prosto: ubezpieczenia są odpowiedzią na oczekiwania ludzi – to typowy mechanizm rynkowy!

Czytaj dalszą część »

Miary zamożności (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 12.02.2010 | Komentarze (2) »

Tak jak napisałam w poprzednim poście, za główną miarę zamożności uważam wartość netto. Pierwszy i uproszczony sposób policzenia jej, to zsumowanie tego co posiadamy i odjęcie od tej kwoty wszystkich zobowiązań.

Druga metoda, prowadząca do tego samego wyniku, to stworzenie bilansu dla naszych finansów. Analogicznie, jak sporządza się bilans dla firmy.

Po lewej stronie spisujemy aktywa – czyli składniki naszego majątku: nieruchomości, ruchomości (ale tylko te o faktycznej wartości i zbywalne): samochody, dzieła sztuki, kolekcje (np. monet), itp. lokaty, obligacje, akcje, jednostki fi, udziały,  środki na rachunkach bankowych i gotówka. Suma, która wychodzi musi być równa temu co po prawej stronie bilansu – pasywom, czyli źródłom finansowania. Tu właśnie będziemy mieli kapitał własny, a także wszystkie zobowiązania krótko i długoterminowe: kredyty, pożyczki w rodzinie, zadłużenie w koncie osobistym, zadłużenie na kartach kredytowych, należności które musimy ponieść (np. niezapłacony jeszcze a należny podatek).  Kapitał własny wyliczy się jako różnica między sumą aktywów, a wszystkimi zobowiązaniami. To tak w dużym skrócie i uproszczeniu, jak do tematu bilansu podejść, nie będąc finansistą.

Oczywiście im kapitał własny wyższy – tym lepiej. Ale to też zależy i należy odnieść do wielkości aktywów w ogóle. Do tego – nie każde zobowiązanie jest   „złym długiem”. Tak czy inaczej namawiam do rzetelnej (czyli bez zaklinania rzeczywistości) próby zrobienia bilansu naszego gospodarstwa domowego i zastanowienia się, w jakiej sytuacji finansowej jesteśmy. Hmm… i czarno na białym widać, jak daleko nam do przysłowiowego miliona :)

Mieszkanie od dewelopera, czyli lepsze wrogiem dobrego.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 11.02.2010 | Komentarze (8) »

Zakup mieszkania od dewelopera w ostatniej dekadzie cieszył się chyba dość znaczną popularnością. Poparciem tego stwierdzenia na pewno będzie silna pozycja firm deweloperskich na giełdzie podczas poprzedniej hossy. Znaczna część kupujących mieszkania zachłystuje się nowością deweloperskich projektów. Ciekawa forma, nowy tynk pomalowany na ładny, żywy kolor rzeczywiście może robić wrażenie. Wiem, bo ja sam – budowlaniec z wykształcenia – prawie dałem się nabrać na to ładne opakowanie, niekoniecznie smacznego cukierka.

Czytaj dalszą część »

Wyprzedaże, wyprzedaże… (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 06.02.2010 | Komentarze (1) »

Zima niestety nie chce się jakoś skończyć, przynajmniej w Warszawie. Natomiast kończą się zimowe wyprzedaże. Nie jestem ekspertem od wyszukiwania okazji, ale z wyprzedaży od kilku lat korzystam, jak zapewne prawie wszyscy. Korzystam – znaczy kupuję ciuchy i tyle :)

Nie mam prawie żadnego doświadczenia, jeśli chodzi o kupowanie na wyprzedażach elektroniki lub sprzętu agd. Dlatego ten wątek pominę. Odnośnie kupowania żywności, kosmetyków i tzw. chemii w promocjach – przymierzam się do oddzielnego wpisu, bo to trochę inny temat.

Wyprzedaże w galeriach handlowych są robione sezonowo i służą przede wszystkim przeczyszczeniu magazynów (czyli pozbyciu się towaru, który nie zszedł) oraz przyciągnięciu klientów do sklepów, którzy przy okazji „wyprzedaży” wydadzą pieniądze na nieprzecenione towary. Czyli chodzi o to, żeby interes się kręcił :) .

Czytaj dalszą część »

Jaki sens ma ograniczanie wydatków? Może po prostu więcej zarabiać? (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 24.01.2010 | Komentarze (6) »

Moich kilka ostatnich wpisów skupiło się na ograniczaniu wydatków.

Można postawić takie pytanie – a może zamiast ograniczać wydatki i myśleć o oszczędnym trybie życia, lepiej po prostu skupić się na zarabianiu więcej i kosztami się nie przejmować?

Wczoraj mniej więcej tak temat oszczędzania prądu skomentował mój syn: wolałbym po prostu więcej zarabiać i się oszczędzaniem w ogóle nie zajmować, nie tracić na to czasu. Myślę, że takie podejście jest całkiem popularne, i coś jest na rzeczy. Ale jest sporo “ale” :(

Przede wszystkim wszyscy chcielibyśmy mieć wyższe dochody. Ale niekoniecznie jest to w zakresie naszych możliwości. I często takie pragnienie pozostaje przez wiele lat w sferze marzeń. Natomiast jeśli ograniczymy wydatki, to w kieszeni zostanie nam więcej pieniędzy praktycznie od razu.

Czytaj dalszą część »

Obama i Buffett – kto jest większym populistą?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 21.01.2010 | Komentarze (33) »

Barack Obama ogłosił dziś plan reformy systemu finansowego. Pełny tekst wystąpienia prezydenta USA można znaleźć na przykład tutaj. Wnikliwi obserwatorzy polityki ekonomicznej Białego Domu sugerowali dziś, że główne założenia planu Obamy wskazują na zdecydowany wzrost wpływów, legendarnego szefa FED z lat 80’ Paula Volckera i odsunięcie Timothy Geithnera i Lawrence Summersa. Jeśli to prawda to jest to dobra wiadomość ponieważ zarówno Geithner jak i Summers byli ‘ambasadorami’ Wall Street w Białym Domu i głównymi sprawcami tego, że administracja Obamy działała tak jakby ‘siedziała w kieszeni Wall Street’.

Obama ogłosił, że choć kondycja systemu finansowego jest duża lepsza niż rok temu to działa on według takich samych zasad, które niemalże doprowadziły go do ruiny. Prezydent zapowiedział, że amerykański podatnik już nigdy więcej nie będzie zakładnikiem zbyt dużych by upaść (TBTF) banków. Dwa główne obszary reformy systemu finansowego obejmą:

  1. Banki i instytucje finansowe, w których skład wchodzą banki, objęte będą zakazem posiadania, inwestowania lub wspierania fundusze hedge, funduszu private equity oraz zakazem prowadzenia handlu na własny rachunek niezwiązanego z usługami świadczonymi klientom, na ich korzyść.
  2. Istniejące limity udziału w rynku, koncentrujące się na wielkość depozytów, poszerzone zostaną o szersze ograniczenia obejmujące także inne zobowiązania największych korporacji finansowych.

Co można powiedzieć o tym planie? Z całą pewnością jest to krok w dobrym kierunku, służący obniżeniu poziomu ryzyka w systemie finansowym. Jednak z oceną reformy systemu finansowego należy poczekać do opublikowania konkretnych rozwiązań legislacyjnych, a jeszcze lepiej: do ich przegłosowania i wejścia w życie. Już dziś powstała dyskusja o tym, czy Goldman Sachs, który we wrześniu 2009 został Bank Holding Company będzie objęty nowymi regulacji i czy ewentualnie będzie mógł zrezygnować ze statusu BHC. Znając historię arbitrażu związanego z kapitałem obowiązkowym już dziś można powiedzieć, że skuteczność punktu drugiego w planie Obamy w dużym stopniu zależeć będzie od standardów rachunkowych i jakości regulacji.

Czytaj dalszą część »

Czy zarząd ERG SA działa na szkodę akcjonariuszy?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 16.01.2010 | Komentarze (12) »

Wczoraj zarząd firmy ERG SA, notowanej na warszawskiej giełdzie, poinformował o zawarciu porozumienia inwestycyjnego z dwoma spółkami kojarzonymi ze znanym inwestorem Mariuszem Patrowiczem.  Na mocy tego porozumienia Investment Friends S.A. obejmie 2 985 000 akcji serii E za cenę 0,60 zł/akcję a FON S.A. obejmie 950 000 akcji serii E za cenę 0,60 zł/akcję. Wyemitowanych zostanie 3 935 000 akcji, a więc niemal 10% znajdujących się w obrocie akcji ERG.

A teraz informacja najważniejsza: rynkowa cena akcji ERG to 1,67 złotych. Tak więc zarząd ERG emituje 3,935 mln akcji dla wybranych inwestorów, pozbawiając dotychczasowych akcjonariuszy możliwości wzięcia udziału w emisji, po cenie równej 35% ceny rynkowej. Co ciekawe cena emisyjna akcji jest niższa o około 22% od wartości księgowej (około 77 groszy) przypadającej na jedną akcję.

Gdyby zarząd ERG SA sprzedał wybranemu inwestorowi wartą 1 mln złotych maszynę za 350 000 złotych to nikt nie miałby wątpliwości: zarząd wyprowadza pieniądze ze spółki i działa na szkodę akcjonariuszy. Rzecz w tym, że tak jak obowiązkiem zarządu wobec akcjonariuszy jest sprzedanie majątku spółki po jak najwyższej cenie, tak samo obowiązkiem zarządu jest przeprowadzenie emisji akcji w taki sposób by proces ten był korzystny dla wszystkich akcjonariuszy. Powstaje więc pytanie, czy przy cenie rynkowej akcji równej 1,67 zł zarząd ERG nie jest w stanie znaleźć inwestorów chętnych zapłacić za akcje nowej emisji więcej niż 60 groszy? Czy zarząd ERG podjął działania zmierzające to znalezienia innych inwestorów, skłonnych zaoferować więcej pieniędzy za akcje niż 60 groszy?

Czytaj dalszą część »

Konkurs Blog Roku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 12.01.2010 | Komentarze (8) »

Zgłosiłem swojego bloga do V edycji konkursu Blog Roku, w kategorii profesjonalne. Dziś właśnie, rozpoczyna się smsowe głosowanie na konkursowe blogi, które potrwa do 21 stycznia.

Wszyscy czytelnicy, którzy uważają, że wysokie miejsce w konkursie połechta moje ego i zmotywuje mnie do dalszej pracy na blogu mogą wysłać sms o treści B00137 na numer 7144. Koszt sms to 1,22 brutto. Uwaga: ‘0′ w treści to ‘zero’.

Z góry dziękuje za wszystkie głosy.

Obawiam się, że z jednego telefonu można wysłać tylko jeden sms. Dochód z wysłanych smsów, po potrąceniu kosztów operatora przekazany będzie na cele charytatywne.

W poprzedniej edycji konkursu fantastyczna postawa czytelników sprawiła, że blog z łatwością wszedł do pierwszej ‘10’… gdzie przepadł decyzją jury :) Może w tym roku jury będzie łaskawsze.

Skorzystam jeszcze z okazji, że piszę o blogu i dodam kilka zdań. Niektóre osoby pytają mnie o to, dlaczego zupełnie ignoruje marketing bloga. Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Gdy Forbes poświęcił blogu kilka akapitów to podzieliłem się tą wiadomością z czytelnikami. Ostatnio dowiedziałem się, że coś napisano o blogu na Wirtualnej Polsce.

Natomiast bardzo ucieszył mnie fakt, że Pan Wojciech Białek, o którego analitycznym warsztacie zawsze pochlebnie się wyrażałem, napisał (w komentarzu) kilka miłych słów o moim blogu i polecił tekst o boomie gospodarczym w Chinach.

Wakacje kredytowe

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 10.01.2010 | Komentarze (2) »

Witam! Jest weekend i z pewnych przyczyn własnie w weekendy mam okazję czasem obejrzeć telewizję. Nie żebym robił to z własnej woli, po prostu akurat w weekendy bywam w miejscach, gdzie TV np. towarzyszy posiłkom. No i tak sobie siedziałem  wczoraj nad obiadem i w telewizorni pojawiła się reklama. Akurat włączona była stacja z słoneczkiem w logo i jak Ci pewnie wiadomo, bloki reklamowe w tej telewizji sa wyjątkowo długie, po nawet kilkumiesięcznym oderwaniu od telewizora oglądając ze dwa filmy emitowane w tej stacji, gęsto przerywane reklamami, można nadrobić wszystkie zaległości jeśli chodzi o ich znajomość. Jedna z reklam była taka, w której uśmiechnięci ludzie wzięli kredyt, a wspaniałomyślny bank udzielił im wakacji kredytowych. Zapewne ludziska z reklamy byli kiepscy z matematyki, skoro tak się cieszyli z tej “ulgi w kredycie”.

Źródło: se.pl

Źródło: se.pl

Czytaj dalszą część »

Strona 1 z 3123»