Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Credit default swaps kolejnym kozłem ofiarnym

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 10.03.2010 | Komentarze (6) »

Przez cały 2009 rok prezesi upadłych, lub uratowanych przez rządy, banków irytowali obserwatorów rynku finansowego zrzucaniem winy za kłopoty, w które wpadły zarządzane przez nich korporacje na inwestorów sprzedających krótko akcje instytucji finansowych. Żywiołowo przeciwstawiałem się tej próbie znajdowania kozła ofiarnego.

Minęło kilka miesięcy, w centrum uwagi znalazły się problemy finansowe państw, zmienił się też kozioł ofiarny, który odwrócić ma uwagę ‘tłumów’ od ludzi, którzy własną niekompetencją i nierozwagą spowodowali kryzysy budżetowe. Miejsce krótkiej sprzedaży na ławie oskarżonych zajęły credit default swaps.

Grecki premier, George Papandreou, o problemy finansowe swojego państwa oskarża, międzynarodowych spekulantów i wskazuje na rynek derywatów kredytowych: credit default swaps (CDS) jako przyczynę greckiego kryzysu. Cóż, równie dobrze, można mieć pretensje do lustra o to, że jest się brzydkim. Proszę zwrócić uwagę na kilka podstawowych faktów.

Przede wszystkim, ceny CDS są skorelowane z wskaźnikami sytuacji fiskalnej (str. 12). Im wyższy wskaźnik dług państwowy do PKB tym większe ryzyko kredytowe, a więc także CDS spread. Co ciekawe, duża baza podatkowa mierzona stosunkiem dochodów rządowych do PKB, generalnie obniża ceny CDS, podobnie jak relatywnie duża ilość krótkoterminowego długu, w całkowitym zadłużeniu rządowym. Wzrost długu rządowego, mierzony relacją pomiędzy długiem publicznym a prywatnymi oszczędnościami jest pozytywnie skorelowany z cenami CDS:

Za Bank for International Settlements

Za Bank for International Settlements

Ceny CDS odzwierciedlają także aktualną sytuacją budżetową, mierzoną wielkością deficytu budżetowego. Krótko mówiąc, to nie wzrost cen CDS powoduje kryzys to kryzys powoduje wzrost cen CDS. Dzieje się tak, ponieważ rynek CDS po prostu antycypuje przyszłe zmiany ryzyka kredytowego.

Czytaj dalszą część »

Wykres dnia: zużycie wody w Edmonton 28 lutego 2010 roku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 09.03.2010 | Komentarze (11) »

Myślę, że zdobyłem już sobie opinię blogera bardzo zainteresowanego tym, w jaki sposób dostęp do olbrzymiej ilości danych, który otrzymaliśmy dzięki postępowi technologicznemu, może uczynić nasze życie lepszym a działalność gospodarczą bardziej efektywną. Dziś, chciałem pokazać, zestaw danych, którego wartość praktyczna jest bardzo ograniczona.

Po prostu, czasem przyjemnie jest zobaczyć kwantytatywny zapis czegoś tak oczywistego jak fakt, że ważny mecz reprezentacji narodowej może zmienić zwyczaje sanitarne całego narodu:

Za EPCOR

Za EPCOR

Fundusze – przydatne narzędzia

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 09.03.2010 | Komentarze (1) »

W związku z tym, że dostaję pytania odnośnie narzędzi przydatnych w inwestowaniu w fundusze, dzisiaj przegląd dostępnych, darmowych narzędzi, które mogą wspomagać decyzje inwestycyjne w przypadku lokowania pieniędzy w fundusze.

O jednym z darmowych i całkiem ciekawych narzędzi pisałem już jakiś czas temu przy okazji automatyzacji funduszowych inwestycji, konkretnie mam na myśli to narzędzie. Są jednak jeszcze inne narzędzia, oto one:

Czytaj dalszą część »

Mężczyźni to jednak świnie* są i basta!

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 08.03.2010 | Komentarze (12) »

Nie wiem czy dzisiejszy dzień jest odpowiedni do pisania o tym, że mężczyźni to są jednak świnie, w końcu, gdybym był kobietą to informacja taka bynajmniej nie sprawiłaby mi radości, wręcz przeciwnie, popsułaby mi nastrój. Odrzuciłem te wątpliwości ponieważ temat jest fascynujący.

Zaczęło się od tego, że jakiś miesiąc temu przeczytałem w Time o nowej rozrywce bogatych amerykańskich gwiazd: rozwodach na łożu śmierci. Wszystko dzięki postępowi nauk medycznych. Ludzie zdiagnozowani ze śmiertelnymi, nieuleczalnymi, albo niemal nieuleczalnymi, chorobami mają dzięki zaawansowanej medycynie dodatkowych kilka miesięcy życia i płomień nadziei, że znajdą się wśród tych szczęśliwych 2%, którzy na przykład raka trzustki pokonają. Fakt, że potencjalnie ostatnie miesiące życia decydują się przeznaczyć na rozwód jest dla prostego człowieka, którym jestem, totalnym szokiem.

Artykuł w Time pomaga zrozumieć ten fenomen: w tle większości opisanych wyżej rozwodów znajdują się sprawy spadkowe. W artykule zacytowano prawnika, który wskazuje, że małżonek jest praktycznie jedyną osobą, której nie da się wyrzucić z testamentu. Rozwód jest więc czasem alternatywnym sposobem na zarządzaniem swoim spadkiem.

Mała refleksja psychologiczna: wydaje się, że ciężko chora osoba będzie chciała zachować pokój z wszystkimi ludźmi. Dobre relacje z bliskimi działają terapeutycznie. Poprawienie stosunków z bliźnimi jest też korzystne dla tych, którzy pozostaną. Takie jest też moje podejście. Potrafię jednak zrozumieć przeciwną postawę: bliskość śmierci może ośmielić niektórych ludzi, by byli sobą, nie kryli się ze swoimi uczuciami, na przykład pokazali, małżonkowi, który wielokrotnie ich zdradził co naprawdę o nim myślą. Czy nie tak można wytłumaczyć zachowanie żony Johna Edwards, demokratycznego kandydata na kandydata na prezydenta z 2008 roku, pani Elizabeth Edwards która zmagając się z rakiem piersi w IV stadium (nieuleczalnym) zdecydowała się na separację?

Wróćmy jednak do tematu. Artykuł w Time zawiera informacje, która sama w sobie jest zaskoczeniem, że wskaźnik rozwodów (ich prawdopodobieństwo) jest mniej więcej takie same dla zdrowych (fizycznie) związków jak i dla par, z których jedno z partnerów zmaga się z nowotworem. Autor tekstu przytomnie zauważa, że ciężka choroba jest katalizatorem dla małżeństwa: zbliża do siebie partnerów w udanych związków i rozbija te małżeństwa, które już wcześniej miały problemy.

Rzecz w tym, że prawdopodobieństwo rozwodu małżeństw, z których jedno z partnerów zmaga się z rakiem jest różne w zależności od tego czy chory jest mąż czy żona. Marc Chamberlain, onkolog z Seattle, przeprowadził małe (około 500 uczestników) badania sprawdzające jak niekorzystna diagnoza medyczna (guz mózgu lub stwardnienie rozsiane) wpływa na prawdopodobieństwo rozwodu lub separacji. Okazało się, że kobiety, u których zdiagnozowano powyższe choroby były siedem razy bardziej narażone na rozwód lub separacje niż mężczyźni o podobnym stanie zdrowia.

Czytaj dalszą część »

Kilka przemyśleń o rynku nieruchomości

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Gospodarka dnia 08.03.2010 | Komentarze (5) »

W dzisiejszej Rzepie pojawił się artykuł o nieruchomościach w USA, o tym jak bardzo ucierpiały wskutek kryzysu.

Modelowym przykładem jest Detroit – miasto, w którym niegdysiejsza liczba ludności sięgała 2 milionów. Obecnie – ledwie 800 tysięcy.

Co takiego stało się w Detroit?

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na internecie (3)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 08.03.2010 | Skomentuj »

Pozostaje nam jeszcze znaleźć właściwą ofertę.

Znajdź właściwą ofertę
Znalezienie optymalnego dostawcy Internetu powinniśmy zacząć od ustalenia ilu dostawców działa w miejscu lub miejscach gdzie będziemy z niego korzystać. Da nam to orientację, jak duży mamy wybór. Strona http://www.mapa.uke.gov.pl/  pomoże w ustaleniu listy operatorów deklarujących świadczenie usług stacjonarnego szerokopasmowego Internetu. Odnośnie operatorów mobilnych i bezprzewodowych trzeba posiłkować się mapkami zasięgu na ich stronach oraz stroną internetową http://mapa.btsearch.pl/ pokazującą na mapie lokalizacje nadajników w naszej okolicy i w całej Polsce.

Ocena oferty pod kątem cenowym
Wbrew pozorom cena nie jest jedynym parametrem oceny oferty na Internet. Zaoszczędzić można również decydując sie przy dłuższych okresach na prezenty o wymiernej wartości. Jeśli samemu trudno znaleźć jednorazowo środki na program antywirusowy, router bezprzewodowy, MP4-kę, drukarkę, itp, itd., to taka promocja może być dla nas. Kolejna kwestia to korzystanie z pakietów usługowych dających lepsze warunki na korzystanie z więcej niż jednej usługi dostawcy np. telefonicznej czy telewizyjnej. Poza atrakcyjnością oferty trzeba zwrócić uwagę na koszty obsługi klienta. Szczególnie operatorzy komórkowi lubią zmuszać swoich klientów do słonego płacenia za “przywilej” dostępu do obsługi telefonicznej.

Czytaj dalszą część »

Dlaczego warto obserwować sektory na rynku akcyjnym?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 07.03.2010 | Komentarze (6) »

Od dawna podkreślam, że należy wystrzegać się jednowymiarowego spojrzenia na rynek akcyjny. Na rynku akcyjnym, traktowanym jaki całość, mogą współistnieć trzy różne trendy w zależności od tego czy analizujemy rynek w horyzoncie krótko, średnio czy długoterminowym. Co więcej, rynek akcyjny nie jest także jednolity w kontekście zachowania tworzących go spółek i grup spółek. Dobrze ilustruje to rynkowe powiedzenie ‘zawsze jest gdzieś jakaś hossa’.

Krótko mówiąc, to, że rynek akcyjny jest w trendzie rosnącym nie znaczy, że nie można na nim tracić alokując kapitał w relatywnie słabe sektory. Na odwrót, nawet w czasie silnej bessy istnieją sektory, które zachowują się dużo lepiej od rynku – choć na silnym rynku niedźwiedzia trudno o sektory, które bessie dają odpór – jeśli już, będą to pojedyncze spółki.

Bespoke opublikowało niedawno trzy wykresy, które doskonale pokazują, jak niejednolity może być amerykański rynek akcyjny. Na przykład, szeroki rynek, który przedstawia indeks S&P 500 wzrósł od minimum w marcu 2009 roku 67,7% do piątku 6 marca 2010 roku. Różnica pomiędzy najlepszym sektorem (finansowym) a najgorszym sektorem (telekomunikacyjnym) wyniosła aż 126 punktów procentowych (143% i 17%). Sektor podstawowych produktów konsumpcyjnych znajduje się zaledwie 2,6% poniżej maksimum hossy z 2007 roku. Sektor finansowy jest 58% poniżej tego poziomu. Więcej informacji znajduje się w poniższej tabeli:

Za Bespoke

Za Bespoke

Niezwykle interesująco wygląda zestawienie powyższych danych na wykresie punktowym. Pokazuje on zmianę wartości poszczególnych sektorów od minimum w marcu 2009 roku do marca 2010 roku na tle zachowania sektorów w czasie bessy od października 2007 roku do marca 2009 roku:

Czytaj dalszą część »

Pieniądze w funduszu – co dalej? (4)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 07.03.2010 | Komentarze (6) »

Postanowiłem pociągnąć temat strategii inwestowania w fundusze, tym bardziej, że jak dotąd wszystkie strategie skierowane były tylko na uśrednianie kosztów nabycia. Takie podejście ma swoje plusy, ma i swoje minusy, ale na pewno nie każdemu musi ono odpowiadać. Trzeba pamiętać, że jest też wielu zwolenników strategii podążających za trendem.

Ok, to jaka powinna być dobra strategia inwestowania w fundusze, polegająca na podążaniu za trendem?

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na Internecie? (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 07.03.2010 | Skomentuj »

Określając własne potrzeby w zakresie dostępu do Internetu warto jeszcze zastanowić się nad wymaganą przepływnością.

Jaka przepływność jest nam potrzebna?

Mówimy o  przepływności (ang. Throughput), a nie szybkości. Bo naprawdę chodzi o  przesyłanie odpowiedniej liczby danych niezbędnej do korzystania z Internetu w zakresie o jaki nam chodzi: np. czytania tekstów, oglądania  filmów, telewizji, słuchania radia czy muzyki, odbierania i wysyłania poczty elektronicznej, używania komunikatorów, dyskusji na forach dyskusyjnych itp. itd. Wyobraźmy sobie dwie “wody płynące”: cieniutki strumyczek i szeroka rzekę. Rzecz jasna cienki strumyczek nie dostarczy nam równie dużej ilości wody(danych) jak szeroka rzeka mimo identycznej prędkości. Można przyjąć, że do podstawowego korzystania z poczty, komunikatora wystarczy dostęp 256 kbps. Ale bardziej wymagające grono użytkowników np. dzieci szkolne potrzebować będą raczej dostępu min. 1 Megabity na sekundę (Mbps).

Czytaj dalszą część »

Quadrofobia, czyli jak oszukują korporacje

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 06.03.2010 | Komentarze (8) »

Dwaj naukowcy z Stanford Law School zbadali ponad milion sprawozdań finansowych z okresu 1980-2007 sporządzonych przez firmy notowane na rynkach publicznych. Okazało się, że zarządzający tymi przedsiębiorstwami cierpią na rzadką fobię: lęk przed liczbą ‘cztery’.

Joseph Grundfest i Nadya Malenko nazwali tę przypadłość: quadrofobia. Moim zdaniem zrobili to by odróżnić badaną praktykę od tetrafobii, lęku przed ‘4’ równie powszechnego w Azji Wschodniej co triskaidekafobia, czyli lęk przed ‘13’, w kulturze europejskiej. Na czym polega quadrofobia?

Zacząć należy od tego, że kluczową informacją podawaną w każdym sprawozdaniu finansowym jest zysk netto przypadający na jedną akcję przedsiębiorstwa (EPS – earnings per share). EPS podaje się w centach (na przykład $0,51 albo $1,21). Rzecz w tym, że EPS nie jest liczbą całkowitą. W sprawozdaniach finansowych nie podaje się jednak części ułamkowych centa lecz zaokrągla się wynik do całego centa. Zgodnie z zasadami zaokrąglania EPS z cyframi od 1 do 4 po przecinku zaokrągla się w dół a EPS z liczbami od 5 do 9 po przecinku zaokrągla się w górę ($0,214 staje się $0,21 a $0,215 staje się $0,22). A teraz, drodzy czytelnicy, zgadnijcie jaka liczba najrzadziej występuje po przecinku w danych o EPS z amerykańskiego rynku giełdowego?

Grundfest i Malenko zauważyli kilka interesujących faktów:

  • quadrofobia występuje częściach w firmach znajdujących się w  zasięgu uwagi analityków, objęcie spółki analizami analitycznymi często skorelowane jest z pojawieniem się quadrofobii
  • na quadrofobię najmniej odporne są średniej wielkości firmy (blue chipy i mikro chipy odznaczają się większą odpornością)
  • quadrofobia dużo częściej występuje w przypadkach, w których raportowane wyniki EPS są bliskie oczekiwaniom rynkowym (konsensusowi analityków)
  • firmy z wysokim wskaźnikiem C/WK (cena do wartości rynkowej, P/BV – price to book value) dużo częściej angażują się w quadrofobię
  • quadrofobia występuję najczęściej gdy EPS ma niską wartość absolutną (na przykład wtedy gdy EPS wynosi $0,10 a nie $1,51
  • firmy angażujące się w quadrofobię częściej niż spółki od niej wolne wprowadzają poprawki do swoich wyników i zostają oskarżone przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o wykroczenia księgowe

Nie chciałbym by czytelnicy przywiązywali zbyt dużą wagę do powyższych wyników badań. Po pierwsze, takie działania z reguły są legalne. Zasady rachunkowości dopuszczają pewną dowolność w wycenie aktywów, czasie księgowania transakcji, etc. Po drugie, skala ‘rachunkowego upiększenia’ jest niewielka. W ostatnim roku objętym badaniem, 2006, przeciętna wartość ‘rachunkowego upiększania’ potrzebnego do zmiany EPS o jedną dziesiątą centa wynosiła $149 000, mediana ‘zaledwie’ $31 000. To 0,15% (przeciętna) lub 0,41% (mediana) całkowitych wyników kwartalnych spółki. Na czym więc polega problem?

Czytaj dalszą część »

Strona 1 z 3712345»102030...Ostatnia »